Sobota, 24 lutego 202424/02/2024
690 680 960
690 680 960

Minister ogłosił rządowy skup malin. Ma to pomóc producentom tych owoców

Ministerstwo rolnictwa i rozwoju wsi wyklucza wprowadzenie dopłat do owoców miękkich, jednak niebawem ma ruszyć skup tych owoców przez jedną z ze spółek podlegających resortowi. Szczegóły, jak też cena, mają zostać ogłoszone już niebawem.

W środę w Opolu Lubelskim rozpoczął się kolejny protest producentów malin. Województwo lubelskie, a dokładnie powiaty kraśnicki i opolski, są bowiem zagłębiem tych owoców. Z naszego regionu pochodzi ok. 70 proc. wszystkich uprawianych w kraju malin. Sadownicy nie zgadzają się jednak z proponowaną przez zakłady przetwórcze ceną, która jest znacznie niższa niż w ubiegłych latach. Jak podkreślają, 5 zł za kg nie pokrywa nawet kosztów produkcji, który wynosi ok. 7,5 zł.

Wielu producentów postanowiło nie zrywać owoców. Rolnicy wskazują, iż na tego typu sytuację wpłynął niekontrowany import owoców miękkich z Ukrainy, Mołdawii oraz innych krajów spoza Unii Europejskiej. Zaznaczają, iż najpierw problem dotyczył zboża, teraz malin, niebawem to samo będzie z porzeczką a później kolejnymi owocami. Potwierdzają to dane ministerstwa rolnictwa. Wynika z nich, że w pierwszych 4 miesiącach tego roku z zagranicy do Polski sprowadzono blisko 60 proc. więcej mrożonej maliny niż rok wcześniej. Import tych owoców z Ukrainy wzrósł o blisko 120 proc.

Dziś Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Robert Telus ogłosił, że rząd planuje podjęcie działań interwencyjnych. Wyjaśnił, że w najbliższych godzinach, ewentualnie dniach, jedna ze spółek podlegających resortowi zacznie skupować maliny. Cena ma być wyższa od tej, jaka oferowana jest na rynku. Celem działań jest pomóc plantatorom.

Minister w studio Polskiej Agencji Prasowej dodał, iż w magazynach, chłodniach i mroźniach znajduje się sporo zamrożonych malin, do tego dochodzą owoce sprowadzone z Ukrainy. Obecnie trwa poszukiwanie rozwiązania, które ma na celu pomoc tej branży. Wystąpiono również do Komisji Europejskiej o to, aby wpisać maliny na listę produktów objętych zakazem importu. Jednak obecnie jest to problem tylko Polski, więc raczej nie ma większych nadziei na wprowadzenie tego typu zakazu. Robert Telus zapewnił, że rzad nie planuje dopłat do owoców miękkich.

(fot. pixabay/zdjęcie ilustracyjne)

30 komentarzy

  1. I bardzo dobrze że nie będzie dopłat bo nie jest to stan nadzwyczajny wywołany burzami czy powodzią lecz lenistwem producentów czytaj rolników którzy mimo wielu dopłat / paliwo, grunty rolne itp. / wolą wymuszać i strajkować , siedzieć z butelką piwa pod sklepem czy na pikiecie niż zbierać owoce. Klęska urodzaju !! Jaką mają być konkurencją dla owoców z Mołdawii, Ukrainy skoro ich owoców nie ma na rynku bo się nie chce i nie opłaca. Za chwilę będą wiśnie, porzeczki, zboże i ciągły ich płacz. Mnie nikt nie dopłaca do pensji, ZUSu , a też mam na utrzymaniu rodzinę i chciałbym satysfakcjonująco zarabiać . I co mam przed pracodawcą położyć się bykiem?

  2. Trzeba było sadzić ziemniaki.

  3. Tempe miejskie barany łatwo jest posiedzieć 8 godzin i do domu i pisać głupkowate komentarze jak by nie rolnicy to żarlibyście z trawników odchody

  4. Czego dopłacać prowincji ,dopłaty paliwa ,do hektara i jeszcze burakowi mało, co roku nie musi wymieniać auta ,nie pasuje to do pracy ma 8 godzin

  5. Nie ma co wiejskich tucznikow żałować, dopłaty do wszystkiego i jeszcze nowe awdi albo bmw I tępa blond dziura obok

  6. Rządowy skup malin, czyli znowu wszyscy będziemy dopłacać bo ktoś zainwestował w maliny nieopłacalne.

    Jak zainwestuję w akcje, na których stracę to rząd też może mi dopłaci???

  7. Ja posadziłem rzepe i słabo mi sie sprzedaje. Niech mi podatnicy dopłacą,bo w zeszlym roku byla drozsza.

  8. jak rolnicy kilka lat temu sprzedawali sadzonki ,malin,na Ukraine, to zacierali ręce że dobrze płacą,i wszystko kupią,a teraz ci sami rolnicy płaczą że maliny z Ukrainy wjeżdżają na nasz rynek,i

  9. Jak to jest, że u nas w Polsce czy w Europie, bez dopłat i innych dodatków nie opłaca się niczego hodować, a z Chin czy z Ukrainy opłaca się ściągać warzywa i owoce tirami (koszty paliwa, transportu)? Może zamiast jęczeć trzeba zacząć sadzić coś co po prostu urośnie bez tony nawozów i zrobić z tego nasz towar eksportowy? Jak ktoś prowadzi biznes i z jakichś powodów biznes ten jest nieopłacalny, to może trzeba coś zmienić? Skoro nie możemy wygrać z towarem importowanym ceną, to może warto spróbować jakością? A nie produkować towar takiej samej klasy ale 30% droższy? Jeśli np. miałbym do wyboru maliny z Ukrainy albo z Polski ale 30% droższe lecz np. z minimalną ilością nawozów, to pewnie wybrałbym te drugie. Ale jak ktoś chce mi sprzedać to samo 30% drożej, to sory, ale ja nie lubię przepłacać.

Dodaj komentarz

Z kraju

Polityka i społeczeństwo