Poniedziałek, 24 czerwca 202424/06/2024
690 680 960
690 680 960

Byli przyjaciółmi od lat, spędzali ze sobą większość czasu. W jedną noc wszystko się zmieniło

Przyjaźnili się od pierwszych klas podstawówki. Feralnej nocy wywiązała się między nimi kłótnia. Jeden z nich jej nie przeżył. Drugi właśnie został skazany za zabójstwo przyjaciela.

W poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Lublinie zapadł wyrok w sprawie 22-letniego Karola G. oskarżonego o zabójstwo swojego przyjaciela Daniela oraz pobicie partnerki i posiadanie narkotyków. Chodzi o zdarzenia, jakie miały miejsce w nocy z 27 na 28 marca ubiegłego roku i wcześniej w Ludwinie w powiecie łęczyńskim. Z ustaleń śledztwa wynika, iż młodzi mężczyźni znali się od dziecka i byli przyjaciółmi. Spędzali ze sobą również większość wolnego czasu.

Łączyło ich również upodobanie do środków odurzających. Obaj regularnie zażywali mefedron, którym zaczęli również handlować. W towar zaopatrywali się w Warszawie, po który jeździli audi, które Danielowi kupili rodzice. Tym samym autem dostarczali narkotyki klientom. Całość przechowywali w lesie nad rzeką Wieprz, w słoiku schowanym w dziupli uschniętego drzewa.

Często też włóczyli się po okolicy oraz jeździli na różnego rodzaju imprezy. Przyjaźni obu mężczyzn nie zakłóciło nawet zdarzenie, kiedy to Karol G. brutalnie pobił dziewczynę Daniela. Cała trójka udała się do Warszawy, w trakcie eskapady mężczyźni cały czas zażywali narkotyki. Kiedy wrócili kobieta widząc w jakim są stanie, nie chciała dać Karolowi kluczyków do auta. Ten zareagował agresją i rzucił się na nią.

Daniel widząc, co się dzieje odciągnął przyjaciela po czym udało mu się go uspokoić. Następnie zawiózł swoją partnerkę do szpitala. Tam okazało się, że jej stan jest poważny. Lekarze oprócz licznych urazów stwierdzili krwiaka mózgu. Kiedy zapytali, kto ją tak urządził, kobieta starała się przekonać medyków, że spadła ze schodów. Ci postanowili wezwać policję. Wtedy pobita uciekła z placówki. Następnie chłopak odwiózł ją do domu dziadków.

Mężczyźni, jakby nic się nie stało, znów zaczęli imprezować. Śledczy ustalili jednak, że znali powagę sytuacji, gdyż z danych telefonu Karola G. wynikało, iż szukał w sieci informacji na temat krwiaka mózgu jak też, co mu grozi za pobicie kobiety.

W nocy z 27 na 28 marca pili wódkę na stadionie, niedaleko domu Karola. Rowerami jeździli po alkohol na pobliską stację benzynową. Nad ranem wywiązała się między nimi kłótnia, która przerodziła się w rękoczyny. Z akt śledztwa wynika, że powodem była złość za pobicie dziewczyny, a Daniel miał przewagę siłową nad Karolem G. W końcu ten drugi się poddał i uciekł do domu.

– Braliśmy mefedron co 20 minut. Wciągaliśmy go nosem, przez rulon zrobiony z banknotu – zeznawał Karol G. dodając, że kiedy nie chciał już brać narkotyków, u jego przyjaciela nastąpił wybuch agresji.

Z dalszej części zeznań wynika, iż po wejściu do domu udał się do łazienki, aby się umyć. Był bowiem zakrwawiony po starciu z Danielem. Po pewnym czasie usłyszał dobijanie się do drzwi jak też krzyki kolegi, aby otworzył. Z uwagi, że w domu przebywała też jego 11-letnia siostra, postanowił to uczynić. Jednak zanim podszedł do drzwi, zabrał kuchenny nóż z długim ostrzem.

Mężczyźni znów zaczęli się kłócić, po czym Karol G. otworzył drzwi i zadał cios nożem w brzuch Daniela. Ranny mężczyzna zaczął uciekać, po chwili jednak stracił siły. Usiadł na murku przy cmentarzu i zadzwonił pod numer alarmowy prosząc o pomoc. Tłumaczył, iż „dostał kosę, nóż wbity w żebra”.

W międzyczasie Karol G. ukrył zakrwawiony nóż na podwórku za wiatą na śmieci. Następnie podszedł do rannego, wziął jego telefon i również zadzwonił po służby ratunkowe. Operatorowi przekazał, że kolega zranił się nożem. Na miejscu interweniował zespół ratownictwa medycznego oraz policja. Kiedy ratownicy zajmowali się rannym, sprawca tłumaczył policjantom, że zostali zaatakowani przez nieznanych im mężczyzn, który po wszystkim wsiedli do BMW i uciekli.

Rannego mężczyznę w ciężkim stanie przetransportowano do szpitala. Pomimo wysiłków lekarzy, po kilku dniach zmarł. Nóż uszkodził bowiem żebro, jamę opłucną, wątrobę, przeponę i nerki. Z kolei Karol G. trafił na komisariat. Policjanci nie uwierzyli bowiem w historię z napastnikami z BMW. Zwłaszcza, że plątał się on w zeznaniach. Wówczas wyjawił prawdę, choć zaznaczając, że działał w obronie własnej.

Prokuratura uznała jednak, iż było inaczej. Przedstawiła Karolowi G. zarzut zabójstwa wskazując, iż atakując swojego przyjaciela nożem z takim ostrzem musiał mieć świadomość, jak to się może skończyć. Jego zachowanie po zdarzeniu również wskazywało, że zachowywał się bardzo logicznie i w sposób przemyślany. Także opinia biegłych jednoznacznie mówi o poczytalności sprawcy.

Mężczyzna nie ukrywał, że zaatakował przyjaciela, jednak nie przyznał się do działania z bezpośrednim zamiarem zabójstwa. W dalszym ciągu trzymał się swojej wersji zaznaczając, iż bał się Daniela, a nóż był przypadkowym narzędziem. Zapewniał, że gdyby miał do dyspozycji siekierę czy pistolet, również by ich użył. Jeżeli chodzi o zarzut posiadania narkotyków, także całą winą obarczał kolegę.

Sąd nie miał wątpliwości, co do winy 22-latka. Skazał go za zabójstwo, pobicie i posiadanie narkotyków na łączną karę 16 lat pozbawienia wolności. Zobowiązał również Karola G. do zapłaty nawiązki na rzecz rodziny ofiary w łącznej kwocie 150 tys. zł a także 5 tys. zł dla pobitej przez niego kobiety. Do tego dochodzi 5 tys. zł dla ośrodka zajmującego się zapobieganiu narkomanii. Wyrok nie jest prawomocny.

(fot. Policja)

19 komentarzy

  1. No cóż przypomina mi się wydarzenie z mej rodzinę wsi gdzie ziec zarznol teściów i żonę a i gdyby dziecko nie uciekło do sąsiadów też by zabił teraz odsiaduje po trojne dożywocie

    • Logiczny kontrakt

      To bardzo ciekawe co piszesz. W ogóle wspaniały reportaż, taki życiowy. Dla tych co słabiej czytają najważniejsze zdania pogrubioną czcionką. Jestem dumny będąc częścią tej społeczności.

      • Dyrdymałkiewicz nijaki

        Tym co nie posiedli umiejętności czytania, chętnie pomoże Reni Jusis. Kilka dni temu publicznie popisywała się tą umiejętnością, jakby jej podesłać ten artykuł nagrałaby płytę.

      • Sąd chyba jest stronniczy ? Dla biednych nie ma sprawiedliwosci, jak widać. Gość był pod wplywem środków odurzających, więc nie myślał normalnie- to raz. Został napadnięty we wlasnym domu- to dwa. Finał najgorszy możliwy. Sąd ze swej strony nie powinien rozważyć, że ten czlowiek działał w afekcie, miał ograniczoną przytomność umysłu? A na koniec powinno się wysłać typa na przymusowe leczenie. Ale jak widać, czasu nie było na rozważania, ważne, żeby szybko ukarać. A tu trzeba też pomóc.

        • Pomóc po to, żeby znowu ktoś nie padł ofiarą zakompleksionego głupca, co myśli że biorąc narkotyki będzie bardziej miejski i fajny (nauka wzięta choćby z przekazu rodzimych raperów )

        • przeczytaj artykuł, a dowiesz się, co sąd brał pod uwagę

        • chyba żartujesz, jeszcze za mało dostał – 22-letni ćpun, który brutalnie pobił dziewczynę i zamordował „przyjaciela” – takich izoluje się za kratami, żeby chronić resztę społeczeństwa, a leczenie jest dla naprawdę potrzebujących chorych, a nie dla degeneratów bez przyszłości

    • od kiedy w Polsce jest „podwojne dozywocie”?

  2. doctor eL eM z osp

    Odsiadując te 16 lat nie zarobi tyle, żeby choć w części spłacić zasądzone nawiązki na rzecz rodziny ofiary w łącznej kwocie 150 tys. zł a także 5 tys. zł dla pobitej przez niego kobiety no i koszty sądowe.
    A majątku brak, rodziny, która mogłaby pomóc też. Sąd sądem, a życie życiem.
    „Obdarowani” tą nawiązką mogą o niej zapomnieć.

  3. Jest zbrodnia, jest kara. Tylko zobaczcie jak to jest – OK, niby razem ćpali itd, ale generalnie rzecz biorąc koleś najpierw został pobity, potem właściwie zaatakowany we własnym domu. Może i było to przekroczenie obrony własnej, ale mimo że chwilę wcześniej wciągali metę biegli jakimś cudem uznali że działał logicznie… taa, akurat.
    Dzisiaj widziałem na Internetach zapis monitoringu gdzieś w USA – napastnik wpadł do restauracji z bronią, sterroryzował wszystkich i chciał dokonać rabunku. W pewnym momencie jeden z klientów wyciągnął gnata i strzelił bandycie w plecy. Ale nie że raz żeby go obezwładnić – zanim typ zdążył upaść już miał w sobie trzy kulki a potem jeszcze klient w „obronie” własnej i pozostałych obecnych, wpakował mu resztę magazynku z odległości może metra. I co? I nic – obrona własna, mimo ze wyglądało jak najgorsza scena egzekucji z taniego filmu. Takie mamy na świecie skrajności, że jeden wpakuje ci 9 kul w plecy – zupełnie nie potrzebnie i jest OK, a drugi zostanie zaatakowany przez ćpuna we własnym domu (tak tak, wcale bym się nie zdziwił jak w przypadku ofiary jego zachowanie akurat było tlumaczone wpływem mety, bo tak to pewnie dobry chłopak był) gdzie niejako sprawca występował w obronie nie tylko siebie ale i potencjalnie małej siostry i teraz długie lata przed nim w pace.

    • 22 lata, młody, mógł prowadzić normalne życie, ale wybrał ćpanie i handlowanie narkotykami, czego się spodziewał, to była tylko kwestia czasu kiedy i za co wyląduje w pace, jeśli wcześniej sam nie zakończy swojego żywota np. na jakimś drzewie jadąc pod wpływem

  4. bananowe dzieci tatus kupił audi i handlowali prochami , brawo ćpunie obyś zgnił w pudle

  5. Pomyślcie co się stanie jak mu się skończy odsiadka…
    Wyjdzie za bramę wiezienia i nie będzie wiedział co robić i w którą stronę pójść.
    Bo to ani domu, ani rodziny, a co najgorsze, kasy (może jakieś grosze na bilet).
    Zasili szeregi biednych bezdomnych, zbieraczy puszek, butelek, złomu i… „pacjentów” darmowych ciuchodajni i michodajni.

  6. nie szkoda mi ani jednego ani drugiego, ćpuny brudasy

  7. Odi Profanum Vulgus

    „Boże, chroń mnie przed przyjaciółmi. Z wrogami sam sobie poradzę”.