Środa, 22 maja 202422/05/2024
690 680 960
690 680 960

W centrum Lublina strzelał do ludzi. Był pijany i po dopalaczach

Przeprosił pokrzywdzonego, jak też żałował tego co się stało. Tłumaczył, że nie kontrolował tego co robi, gdyż był pijany i zażywał dopalacze.

Wyrokiem skazującym zakończył się proces 36-letniego Bartosza W., który w ub. roku na ul. Chopina w Lublinie zaczął strzelać do przechodniów. W połowie września, tuż przy skrzyżowaniu z ul. Sądową, mężczyzna wyciągnął pistolet i zaczął strzelać do idących chodnikiem osób. Dwaj młodzi mężczyźni, w kierunku których padły strzały, rzucili się na napastnika i powalili go na chodnik.

Na miejsce wezwana została policja. Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę, którym okazał się 36-letni Bartosz W. Posiadał przy sobie pistolet, którego analiza wykazała, że była to broń gazowa. Podczas zatrzymania, jak też w szpitalu, do którego trafił poturbowany podczas obywatelskiego ujęcia 36-latek, cały czas się on awanturował. Pomimo, że czuć od niego było woń alkoholu, nie chciał się poddać badaniu alkomatem. Pobrano więc od niego krew do badań.

Gdy wytrzeźwiał, został przesłuchany przez prokuratora. Mężczyzna przyznał się do winy. Nie potrafił jednak sensownie odpowiedzieć na pytania śledczych, dotyczące m.in. tego co nim kierowało. Wyjaśniał, że niewiele pamięta z tamtego wieczoru. Nie dość że pił alkohol, to zażywał jeszcze dopalacze. Mieszkaniec Lublina usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy dotyczył nielegalnego posiadania broni, za co grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Drugi zaś narażenia innych osób na ryzyko utraty życia lub zdrowia, co jest zagrożone karą pozbawienia wolności do lat trzech.

Podczas dzisiejszej rozprawy Bartosz W. podtrzymał wcześniej złożone zeznania. Wyjaśniał, że żałuje tego co się stało, przeprosił też 24-letniego Damiana K., w kierunku którego twarzy oddał strzał z bliskiej odległości. Sędzia uznał, że mężczyzna jest winny zarzucanych mu czynów i skazał go na trzy lata i dwa miesiące pozbawienia wolności. Ponieważ zachowanie oskarżonego zagrażało życiu poszkodowanego mężczyzny, jak też nie był to jego pierwszy konflikt z prawem, nie było mowy o warunkowym zawieszaniu kary. Do tego Bartosz W. będzie musiał zapłacić pokrzywdzonemu 10 tys. złotych zadośćuczynienia. Wyrok nie jest prawomocny.

(fot. lublin112 – zdjęcie ilustracyjne)
2017-02-28 18:14:06

18 komentarzy

  1. Szwagier Paderyszczyka siory Mańki brat rodzony

    Sprawdziłem nie nagwintowanej lufy najmniejsza średnica lufy to kaliber, co innego z gwintowaną.