Wczoraj wieczorem otrzymaliśmy dramatyczny apel od osób z całej Polski. – Pomóżcie matce, którą wyproszono z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego przy ul. Gębali. Kobieta koczuje teraz w aucie, kiedy jej dziecko umiera – brzmiały słowa w nadsyłanych wiadomościach.
Nasuwa się pytanie: jakie czynniki sprawiają, że kilkumiesięczne lub kilkuletnie dzieci zapadają na tak ciężkie choroby? Czy zmowa milczenia w sprawie szkodliwości stosowanych w Polsce szczepionek i przymusu szczepień nie jest tu tropem, który warto byłoby podjąć? – przyjrzeć się czy wstrzykiwane dzieciom do krwi szczepionki są bezpieczne? Czy zawarte w nich neurotoksyny w postaci związków aluminium i rtęci nie zatruwają młodego organizmu? Przestańcie ślepo wierzyć tzw. „autorytetom”. Pytajcie i szukajcie odpowiedzi U ŹRÓDEŁ, szukajcie badań, aż oczy wam się same otworzą. Ze zdumienia.
Adam
Ocena: 0
Zaręczam Ci, że pies z kulawą nogą nie zwróci uwagi na twój komentarz. Ludzie są już tak omamieni propagandą systemowo-medialną, że dla nich szczepionki to samo dobro i „ratunek ludzkości”. Rzucisz im dowody nieszczęść po szczepieniach w oczy a oni ci powiedzą, że to bzdura i koincydencja a Ty jesteś ciemnogrodem. Kiedyś dzisiejsze pokolenie dzieci podziękuje swoim cudownym rodzicom faszerującym ich neurotoksynami, detergentami, zwierzęcym dna. Czy ktoś pochyli się nad prawdą? Może jak mu dziecko umrze pięć minut po szczepieniu to jest szansa, bo jeśli to nastąpi z delikatnym poślizgiem to- brak związku, powie ci.
i
Ocena: 0
pochylając się nad tematem jako laik nie wiem ale pokolenie obecnych szczepionych 30 latków i wyżej jest o niebo lepszej kondycji niż obecne dzieci. wniosek nasuwa się sam
Bo OIOM to jest poczekalnia dworcowa. Ręce opadają.
Ciekawe co byście powiedzieli, gdybyście kiedyś widzieli rodzinę Romów koczującą na normalnym oddziale (nieobjętym obostrzeniami typowymi dla OIOM).
Adam
Ocena: 0
Zastosowałeś cialdinizm. To była jedna matka, która chciała być z umierającym dzieckiem na OIOMIE. Porównałeś do bandy romów u lekko chorego rozwydrzonego dziecka na zwykłym oddziale. Myślisz że ktoś się złapie na takie porównanie?
OIOM to też nie jest zwykły oddział.
Jak już jedziesz Cialdinim, to jak słyszę „OIOM” (klik… wrrr…) to widzę kilka sal z bardzo chorymi ludźmi, non-stop podpiętymi do aparatury. To nie jest miejsce do nocowania.
DSK od lat oferuje rodzicom możliwość wynajęcia pokoju w Hotelu dla Matek/Opiekunów, przy braku miejsc kwaterują też w akademikach po drugiej stronie ulicy. W razie gdyby się coś działo, można po telefonie z oddziału być w 5 minut na miejscu.
dor
Ocena: 0
„Szpital ma obowiązek zachowania tajemnicy lekarskiej oraz poszanowanie godności i intymności ”
Szpital ma również obowiązek a może przede wszystkim poszanowanie godności pacjenta i jego rodziny,zwłaszcza w obliczu śmierci.Co się dzieje z ludźmi? Czy tak trudno przenieść małego pacjenta i mamę do jakiejś małej salki? Czy tak trudno zrozumieć,że nie ma nic gorszego niż żegnać własne dziecko ?!?Ciekawa jestem ilu znajomych „uruchomiłaby” pani doktor,gdyby to ktoś jej bliski był chory albo co gorzej-umierał?Czy tez stosowałby się do regulaminu? Ja już nie mówię o pomocy-bo o nią już trudno,jeśli dziecko jest w stanie agonalnym.Ja mówię o zwykłym ,ludzkim odruchu współczucia….
Blanka
Ocena: 0
17- cie lat temu miałam podobną sytuację w tym samym szpitalu tylko na chirurgii, córka moja miała jeden rok no i nie miała zagrożenia życia, to fakt ale również byłam wypraszana z oddziału ponieważ odwiedziny były od 12 do 14. Po rozmowach z p. Prof. Osemlakiem, który był wtedy ordynatorem chirurgii usłyszałam, że dla niego kobieta która płacze jest nikim i wtedy moja grzeczność się skonczyła, wróciłam na oddział do córki i powiedziałam, że zostaję tyle ile mi się podoba a jak im to nie pasuje niech wzywają policję, skończyło się na tym że byłam przy dziecku od 5 rano do 24, może to jest metoda na chamstwo w tym szpitalu. P. Ani życzę wytrwałości i pomimo wszystko dużo zdrowia dla syna
ona
Ocena: 0
Bardzo dziwna sytuacja w tym szpitalu dziecięcym …Na oit w psk 4 nie ma ograniczeń czasowych co do odwiedzin w przypadku agonii… Nawet w środku nocy pozwolą być z bliskim w ostatnich chwilach…
megilub
Ocena: 0
to nie dotyczy oddziału ratunkowego
ona
Ocena: 0
Na oit a nie na sor chyba wyraziłam się jasno.
Pampalini łowca zwierząt
Ocena: 0
Różaniec miała, to po co jej oddział szpitalny. Regulamin jest regulaminem, jak wszyscy zaczną łamać regulaminy i zasady to będzie jedno wielkie szambo.
Adam
Ocena: 0
regulamin tworzą ludzie. Że czasem idiotyczny, to mam się do niego stosować? A może mama też miała regulamin wewnętrzny który nie pozwalał jej na opuszczenie chorego synka? Ten regulamin już się nie liczy? A empatia? Zdarzają się szpitale gdzie pracują ludzie (w przeciwieństwie do opisywanego). Cicho łamie się jakieś regulaminy dla dobra…drugiego człowieka. Nikt nie jest ukarany bo i pielęgniarki i lekarze są tam empatyczni.
Xxx
Ocena: 0
To pewnie ta sama pani doktor ktora na sor dostala sterte ch@#ow i k@rew za traktowanie innych widac skarga nie pomogla ostudzic jej emocji przemeczenia itp… To co sie dzieje w tym szpitalu nadaje sie do pomazania w tv
justi
Ocena: 0
Chyba bym rozniosla ten szpital w drobny mak…a z pania „doktor”…wole nie pisac…
Dorota
Ocena: 0
Najgorszy szpital pod względem traktowania dzieci i rodziców. Jak ja byłam ze swoim kilkumiesięcznym dzieckiem musiałam spać na podłodze pod łóżeczkiem dziecka. Nie ważne, że karmiłam piersią, a do tego jeszcze dołączyli nam dziecko z ospą do sali. Wypisałam dziecko na własne żądanie, patrzyli na mnie jak na wyrodną matkę, a 3 tygodnie przechodziliśmy ospę. Nigdy więcej tam nie pojadę.
Franc
Ocena: 0
Skąd takie współczucie wśród czytelników portalu wobec cierpiących ludzi (dziecka i rodziców)? Gdyby to dziecko umierało na skutek potrącenia na przejściu, wtedy byłoby zupełnie inaczej.
Pisane by tu było o „świętych krowach” samych sobie winnych i o współczuciu, ale dla kierowcy.
Nasuwa się pytanie: jakie czynniki sprawiają, że kilkumiesięczne lub kilkuletnie dzieci zapadają na tak ciężkie choroby? Czy zmowa milczenia w sprawie szkodliwości stosowanych w Polsce szczepionek i przymusu szczepień nie jest tu tropem, który warto byłoby podjąć? – przyjrzeć się czy wstrzykiwane dzieciom do krwi szczepionki są bezpieczne? Czy zawarte w nich neurotoksyny w postaci związków aluminium i rtęci nie zatruwają młodego organizmu? Przestańcie ślepo wierzyć tzw. „autorytetom”. Pytajcie i szukajcie odpowiedzi U ŹRÓDEŁ, szukajcie badań, aż oczy wam się same otworzą. Ze zdumienia.
Zaręczam Ci, że pies z kulawą nogą nie zwróci uwagi na twój komentarz. Ludzie są już tak omamieni propagandą systemowo-medialną, że dla nich szczepionki to samo dobro i „ratunek ludzkości”. Rzucisz im dowody nieszczęść po szczepieniach w oczy a oni ci powiedzą, że to bzdura i koincydencja a Ty jesteś ciemnogrodem. Kiedyś dzisiejsze pokolenie dzieci podziękuje swoim cudownym rodzicom faszerującym ich neurotoksynami, detergentami, zwierzęcym dna. Czy ktoś pochyli się nad prawdą? Może jak mu dziecko umrze pięć minut po szczepieniu to jest szansa, bo jeśli to nastąpi z delikatnym poślizgiem to- brak związku, powie ci.
pochylając się nad tematem jako laik nie wiem ale pokolenie obecnych szczepionych 30 latków i wyżej jest o niebo lepszej kondycji niż obecne dzieci. wniosek nasuwa się sam
Bo OIOM to jest poczekalnia dworcowa. Ręce opadają.
Ciekawe co byście powiedzieli, gdybyście kiedyś widzieli rodzinę Romów koczującą na normalnym oddziale (nieobjętym obostrzeniami typowymi dla OIOM).
Zastosowałeś cialdinizm. To była jedna matka, która chciała być z umierającym dzieckiem na OIOMIE. Porównałeś do bandy romów u lekko chorego rozwydrzonego dziecka na zwykłym oddziale. Myślisz że ktoś się złapie na takie porównanie?
OIOM to też nie jest zwykły oddział.
Jak już jedziesz Cialdinim, to jak słyszę „OIOM” (klik… wrrr…) to widzę kilka sal z bardzo chorymi ludźmi, non-stop podpiętymi do aparatury. To nie jest miejsce do nocowania.
DSK od lat oferuje rodzicom możliwość wynajęcia pokoju w Hotelu dla Matek/Opiekunów, przy braku miejsc kwaterują też w akademikach po drugiej stronie ulicy. W razie gdyby się coś działo, można po telefonie z oddziału być w 5 minut na miejscu.
„Szpital ma obowiązek zachowania tajemnicy lekarskiej oraz poszanowanie godności i intymności ”
Szpital ma również obowiązek a może przede wszystkim poszanowanie godności pacjenta i jego rodziny,zwłaszcza w obliczu śmierci.Co się dzieje z ludźmi? Czy tak trudno przenieść małego pacjenta i mamę do jakiejś małej salki? Czy tak trudno zrozumieć,że nie ma nic gorszego niż żegnać własne dziecko ?!?Ciekawa jestem ilu znajomych „uruchomiłaby” pani doktor,gdyby to ktoś jej bliski był chory albo co gorzej-umierał?Czy tez stosowałby się do regulaminu? Ja już nie mówię o pomocy-bo o nią już trudno,jeśli dziecko jest w stanie agonalnym.Ja mówię o zwykłym ,ludzkim odruchu współczucia….
17- cie lat temu miałam podobną sytuację w tym samym szpitalu tylko na chirurgii, córka moja miała jeden rok no i nie miała zagrożenia życia, to fakt ale również byłam wypraszana z oddziału ponieważ odwiedziny były od 12 do 14. Po rozmowach z p. Prof. Osemlakiem, który był wtedy ordynatorem chirurgii usłyszałam, że dla niego kobieta która płacze jest nikim i wtedy moja grzeczność się skonczyła, wróciłam na oddział do córki i powiedziałam, że zostaję tyle ile mi się podoba a jak im to nie pasuje niech wzywają policję, skończyło się na tym że byłam przy dziecku od 5 rano do 24, może to jest metoda na chamstwo w tym szpitalu. P. Ani życzę wytrwałości i pomimo wszystko dużo zdrowia dla syna
Bardzo dziwna sytuacja w tym szpitalu dziecięcym …Na oit w psk 4 nie ma ograniczeń czasowych co do odwiedzin w przypadku agonii… Nawet w środku nocy pozwolą być z bliskim w ostatnich chwilach…
to nie dotyczy oddziału ratunkowego
Na oit a nie na sor chyba wyraziłam się jasno.
Różaniec miała, to po co jej oddział szpitalny. Regulamin jest regulaminem, jak wszyscy zaczną łamać regulaminy i zasady to będzie jedno wielkie szambo.
regulamin tworzą ludzie. Że czasem idiotyczny, to mam się do niego stosować? A może mama też miała regulamin wewnętrzny który nie pozwalał jej na opuszczenie chorego synka? Ten regulamin już się nie liczy? A empatia? Zdarzają się szpitale gdzie pracują ludzie (w przeciwieństwie do opisywanego). Cicho łamie się jakieś regulaminy dla dobra…drugiego człowieka. Nikt nie jest ukarany bo i pielęgniarki i lekarze są tam empatyczni.
To pewnie ta sama pani doktor ktora na sor dostala sterte ch@#ow i k@rew za traktowanie innych widac skarga nie pomogla ostudzic jej emocji przemeczenia itp… To co sie dzieje w tym szpitalu nadaje sie do pomazania w tv
Chyba bym rozniosla ten szpital w drobny mak…a z pania „doktor”…wole nie pisac…
Najgorszy szpital pod względem traktowania dzieci i rodziców. Jak ja byłam ze swoim kilkumiesięcznym dzieckiem musiałam spać na podłodze pod łóżeczkiem dziecka. Nie ważne, że karmiłam piersią, a do tego jeszcze dołączyli nam dziecko z ospą do sali. Wypisałam dziecko na własne żądanie, patrzyli na mnie jak na wyrodną matkę, a 3 tygodnie przechodziliśmy ospę. Nigdy więcej tam nie pojadę.
Skąd takie współczucie wśród czytelników portalu wobec cierpiących ludzi (dziecka i rodziców)? Gdyby to dziecko umierało na skutek potrącenia na przejściu, wtedy byłoby zupełnie inaczej.
Pisane by tu było o „świętych krowach” samych sobie winnych i o współczuciu, ale dla kierowcy.