Sobota, 25 maja 202425/05/2024
690 680 960
690 680 960

Falę uchodźców z Ukrainy czeka w Polsce fala zmian. Czy będą mieć z nią problem?

Od 24 lutego br. do 11 grudnia z Ukrainy do Polski wjechało w sumie 8,346 mln os. (dane Straży Granicznej), a w przeciwnym kierunku wyruszyło 6,513 mln ludzi, co oznacza, że na naszym terytorium przebywa ok. 1,833 mln Ukraińców. Część z nich planuje związać się z Polską na dłużej, inni chcą wrócić do Ukrainy, gdy tylko sytuacja ulegnie zmianie. Jednak z pewnością ciężka zima, która czeka naszych wschodnich sąsiadów w ich ojczyźnie, nie jest najlepszym czasem na powrót. Uchodźcy muszą być czujni, bo już niebawem zasady ich pobytu i pracy w Polsce ulegną zmianie. Od stycznia 2023 r. wprowadzone będą nowe przepisy, cześć z nich budzi wiele wątpliwości.

Po wybuchu wojny nasz kraj był dla większości uchodźców z Ukrainy kierunkiem pierwszego wyboru. Najwięcej z nich przybyło do Polski w marcu, sierpniu i październiku. Początek wojny, tj. marzec br., był czasem, w którym odnotowano najwyższy poziom fali migracji ze Wschodu – 2 mln os. przekroczyło wtedy granicę z naszym krajem. Nadchodząca zima może oznaczać kolejną falę, bo warunki życia w Ukrainie są coraz trudniejsze. Problemy z dostępem do bieżącej wody, dostawami elektryczności i ciepła sprawiają, że część uchodźców chce przeczekać zimowe miesiące w innym miejscu i naturalnym wyborem jest dla nich właśnie Polska. Ci, którzy już tu są oraz ci, którzy dopiero do nas przyjadą, muszą liczyć się ze zmianami przepisów, które wychodzą w życie w styczniu 2023 r. i dotyczą zarówno pobytu, jak i pracy w Polsce.

Co z tą aktywnością zawodową?

Wielu uchodźców z Ukrainy, którzy trafili na Wisłę po wybuchu wojny od samego początku radzi sobie całkiem dobrze – szybko zaaklimatyzowali się w naszym kraju i usamodzielnili na tyle, by nie korzystać z pomocy polskich instytucji czy organizacji. Część podjęła pracę i dzięki temu nie ma problemów z utrzymaniem siebie oraz bliskich, w których towarzystwie przekroczyli granicę.

Z ostatnich danych resortu rodziny i polityki społecznej wynika też, że w Polsce zatrudnionych jest ponad 420 tys. z ok. 540 tys. osób w wieku produkcyjnym. Według raportu Grupy Progres, analizującego aktywność zawodową uchodźców, w pierwszych 10 miesiącach 2022 r. liczba pracujących tymczasowo Ukraińców była o 44,5 proc. wyższa niż w analogicznym okresie 2021 r. Po wybuchu wojny – od marca do końca października – zwiększyła się ona o 31 proc. Co więcej, z początkiem listopada nasiliło się zainteresowanie Ukraińców pracą tymczasową – o ponad 15 proc. w porównaniu do analogicznych miesięcy w 2021 r. Zauważalnie wzrosła także liczba kandydatów chętnych do podjęcia tego typu etatu już w zimie i gotowych do przyjazdu nad Wisłę od zaraz. Porównując czerwiec, lipiec i sierpień br. z październikiem czy listopadem br. wspomniany wzrost wynosi ok. 15 proc.

Z ankiety przeprowadzonej przez Grupę Progres wynika, że duży wpływ na obecne decyzje o migracji i podjęciu pracy w Polsce mają działania Rosji niszczącej ukraińską infrastrukturę energetyczną. Jednak nie każda z osób, które z powodu braku prądu i ogrzewania przyjadą do Polski, będzie szukała tu zatrudnienia, bo część Ukraińców ma środki do życia, które wystarczą im na czas pobytu. Inni nie podejmą pracy np. z uwagi na swój wiek. Raport Grupy Progres wskazuje, że etat w Polsce chciałby znaleźć co 4 uchodźca z Ukrainy, który chce przyjechać nad Wisłę.

– Zatrudnianie Ukraińców jest dla polskich przedsiębiorców sporym wyzwaniem. Na początku roku borykaliśmy się z Polskim Ładem, o którym od wybuchu wojny nikt już nie pamięta. Mierzyliśmy się i nadal mierzymy z wieloma wyzwaniami. Jako pracodawcy praktycznie każdego dnia musimy być czujni, bo zmiany przepisów dot. legalnej pracy i zatrudniania obcokrajowców w tym roku występowały już tyle razy, że można się było pogubić. Od stycznia 2023 r. czekają nas kolejne nowelizacje – podkreśla Magda Dąbrowska, wiceprezes Grupy Progres. – Czujne muszą być nie tylko firmy, ale też osoby aktywne zawodowo, których wspomniane nowelizacje dotyczą. Dlatego, my jako pracodawcy informujemy obecnych pracowników, jak i kandydatów o tym, co zostało zmodyfikowane, jeśli chodzi o przepisy regulujące ich pracę i życie w Polsce. Uważam jednak, że potrzebna jest też szeroka kampania informacyjna skierowana do uchodźców z Ukrainy. Powinni oni wcześniej wiedzieć, jakie formalności będą musieli spełnić, chcąc żyć i utrzymywać się w Polsce, co będzie ich obowiązkiem, a co prawem i przywilejem – dodaje wiceprezes Magda Dąbrowska.

Jacek Piechota, prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej przyznaje, że dostosowanie obowiązujących przepisów dot. zatrudniania uchodźców do aktualnej sytuacji jest słusznym kierunkiem. Wyzwaniem może okazać się jednak zrozumienie wprowadzanych zmian przez uchodźców. Jego zdaniem, kampania informacyjna skierowana do Ukraińców w ich ojczystym języku to bardzo dobry pomysł. Szczególnie że wielu z nich nie zna polskiego. Tego typu działania powinny być stałym – i realizowanym z dużym wyprzedzeniem – punktem na liście zdań rządzących. Co więcej, powinny być realizowane nie tylko na terenie Polski, ale również Ukrainy, bo uchodźcy, którzy pojawią się nad Wisłą, muszą być przygotowani na to, co czeka ich w naszym kraju i jakich przepisów mają przestrzegać, dodaje prezes Jacek Piechota.

Komunikacja jest tym bardziej potrzebna, że od nowego roku szykuje się wiele zmian, które częściowo budzą wątpliwości. Projekt ustawy o zatrudnianiu cudzoziemców opracowany przez urzędników Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej z założenia miał ułatwić życie pracodawcom. Jednak znajdują się w nim zapisy, które zamiast usprawnić przyjmowanie do pracy uchodźców z Ukrainy, mogą jeszcze bardziej skomplikować ten proces, mimo że już teraz nie należy on do najłatwiejszych. Dotyczą one m.in. zatrudniania na podstawie specustawy COVID-owej, terminu ważności dokumentów pobytowych, wymóg zatrudnienia cudzoziemca na nie mniej niż 1/4 etatu i deklarowania konkretnych godzin jego pracy czy możliwość wprowadzenia limitów na zatrudnianie cudzoziemców w danym województwie. Pytania budzi także, jak wprowadzane przepisy sprawdzą się w praktyce i czy system planowanego zelektronizowania procedur związanych z zatrudnianiem cudzoziemców będzie działał tak, jak powinien (pełne zelektronizowanie postępowań dot. zatrudniania obcokrajowców planowane jest na 2023 r.).

Praca pracą, a co z życiem?

Część osób, które nadal przebywają w naszym kraju, usamodzielniła się na tyle, by nie korzystać z pomocy polskich instytucji czy organizacji. Jest też spora grupa uchodźców, którzy uciekli do Polski przed wojną i nie korzystali z pomocy, potwierdzają to m.in. dane regionalne. W punkcie kontaktowym w gdańskim Domu Harcerza w marcu 2022 r. liczba przybyszów z Ukrainy zgłaszających się po wsparcie sięgała 700 osób dziennie. W kwietniu było to 100-110 osób, w maju około 60, a w czerwcu – poniżej 25. Około połowę z tych osób stanowili ludzie, którzy dopiero przybyli do Gdańska, pozostali to osoby już zadomowione w tym mieście, które próbują poprawić swoją sytuację, przede wszystkim, szukając lepszego mieszkania.

Nie wszyscy jednak radzą sobie bez wsparcia z zewnątrz. W miejscach zbiorowego zakwaterowania w całej Polsce mieszka prawie 85 tys. uchodźców Ukrainy tj. niecałe 5 proc. Ukraińców przebywających w naszym kraju. Z zapowiedzi Rządu wynika, że od stycznia osoby znajdujące się w tego typu placówkach będą musiały pokrywać najpierw połowę, a potem trzy czwarte kosztów utrzymania.

– Tego typu zmian, należało się spodziewać i jak wynika z naszych rozmów z pracownikami z Ukrainy, nie byli oni zdziwieni decyzją rządzących dot. współfinansowania przez uchodźców ich pobytów w miejscach zbiorowego zakwaterowania. Biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej znajdują się Ukraińcy, to muszę przyznać, że bardzo dobrze radzą sobie oni w Polsce. Często od samego początku nie oczekują ani nie potrzebują żadnej pomocy. Ich postawa i hart ducha są godne podziwu i nie jest dla mnie zaskoczeniem, że również większość osób korzystających ze zbiorowego zakwaterowania przyznała, że poradzi sobie z planowanym wprowadzeniem opłat. Szczególnie że zwolnione z nich mają być dzieci, kobiety w ciąży, emeryci, a także inne osoby w ciężkiej sytuacji – mówi Magda Dąbrowska, wiceprezes Grupy Progres. – Zmiany nie dziwią, tym bardziej że nasz kraj przeznaczył wiele środków na pomoc Ukrainie, a potrzeb nadal jest bardzo wiele. Co więcej, kondycja gospodarcza firm, które również wspierały uchodźców, nie jest obecnie w najlepszym stanie. W listopadzie wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury kształtował się na poziomie minus 20,6, w październiku wynosił on minus 21,1. Do tego dochodzi kryzys nastrojów społecznych, który nie sprzyja pomaganiu uchodźcom na szeroką skalę. Na szczęście mogą oni nadal liczyć na wsparcie np. w aktywizacji zawodowej pozwalającej im oraz ich bliskim na godne życie w Polsce – stwierdza Magda Dąbrowska.

– Z perspektywy Polski wojna w Ukrainie oznaczała dla przedsiębiorców pospolite ruszenie. Zaangażowanie było ogromne i udało się zrobić wiele dobrego. Uchodźcy zaaklimatyzowali się w naszym kraju, zaczęli pracę, w większości radzą sobie sami. Ich samodzielność to ogromny sukces, zarówno dla nich, jak i dla nas. Kolejny raz przekonaliśmy się, że zaangażowanie obu stron – Polaków udzielających pomocy i Ukraińców, którzy w dobry sposób potrafili tę pomoc wykorzystać – może przynieść bardzo dobre efekty. Przed nami jednak kolejne miesiące, na które musimy mieć przygotowany plan. Już w marcu byłem pewien, że pomoc Ukrainie to nie jest kwestia tylko na chwilę, a długoletnia działalność wymagająca długoterminowych założeń oraz projektów realizowanych na szczeblu rządowym i koordynowaniu wszystkich organizacji, które z czasem przestały działać na zasadzie pospolitego ruszenia. Na szczęście możemy liczyć na zaangażowanie i merytoryczne wsparcie wielu interesariuszy i mam nadzieję, że wspólnie uda się nam stworzyć warunki do życia i pracy w Polsce, które przyniosą każdej ze stron wielowymiarowe korzyści – podsumowuje Jacek Piechota, prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.

(fot. pixabay.com)

Komentarze wyłączone