Wtorek, 27 lutego 202427/02/2024
690 680 960
690 680 960

Producenci malin zapowiadają kolejne protesty. Jest też apel do premiera i Unii Europejskiej

Najbliższy tydzień w naszym regionie będzie przebiegał pod znakiem kolejnych protestów producentów owoców miękkich. Jak wskazują sadownicy, cena malin nie pokrywa nawet kosztów produkcji.

Wciąż nie ma żadnych konkretów co do działań związanych z poprawą trudnej sytuacji producentów owoców miękkich. W związku z tym sadownicy w najbliższych dniach będą kontynuować akcje protestacyjne. Największa z dotychczasowych zaplanowana jest na środę, choć jak wskazują rolnicy, do tego czasu działania również będą podejmowane. Na razie mowa jest jedynie o Opolu Lubelskim, gdzie znajdują się zakłady przetwarzające owoce.

Cały czas chodzi o cenę, jaką firmy skupujące maliny oferują sadownikom. W skupie wynosi ona 5 zł, co jak podkreślają producenci, nie pokrywa nawet kosztów produkcji. Przy czym jak alarmuje Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, w niektórych skupach cena malin wynosi już 4,50 a nawet 3,80 zł/kg. Problem jest bardzo poważny, gdyż powiaty opolski oraz kraśnicki są polskim zagłębiem tych owoców. koło 70 proc. malin w Polsce produkowanych jest właśnie w naszym regionie.

-Uprawą malin zajmują się tu tysiące rodzin. Jest to dla nich prawdziwy dramat. Nie dość, że nic nie zarobią, to jeszcze nawet nie zwrócą się im pieniądze, które włożyli w plantacje. Wiele osób ma też kredyty, które musi spłacać – mówi nam jeden z sadowników.

Plantatorzy winą za sytuację obwiniają rząd, który dopuszcza import mrożonych owoców z Ukrainy. Ta ma być ściągana do naszego kraju w cenie 2,5 – 3 zł za kilogram. Zaznaczają, że cena jest tak niska, gdyż za naszą wschodnią granicą nie obowiązują rygorystyczne normy produkcji żywności, które to mają wpływ na ponoszone koszty.

Związek Sadowników RP skierował do premiera Mateusza Morawieckiego apel o wstrzymanie importu mrożonej i świeżej maliny do Polski oraz podjęcie działań celem zagospodarowania istniejących ogromnych zapasów magazynowych. Wcześniej problem sygnalizowano m.in. Ministrowi Rolnictwa, jak też Komisarzowi UE ds. Rolnictwa.

– Niestety nasze obawy i prognozy potwierdziły się. Do Polski w sposób niekontrolowany wjechało ponad 40 tys. ton mrożonej maliny, co spowodowało ogromne rozregulowanie rynku. Ten proceder nadal trwa. Niestety wszystkie nasze ostrzeżenia zostały zbagatelizowane i żadne postulowane rozwiązania nie zostały wdrożone – mówi Mirosław Maliszewski Prezes Związku Sadowników RP.

Tymczasem w piątek w Starostwie Powiatowym w Opolu Lubelskim odbyło się spotkanie starosty Dariusza Piotrowskiego z plantatorami oraz przedstawicielami zakładów przetwórstwa owoców miękkich. Wypracowane zostało stanowisko rady powiatu które zostanie przyjęte na nadzwyczajnej sesji poświęconej trudnej sytuacji na rynku owoców oraz przekazane ośrodkom władzy na szczeblu krajowym i unijnym. Mowa w nim m.in. o przywróceniu ceł na owoce miękkie.

(fot. nadesłane – Dariusz)

68 komentarzy

  1. A może tak skrzyknąć się,kupić kombajn i zacząć robić nowocześnie?
    Ręcznie to można sobie podetrzec

  2. Moi drodzy (dosłownie!) rolnicy,
    Od kiedy żyję, a żyję dość długo, ZAWSZE tylko narzekaliście. A ja już teraz kwituję wasze żale wzruszeniem ramion, jako zwykły, niezamożny konsument, który od paru lat doświadcza niesłychanego festiwalu cen żywności. Nikt mnie nie jest w stanie przekonać, że na przykład kilkunastokrotny wzrost cen takiego „artykułu luksusowego” jak cebula, jaki się dokonał w ostatnich latach jest wynikiem tylko wzrostu cen środków produkcji, zwłaszcza że uprawa tejże nie jest jakąś kosmiczną technologią (jest wręcz relatywnie banalna) i zwłaszcza w porównaniu np. z cenami mięsa, których wzrost jest o rząd wielkości mniejszy. Dlatego postrzegam was jako jedną z najbardziej roszczeniowych i egoistycznych grup zawodowych w RP. A na wszelkie argumenty typu „to nie my to oni” tzn. pośrednicy, jest też prosta rada: zamiast krzyczeć na każdym kroku „zło-dzie-je!”, zająć się detalem, skrzyknąć się z sąsiadami, nawet zatrudnić sprzedawcę jak trzeba. Macie grupy producenckie itd. Nosz kurka wodna, nawet rynki hurtowe musieli wam lokalni politycy organizować, bo wam się nie chciało („nie je ważne czyje co je, ważne to je co je moje”).

Dodaj komentarz

Z kraju

Polityka i społeczeństwo