Wtorek, 18 sierpnia 202618/08/2026
690 680 960
690 680 960

Sztuka wróciła nad Bystrzycę. Rozpoczęła się II edycja Festiwalu Sztuki nad Rzeką

Festiwal Sztuki nad Rzeką organizowany przez Warsztaty Kultury w Lublinie to propozycja dla wszystkich, którzy chcą połączyć letni spacer z kontaktem ze sztuką współczesną. Bliskość natury, otwarta przestrzeń i nieoczywiste realizacje artystyczne sprawiają, że nad Bystrzycą ponownie powstało miejsce zachęcające do zatrzymania się, refleksji i odkrywania miasta na nowo.

W piątek, 26 czerwca, oficjalnie rozpoczęła się II edycja Festiwalu Sztuki nad Rzeką. Inaugurację wydarzenia stanowił wernisaż, który zgromadził mieszkańców oraz miłośników sztuki współczesnej nad brzegami Bystrzycy. Przestrzeń w okolicach ulic Firlejowskiej i Przyjaźni ponownie zamieniła się w otwartą galerię pod gołym niebem.

Uczestnicy wydarzenia spotkali się na Moście im. Mariana Lutosławskiego, dawnym Moście Kultury, skąd rozpoczął się spacer po festiwalowej trasie. Wzdłuż ścieżki prowadzącej nad rzeką zaprezentowano instalacje artystyczne, obiekty oraz mural przygotowane specjalnie z myślą o tej wyjątkowej lokalizacji.

Tegoroczna edycja festiwalu po raz kolejny łączy sztukę współczesną, naturę oraz miejską przestrzeń. Artyści wykorzystali różnorodne środki wyrazu – od subtelnych, minimalistycznych interwencji po bardziej wyraziste i eksperymentalne realizacje, które prowadzą dialog z krajobrazem Bystrzycy, zielenią oraz panoramą Starego Miasta.

Brzeg rzeki stał się miejscem spotkania mieszkańców, artystów i osób poszukujących nowych sposobów doświadczania sztuki. Organizatorzy podkreślają, że festiwal ma zachęcać do odkrywania miasta z innej perspektywy i pokazywać, jak sztuka może funkcjonować poza tradycyjnymi przestrzeniami galerii.

Wernisaż był jedynie początkiem festiwalowych wydarzeń. W najbliższych dniach uczestnicy będą mogli wziąć udział w spacerach, oprowadzaniach, spotkaniach oraz kolejnych działaniach artystycznych przygotowanych przez organizatorów.

9 komentarzy

  1. Ocena: 16

    czy wywrócona ślizgawka jest sztuką? czy na takie badziewie naprawde idą pieniadze mieszkancow Lublina?a najlepsi sa ci co to ogladaja , wyraz twarzy swiadczy o inteligencji tych widzów

    • Osoba komentująca J
      Ocena: 13

      Na tym właśnie polega przepalanie publicznej kasy.

    • Ocena: 0

      Przerdzewiały, niepotrzebny grat zamiast trafić na złom, z dumą pojedzie do muzełuma „sztuki współczesnej”.

  2. Poseł z reklamówką na granicy białoruskiej
    Ocena: 13

    Ostatnim razem podobała mi się tylko jedna instalacja. Składała się z dwóch metalowych słupów połączonych siatką. Dopiero potem zdałem sobie sprawę,że to nie było dzieło sztuki,a boisko do siatkówki koło dawnej fabryki eternitu.

  3. Maszynohurt z Sulęcic
    Ocena: 10

    Treblinki!
    Kurka wodna

    • Ocena: 10

      Też o tym filmie od razu pomyślałem, że to taka sama „sztuka” i jej znawcy. 🙂

  4. Wywrócona ślizgawka symbolizuje Lublin w ruinie ?

  5. Sebastian_Mordeczka
    Ocena: 2

    Idę z psem na wystawę do galerii sztuki nowoczesnej.
    Tu nie wolno z psami – mówi ochroniarz.
    To nie jest pies – odpowiadam. – To jest performance.
    A, to przepraszam. Idziemy z psem dalej. Oglądamy rzeźbę Smefra centaura. Pół koń, pół Smerf.
    Zawsze się zastanawiałem – mówię do psa – komu kibicują centaury w czasie rodeo.
    Srać mi się chce – odpowiada pies.
    Trzeba było srać przed wejściem.
    Wtedy mi się nie chciało. Idziemy dalej. Oglądam jakąś kobietę, która stoi po kolana w basenie z moczem i wykrzykuje alfabet od tyłu.
    Z, Y, X – krzyczy. – U, V, W. Mój pies kręci się w kółko i węszy nosem po ziemi.
    Fajfus – mówię do niego. – Fajfus, nie sraj tutaj.
    Kiedy mnie ciśnie – odpowiada i zaczyna srać na podłogę. Jakiś człowiek podchodzi i przygląda się temu, co wychodzi mojemu psu z dupy.
    To jest interesująca propozycja – mówi. Ktoś inny też podchodzi i patrzy.
    To jest świeże – mówi. Podchodzi jakaś kobieta z kieliszkiem wina w ręku, cała na czarno.
    Odważne – mówi.
    Ja państwa bardzo przepraszam – mówię do nich.
    Jak się nazywa ta instalacja? – pyta kobieta. – Gówno – odpowiadam, zatykając palcami nos.
    Mocne. Ktoś z galerii podchodzi i wtyka w psią srakę tabliczkę z napisem „Gówno, 2015”. Podchodzi fotograf i robi zdjęcie. Pojawia się ktoś z kamerą i mikrofonem. Prosi mojego psa o wywiad.
    Coż, zawsze kontestowałem opresyjne dla mojego gatunku rozwiązania przestrzenne w środowisku miejskim – mówi mój pies.
    A pan jest kuratorem – pyta reporter. – Co pan sądzi o pracy swojego podopiecznego.
    Sądzę, że to gówno – odpowiadam.
    Brutalnie prawdziwe – mówi kobieta z winem.
    Ostentacyjnie szczere – mówi fotograf.
    U, T, S – krzyczy kobieta w basenie z moczem

  6. Bez mefedronu to się nie uda.

Dodaj komentarz

Z kraju

Lubelski biznes

Biznes i handel

Sport

Polityka

Społeczeństwo

Zdrowie i styl życia

Nauka i technologia