3 mln zł dla turystów. Lubelszczyzna uruchamia program, który podbił Podlasie
23:45 28-06-2026 | Autor: redakcja
To może być jeden z najważniejszych impulsów dla turystyki w regionie w ostatnich latach. Podczas ostatniej sesji Sejmiku Województwa Lubelskiego radni zabezpieczyli 1,5 mln zł na realizację programu Lubelski Czek Turystyczny. Kolejne 1,5 mln zł pochodzić będzie ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. Łącznie na wsparcie turystyki przeznaczonych zostanie aż 3 mln zł.
Wstępne założenia programu przewidują, że turyści będą mogli otrzymać czek o wartości 300 zł pod warunkiem wykupienia minimum dwóch noclegów na terenie województwa lubelskiego. Szczegółowe zasady przyznawania i realizacji świadczenia przygotuje Zarząd Województwa Lubelskiego.
Według zapowiedzi program ma ruszyć już pod koniec lipca, a środki będzie można wykorzystać do końca bieżącego roku.
– Cieszę się, że inicjatywa, o którą zabiegałem od wielu miesięcy i w sprawie której trzykrotnie interweniowałem u Marszałka Województwa Lubelskiego, zostaje właśnie wdrażana. To pokazuje, że warto być konsekwentnym i nie odpuszczać spraw ważnych dla rozwoju naszego regionu. Zakładam, że program ruszy już pod koniec lipca, a środki będą mogły być wykorzystywane do końca bieżącego roku – mówi radny Wojciech Sosnowski.
Wzorem może być Podlasie
Lubelski Czek Turystyczny nie jest rozwiązaniem nowym. Podobne programy funkcjonują już w innych regionach kraju, a największy sukces odniósł Podlaski Bon Turystyczny.
Zainteresowanie programem w województwie podlaskim okazało się ogromne. Już pierwsza pula środków w 2025 roku została wyczerpana w zaledwie sześć godzin. Stronę programu odwiedziły miliony użytkowników zainteresowanych wypoczynkiem na Podlasiu. Władze regionu podkreślały, że był to wyraźny sygnał, jak duży potencjał mają tego typu instrumenty wspierające turystykę.
Jeszcze większą popularnością program cieszył się podczas kolejnych naborów. W 2025 roku jedna z wakacyjnych pul bonów rozeszła się w zaledwie dwie i pół minuty, a tysiące osób pobrały kody uprawniające do tańszych noclegów niemal natychmiast po uruchomieniu systemu.
Tegoroczna edycja programu pokazała, że zainteresowanie wcale nie słabnie. Pierwsza pula środków na 2026 rok została wyczerpana w zaledwie 127 sekund, a ponad 2,6 tysiąca bonów wygenerowano w nieco ponad dwie minuty.
Przykład Podlasia pokazuje, że programy wspierające turystykę mogą nie tylko przyciągać odwiedzających, ale również skutecznie promować region i budować jego rozpoznawalność w całym kraju.
Szansa dla branży turystycznej
Wprowadzenie Lubelskiego Czeku Turystycznego może przynieść korzyści nie tylko turystom, ale również przedsiębiorcom działającym w branży turystycznej. Na dodatkowych gościach skorzystać mogą hotele, pensjonaty, gospodarstwa agroturystyczne, restauracje oraz lokalne atrakcje.
– Od ponad roku konsekwentnie zabiegałem o wdrożenie tego programu. Trzykrotnie składałem interpelacje do Marszałka Województwa Lubelskiego, apelując o wsparcie naszej turystyki. Wskazywałem, że podobne rozwiązania z powodzeniem funkcjonują w innych województwach Polski, wspierając branżę turystyczną, zwiększając liczbę odwiedzających i napędzając lokalną gospodarkę. Dziś mogę powiedzieć, że ta konsekwencja, determinacja i mądry upór przyniosły efekt. Lubelski Czek Turystyczny staje się faktem – podkreśla Wojciech Sosnowski.
Program może stać się ważnym narzędziem promocji województwa lubelskiego, szczególnie poza głównym sezonem turystycznym. Dodatkowe środki mogą zachęcić mieszkańców innych regionów Polski do odwiedzenia Roztocza, Polesia, Kazimierza Dolnego czy Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego.
Jeżeli zainteresowanie będzie podobne do tego, które odnotowano na Podlasiu, pula środków przeznaczona na Lubelski Czek Turystyczny może cieszyć się bardzo dużym powodzeniem już w pierwszych dniach naboru.
Ostateczny termin rozpoczęcia programu oraz szczegółowe zasady uczestnictwa zostaną podane po przyjęciu regulaminu przez Zarząd Województwa Lubelskiego.
Praca na etacie w tym kraju to z roku na rok coraz większe frajerstwo…olbrzymie narzuty podatkowe, bo kolejni kacykowie wymyślają kolejne „programy wsparcia” dla kolejnych lobby reprezentujących różne uprzywilejowane sektory/grupy zawodowe…oczywiście wszystko to musi być sfinansować pieniędzmi tych naiwniaków którzy jeszcze w tym kraju pracują…
Jakże to łatwo szastać budżetowymi pieniędzmi dla zyskania poparcia tłuszczy, „bo coś się robi”. Fafluśniaki będą rozdawać forsę, by ktoś zechciał przyjechać na Lubelszczyznę. Rzecz jasna ogromna większość Polaków z tych pieniędzy nie skorzysta, ale za to się do zabawy, nieświadomie, dołoży. Jak ten naród ma zmienić swój mental, skoro godzi się nie tylko na łożenie w zupełnie nieefektywne 800+, ale i na rozrywkę dla obcego człowieka. Taki naród, gdyby zaoferować mu 2500 zł dochodu gwarantowanego na każdego bezrobotnego, aż piszczałby z radości. A w Szwajcarii taki eksperyment nie przeszedł, bo sami obywatele go nie poparli. W Polsce od pokoleń, cały czas funkcjonuje umysłowy post-PRL, a takie akcje nie służą wykształceniu społeczeństwa obywatelskiego i poczucia odpowiedzialności za dobro wspólne, lecz petryfikują roszczeniowość wobec państwa oraz tworzą zapotrzebowanie na kolejnych populistów zarządzających wspólnymi pieniędzmi.
Zarzut o „post-PRL-owski mental” i roszczeniowość pomija fakt, jak bardzo Polacy są przedsiębiorczym narodem. Ludzie nie stają się bierni dlatego, że państwo ułatwia im start lub wspiera ich region. Wręcz przeciwnie – stabilizacja finansowa daje bazę do tego, by zacząć ryzykować, zakładać firmy, inwestować w edukację dzieci. Poczucie odpowiedzialności za państwo buduje się wtedy, kiedy obywatel widzi, że to państwo realnie działa na jego rzecz, a nie tylko pobiera podatki i zostawia go samemu sobie w momentach kryzysu.
Prawdziwym populizmem byłoby całkowite wycofanie się państwa z programów osłonowych i rozwojowych w imię czystej teorii wolnorynkowej, co w warunkach polskich doprowadziłoby do gigantycznych rozwarstwień społecznych i zapaści całych województw. Aktywne zarządzanie budżetem to po prostu nowoczesne państwo opiekuńcze, które dba o to, by rozwój nie dotyczył wyłącznie kilku największych metropolii.
W omawianym artykule państwo chce realnie działać na rzecz właścicieli hoteli i pensjonatów i to nawet nie pomagając im w budowie, tylko tych już funkcjonujących.
Nie miałem na myśli wprowadzania jakiejś czystej teorii wolnorynkowej, libertarianizmu – to głosik o rozsądek. W Polsce jest 3 razy więcej urzędników niż za PRL (!), gospodarka na maksa przeregulowana; kraj doszedł już do ściany i można już tylko ograniczać wydatki państwa, a nie brnąć w bezmyślne rozdawnictwo. Gdy w 2017 roku do Naczelnika Państwa doszły szemrania małych przedsiębiorców to odparł, że „jeżeli ktoś nie jest w stanie prowadzić działalności gospodarczej w takich warunkach, to znaczy, że się po prostu do tego nie nadaje”. Witki opadają.
Natomiast jeśli idzie o klienta, który zechce wykupić sobie na 3 dni nocleg, to zakładamy, że ma pracę i raz na rok-dwa stać go, żeby zapłacić ze swojego.
Polacy są przedsiębiorczym, inteligentnym narodem, udowodnili to na początku lat 90-tych: kasety, ciuchy z łóżek polowych, a nawet mięso z Żuków i Nysek, a teraz nakaz rejestrowania jednej kury, do czego przecież potrzeba urzędnika, magistra. To mięso z samochodów z czasem by się skończyło, wolnoamerykanka w dużej mierze samoistnie zniknęła, ale Polacy myśleli, że zaczyna się wolna Polska…
Jaki sens opłacaniu komuś wakacji gdzie tu zysk
Znowu pakowanie publicznych pieniędzy we wzbogacanie „bidnych pciembiorców” Niewystarczająco się nachapali w covidzie?
Dla mnie podoba się.