690 680 960

„Byłem przerażony”. Relacje świadków i mieszkańców Przewodowa (wideo)

Przerażenie i strach – te słowa najczęściej pojawiają się w relacjach mieszkańców Przewodowa i okolic na temat wczorajszego wybuchu. Wiele osób zamknęło się w domach. Na miejscu cały czas działają służby.

Do niedawna o niewielkiej miejscowości Przewodów w powiecie hrubieszowskim, z pewnością mało kto słyszał. Od wczoraj znajduje się ona na ustach całego świata. Wszystko przez rakiety, które spadły w tej okolicy zabijając dwie osoby. Jak do tej pory pewne jest tylko, że nadleciały one z terenu Ukrainy. Jedna uderzyła w wagę najazdową, na której stał ciągnik z przyczepą, druga zaś spadła na jedno z pól.

W Przewodowie mieszka około 400 osób. Oprócz gospodarstw rolnych znajdują się tam bloki, a także usytuowana między nimi suszarnia zboża. To właśnie na jej terenie we wtorek około godziny 15:35 doszło do potężnej eksplozji.

– Mieszkam kilometr od zdarzenia. Byłem wtedy w domu, kiedy nagle usłyszałem ogromny huk. Byłem przerażony, aż mi dreszcze po plecach przeszły. Myślałem, że to wojna się już zaczyna – mówi nam pan Stanisław dodając, że doskonale znał obie ofiary wybuchu. – To byli moi najbliżsi koledzy, w szkole Boguś siedział ze mną w jednej ławce. Obaj pracowali na suszarni – dodaje nasz rozmówca.

Z kolei Przemysław Kołtoniuk, prowadzący gospodarstwo tłumaczy, że w momencie zdarzenia pojechał do Hrubieszowa po części do maszyn. Nagle zaczęli dzwonić jego pracownicy informując, że doszło do wybuchu.

– Mówili, że wybuchła suszarnia. W pierwszej kolejności pomyślałem, jaka nasza suszarnia. Potem zdementowanie, nie to musiało być coś innego, gdyż gdzie suszarnia, a gdzie ich waga. To odległość ponad 100 metrów. Nie mogło być też mowy o wybuchu gazu, czy innych materiałów napędzających suszarnię. Zwłaszcza, iż mój zastępca mówił, że to wyglądało tak, jakby wagę przebiła bomba i nagle wybuchła – mówi pan Przemysław.

Na zdjęciu pan Przemysław

Pracownicy Suflidowa relacjonowali, iż najpierw usłyszeli głośny świst, potem nastąpił wybuch i pojawiła się potężna fala uderzeniowa. Jeden z pracujących w gospodarstwie mężczyzn przebywał akurat na polu w pobliżu granicy. Kiedy usłyszał charakterystyczny odgłos spojrzał w górę i zauważył lecące rakiety. Od razu zadzwonił do szefa, ten kazał mu natychmiast zbierać i wracać.

Słowo „świst” pojawia się w relacjach kilku mieszkańców. Jeden z nich tłumaczy, że udał się na pole, na którym rośnie kukurydza. W pewnym momencie zaniepokoił go nietypowy odgłos. Zaczął się rozglądać i dostrzegł nadlatującą od strony granicy rakietę.

– W pierwszym momencie nie wiedziałem co się dzieje. A na pewno wtedy nie było żadnych myśli związanych z sytuacją na Ukrainie. Dopiero kiedy po chwili to wybuchło i pojawił się dym, przeraziłem się. Mieszkamy przy granicy, gdzie kilka kilometrów od nas toczy się wojna i nie raz zarówno ja, jak też inni, słyszeli podobne odgłosy dobiegające właśnie z Ukrainy – relacjonuje mężczyzna.

Wybuch był słyszalny praktycznie w całej gminie Dołhobyczów, jednak nie tylko. Jeden z rolników z oddalonego o 25 km Kryłowa dzwonił zaraz po eksplozji pytając, czy coś wiadomo na ten temat. Sądził, iż coś wydarzyło się w jego okolicy.

Kiedy wczoraj wieczorem odwiedziliśmy Przewodów, oprócz ogromnej liczby policjantów, żołnierzy, strażników granicznych i innych służb, mieszkańców praktycznie nie było widać. Kiedy już się pojawiali, spokojnie poruszali się między budynkami, jakby nie zwracając uwagi na to, co się dzieje.

– Ludzie są bardzo poddenerwowani i się tym mocno przejmują. Wszak niecodziennie spadają na okoliczne budynki rakiety. Jednak co mają zrobić. Zamknęli się w domach, gdyż stąd gdziekolwiek wyjechać jest bardzo daleko. Tu nawet najbliższa Biedronka jest 20 km stąd. Oni po prostu nie mają innego wyjścia niż właśnie zamknąć się w domu – tłumaczy Przemysław Kołtoniuk.

Dotarliśmy również do jednego z bezpośrednich świadków zdarzenia. Mężczyzna nie chciał jednak rozmawiać o tym, co się stało. Przekazał jedynie, że niewiele brakowało, a on sam by zginął.



(fot. wideo lublin112.pl)

31 komentarzy

  1. Jełopy jesteście. Wytoczenie obrony przeciwlotniczej może oznaczać regularną wojnę i wiele,wiele ofiar. Należy więc zastanowić się co i kiedy wykorzystać. I nie liczył bym na wsparcie krajów zachodnich w razie wojny,chyba że w formie wyrażenia ubolewania.Oni czekają na tanią ropę i gaz by ich ciepłe posiadłości były tańsze.

    • Wytoczenie? Przecież na ścianie wschodniej jest system, który teoretycznie ma strącać rakiety.

    • co ty dolisz chłopie? powiedz to rodzinom zabitych tych biednych ludzi. Co by było jakby to trafiło w dom twoich bliskich? też dolił byś te farmazony. Obrona przeciwrakietowa w Polsce nie istnieje z tego wniosek i ruscy mogą przysłać co chcą
      Po drugie jak to sie ma do słów Bajdena który będąc w Warszawce w marcu tego roku powiedział że sojusz „NATO bedzie chronił każdy centymetr ziemi swoich państw członkowskich ” ? Co teraz ten staruch zza oceanu ma do powiedzenia.
      Nie wazne skąd to przyleciało ,skutek jest taki że nic tego nie strąciło i zgineły dwie osoby. A Paszczak zapewniał że Polska jest bezpieczna — do dymisji !

  2. Trzeba ukraińcom kurek zakręciç.

  3. Obrona przeciwlotnicza na całym świecie ochrania tylko elementy najważniejsze jak wodociągi, elektrownie itp. Nigdzie żadna obrona nie broni pola kukurydzy czy suszarni.

Kursy walut

  • USD 4.3252zł -0.24%
  • GBP 5.3505zł -0.34%
  • EUR 4.7076zł -0.35%
  • CHF 4.6961zł -0.38%

Polub nas