Piątek, 05 czerwca 202605/06/2026
690 680 960
690 680 960

W oczekiwaniu na wyrok. Kończy się proces kierowcy autobusu, oskarżonego o spowodowanie wypadku w którym zginął 10-latek

Dobiega końca proces w sprawie tragicznego w skutkach wypadku pod Galą w Lublinie. Pod kołami autobusu komunikacji miejskiej zginął 10-latek. Dzisiaj wygłoszono mowy końcowe zaś na następnej rozprawie zapadnie wyrok.

Kto jest winien wypadku, do jakiego doszło w środę 24 września 2014 roku na al. Unii Lubelskiej przy Gali, ma teraz ocenić sąd i wydać wyrok. Na wtorkowej rozprawie prokurator jak też obrońca wygłosili mowy końcowe. Prokurator zarzucała kierowcy m.in. to, że nie obserwował w prawidłowy sposób otoczenia autobusu a zwłaszcza chodnika i przejścia dla pieszych, przez które przejeżdżał. W ostatnim słowie zażądała dla 54 -letniego Roberta K. kary roku pozbawienia wolności przy jednoczesnym zawieszeniu wykonania wyroku na okres dwóch lat. Z wnioskiem prokuratury nie zgadza się obrońca kierowcy. Uzasadniał to tym, że 10 – latek pojawił się na przejściu gwałtownie a jego klient nie mógł tego w żaden sposób przewidzieć. Tym samym, co też potwierdziły ekspertyzy biegłego, nie miał możliwości uniknięcia wypadku. Prosił sąd o uniewinnienie kierowcy.

W dniu kiedy doszło do wypadku, kierujący autobusem przegubowym marki MAN Robert K. , obsługiwał linię nr 17. Był on zatrudniony przez jednego z przewoźników wykonujących na zlecenie Zarządu Transportu Miejskiego część kursów lubelskiej komunikacji miejskiej. O godzinie 8:10 zmierzając się w stronę Czechowa, wyjeżdżał z ulicy Fabrycznej i skręcał w prawo, w al. Unii Lubelskiej.

Jak wyjaśniał kierowca, co też potwierdzili świadkowie zdarzenia, jechał prawym pasem a wykonując manewr skrętu, skierował się od razu na lewy pas al. Unii Lubelskiej, prowadzący w ul. Zamojską. Po drodze musiał pokonać przejście dla pieszych. Wtedy to usłyszał krzyki pasażerów i od razu zatrzymał pojazd. Jak się okazało, pod koła autobusu dostał się jadący na elektrycznej hulajnodze 10-letni Szymon. W późniejszym postępowaniu śledczy ustalili, że chłopak jechał w tym samym kierunku, jednak poruszał się po chodniku a następnie pokonywał przejście dla pieszych. Wtedy wjechał w bok pojazdu a następnie dostał się pod koła.

Co więcej, tuż obok samochodem jechał ojciec Szymona. Mężczyzna tłumaczył, że cały czas obserwował swojego syna. Przed skrzyżowaniem, przez otwarte okno powiedział do niego, że spotkają się po drugiej stronie ronda. Gdy tam dojechał, zorientował się, że syna nie ma w pobliżu. Zatrzymał się i dostrzegł poruszenie przy stojącym przy przejściu autobusie. Gdy tam podbiegł, zorientował się, że jego syn miał wypadek.

Jak obliczyli biegli, chłopiec od pasa w dół znalazł się pod pojazdem a następnie był ciągnięty przez odległość ponad 22 metrów. W ciężkim stanie został przetransportowany do szpitala, gdzie przeszedł kilka poważnych operacji. Cały czas był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej. Czekało go jeszcze wiele zabiegów, jednak nie udało się ich przeprowadzić. Zmarł następnego dnia a przyczyną zgonu były liczne obrażenia wielonarządowe.

Prokuratura oskarżyła kierowcę autobusu o umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa i doprowadzenie do śmiertelnego wypadku. Podczas procesu kierowca wyjaśniał, że wjeżdżając na rondo miał zielone światło. Dodał jednocześnie, że gdy wjechał już na skrzyżowanie, światło mignęło i jak wykonywał manewr skrętu, mogło być już czerwone. -Cały czas obserwowałem przejście i jego okolicę. Nie widziałem nikogo na hulajnodze. Co do wypadku, nie widzę tutaj swojej winy – tłumaczył w sądzie. Również jeden ze świadków, pasażer feralnego kursu, wyjaśniał że słyszał, jak pokrzywdzony chłopiec krzyczał „Co ja zrobiłem”. Inna z pasażerek wyjaśniała, że przez pewien czas obserwowała jazdę chłopca i według niej, ścigał się z autobusem i usiłował on na przejściu wyprzedzić pojazd którym podróżowała.

Z kolei ojciec Szymona tłumaczył, że jego syna mógł zmylić manewr kierowcy, czyli od razu skierowanie się na lewy pas ruchu. – Mój syn znał zasady ruchu drogowego. Mógł wjechać na przejście, gdyż sądził, że autobus pojedzie prosto – zeznawał. Do manewru kierowcy zastrzeżenia miała też prokuratura. Chodziło o to, że przejechał on przez dwie linie ciągłe, a przepisy tego zabraniają. Jednak biegli z zakresu ruchu drogowego nie dopatrzyli się tutaj związku ze spowodowaniem wypadku. Przejście dla pieszych jest usytuowane pod kątem ukośnym względem toru ruchu pojazdów a przegubowy autobus musi wykonać łuk, gdyż nie ma możliwości, aby skręcić pod kątem prostym. Nawet gdyby skręcał ciaśniej, wypadku nie dało się uniknąć. Dodatkowo kierowca nie mógł zauważyć chłopca, właśnie przez sposób ustawienia pojazdu.

Po wypadku Robert K. zwolnił się z pracy, cały czas przeżywał zdarzenie i jak wyjaśniał, nie był w stanie usiąść z powrotem za kierownicę.

(fot. policja)
2016-12-06 20:50:25

54 komentarze

  1. Tragedia o jaką łatwo. Nie widzę tutaj winy kierowcy. Często sam powtarzam sam do siebie, że takim przegubowcem nie chciałbym prowadzić szczególnie w Lublinie który słynie z idiotów kierowców jak i pieszych.

  2. Jakby dzieciak znał przepisy to by wiedział że po przejściu porusza się pieszo.

    • Ocena: 0

      Jakbyś debilu znał przepisy to byś wiedział, że 10 latek nawet na rowerze jest pieszym. Kierowca pewnie pociął na czerwonym w końcu sam przyznaje że mignęło i mogło być. Tylko przed czerwonym jest długi sygnał barwy pomarańczowej.
      „Dodał jednocześnie, że gdy wjechał już na skrzyżowanie, światło mignęło i jak wykonywał manewr skrętu, mogło być już czerwone.”

      • Jeśli miał skończone 10 lat-nie był pieszym (ani na wrotkach, ani na hulajnodze, ani na rowerze).
        Jeśli jednak miał poniżej 10 lat-nie miał prawa jechać po PRZEJŚCIU na czymkolwiek bez opieki osoby dorosłej.KROPKA

        • Jednak młody wiek nie upoważnia do wtargnicia – co zweryfikowało życie w sposób bardzo brutalny.

        • Jezeli kierowca skrecal z fabrycznej w prawo w uni lubelskiej i mial czerwone to pieszy na przejsciu przez uni tez mial czerwone

  3. Pojazdem mechanicznym jest każdy pojazd wprawiany w ruch poprzez umieszczony na nim silnik, a więc taki, który z racji swojej konstrukcji jest poruszany siłą mechaniczną pochodzącą z silnika. Jest to definicja obowiązująca w każdej strefie ruchu: lądowego, wodnego czy powietrznego.
    Czy hulajnoga elektryczna jest pojazdem mechanicznym ?
    Czy pojazdem mechanicznym można przejeżdżać przez przejście dla pieszych ?

  4. Taka hulajnoga może być szybsza od przeciętnego rowerzysty, a jej przyśpieszenie jest zdecydowanie lepsze. Pogratulować tatusiowi, który to myslał, że syn zna przepisy ruchu drogowego jak nauczył się przechodzenia przez przejście w szkole.
    DEBIL DO SZEŚCIANU !!!

  5. A tatuś dalej nie dopuszcza do siebie tego, że to on i TYLKO ON jest winny tego zdarzenia. Najlepiej za swoją głupotę ukarać kogoś innego. Prokurator już dawno powinien zająć się tym „tatusiem”.

    • Ocena: 0

      Tatuś nie dopuszcza bo dziecko zostało rozjechane na zielonym świetle.

      • Ocena: 0

        Dzieciak wbił się pod tylne koła a nie pod przednie. Dalej masz wątpliwości, kto jest winien? A tatuś doskonale o tym wie, obciąża winą kierowce, by od siebie odsunąć odpowiedzialność. Mam nadzieję, że z chwilą uniewinnienia kierowcy, Prokurator, decyzją Sadu, jemu dobierze się do czterech liter.

      • Jeśli prawdą jest to co zeznał kierowca, że nad głową zmieniło mu się światło i mogło być czerwone kiedy był na skrzyżowaniu to na przejściu też już było czerwone. Mogło tak być, że dziecko widząc pulsujące zielone światło zaczęło jechać bez opamiętania bo tata przejechał a umowili się po drugiej stronie skrzyżowania.
        Tak czy inaczej współczuję rodzinie chłopca i kierowcy autobusu.

        • Ocena: 0

          Zwróć uwagę na kolejność zapalania się świateł na sygnalizatorach. W pierwszej kolejności pulsuje zielone dla pieszych, zmienia się na czerwone dopiero po chwili dla pojazdów zapala się żółte i dopiero czerwone. Jeśli kierowcy z chwilą mijania sygnalizatora zmienił się sygnał na żółty, dzieciak na bank miał pulsujące zielone, które nie upoważnia do wejścia na przejście tak samo jak żółte dla pojazdów lub już czerwone. Zresztą biegli zapewne też to ustalili.

          • Ocena: 0

            Pulsujace zielone dla pieszych to nadal zielone i nigdzie nie ma zapisku, ze jest inaczej, a jest tylko sygnalem, ze zaraz zmieni sie na czerwone i na takim pulsujacym zielonym pieszy ma prawo wejsc i przejsc, ale poprostu w szybszym tempie. Prosze nie wprowadzac w blad i pieszych i kierowcow ktorzy sie pozniej sugeruja takimi blednymi wypowiedziami.

          • Ocena: 0

            W/g tej teorii, żółte dla kierowcy to też zielone i może wjeżdżać na skrzyżowanie a wczesne czerwone to takie pulsujące zielone jak dla pieszych.Kolego, sugerujesz, by piesi wbiegali na pulsującym zielonym? Znasz zasady przechodzenia przez ulicę? Jak nie to doczytaj. Zapewne też jesteś zwolennikiem przejeżdżania po przejściu na rowerze bo szybciej. Wolę pieszych wprowadzać w błąd sugerując, że na pulsującym zielonym, nie powinni zaczynać przechodzenia przez jezdnię, niż tak jak kolega namawiać do przebiegania. Kolejny zwolennik , który widząc zmieniające się światła, but w podłogę by zdążyć a że już na czerwonym to niema znaczenia.

          • Ocena: 0

            Prosze czytac ze zrozumieniem i nie uciekac sie do osobistych wycieczek bo nie maja one sensu, napisalem jak jest i nie jest to zadna teoria, w kodeksie drogowym jest to jasno zapisane i NIGDZIE nie ma wzmianki nt zakazu wejscia na pulsujacym zielonym, ale zolte dla kierowcow widze tez sobie przeinterpretowales…
            Przebieganie, a zwawsze tempo to sa dwie rozne czynnosci, a na przejsciach dla pieszych kazdy powienien zachowywac szczegolna ostroznosc i nie patrzec tylko na czubek wlasnego nosa. Jestem za tym by nie generowac takich mitow bo przez nie to wlasnie niektorym kierowcom sie wydaje, za duzo, a policja tez nie popisuje sie ze znajomoscia prawa. Na przyszlosc zycze troche dystansu i mniej emocjonalnego podejscia.

      • Ocena: 0

        Przy okazji dziecko poruszało się pojazdem mechanicznym po chodniku, do tego bez opieki, przejeżdżało przez przejście dla pieszych… Jeszcze jakieś wątpliwości roberciku zakichany? Fakt , szkoda dziecka bo ono mogło nie zdawać sobie sprawy z zagrożenia. Ale tatuś już powinien. Ale do tak zakutego łba nigdy chyba nie dotrze że syn nie żyje PRZEZ NIEGO!

  6. Ocena: 0

    Szkoda chłopca, wiadomo cale życie przed nim. Ogromna tragedia. Ale winy kierowcy autobusu nie ma… trauma jeszcze dla niego bo to ludzkie życie, a jeszcze ze dziecko…

    • Ocena: 0

      Wsiądź czasem w mpk’a i zobacz jak jeżdżą. Wczesne czerwone przy prawo skręcie to norma. Już pomijam fakt ile to razy wymuszają przy wyjeździe z zatoczki. Owszem mam się zatrzymać ale jak da kierunek przede mną a nie jak jestem w pół autobusu i muszę uciekać na drugi pas.

  7. A jaki jest wyrok dla ojca dziecka, za pozbawienie go opieki i narażenie na utratę życia?

  8. Mam taką hulajnogę 1000W . mam 31 lat i jest to niebezpieczna rzecz. Przyspiesza ze mną na pokładzie momentalnie do maksymalnej prędkości . Przy mojej wadze 100KG osiąga w moment 25 KM/h

    Wyrazy kondolencji 🙁

  9. malolat wjechal w przegub autobusu a prokurator chce dla kierowcy wyroku jaki przysluguje za jazde z 1-2 promilami.mial sie patrzec caly czas w boczne lusterko?to nie osobowka zeby dziecko bylo widac jak wjezdza w pojazd.a jakby taka pani prokurator potracila mnie na przejsciu dla pieszych to bylaby uniewinniona-proste.czy ktos slyszal aby w Polsce sedzia czy prokurator poszedl do wiezienia?

    • Chichotnik obywatelski
      Ocena: 0

      Uprzejmie uzupełnię Twoją światłą wypowiedź Artur’ze – „…czy ktoś słyszał aby w Polsce sędzia, prokurator, albo adwokat, który po wódzie widuje koty, a nie białe myszki, poszedł do wiezienia?

    • Nie, ponieważ sędzia i prokurator mają immunitet.

  10. Niestety, ale nie można się nie zgodzić z tym, co napisałaś…

Z kraju

Lubelski biznes

Biznes i handel

Sport

Polityka

Społeczeństwo

Zdrowie i styl życia

Nauka i technologia