W oczekiwaniu na wyrok. Kończy się proces kierowcy autobusu, oskarżonego o spowodowanie wypadku w którym zginął 10-latek
20:53 06-12-2016 | Autor: redakcja
20:53 06-12-2016 | Autor: redakcja
oooo tu bronicie kierowcy mpk a pod innym linkiem gromy z jasnego nieba, malkontenci
oczywiście tym przypadku jest nie winny i mojej ocenie dany przypadek
Tatuś twierdzi, że 10 letni synek znał zasady ruchu, dobre sobie. Teraz ojciec będzie miał nauczkę, a kierowca traumę, a dzieciaka roztarło pod kołami autobusu, przykre, bo najbardziej szkoda dziecka.
Czy nadal ” tatuś materialista ” żąda odszkodowania od kierowcy 10 tys. zł !? Tylko za co ? Czy za śmierć syna ( coś cieniutko ) , czy za hulajnogę ( to chyba za dużo ) ?
Jedyny wyrok jaki tu może zapaść to dla ojca dziecka za niedopilnowanie oraz duże odszkodowanie dla kierowcy autobusu za utracone wynagrodzenie i straty moralne.
nie wiem czy to prawda ze swiadek slyszal jak chlopiec krzyczal ,,co ja zrobilem” pytanie kiedy on krzyczal zanim uderzyl w autobus bo pozniej to nie mogl cos tu nie gra
Był przytomny jak autobus się już zatrzymał i świadomy co się dzieje i wtedy krzyczał
Jeśli, jak napisano: ” Prokurator zarzucała kierowcy m.in. to, że nie obserwował w prawidłowy sposób otoczenia autobusu a zwłaszcza chodnika i przejścia dla pieszych”, to znaczy, że pani prokurator nie ma ani zielonego, ani innego koloru, pojęcia o tym jak wygląda świat zza kółka kierowcy 18 metrowego pojazdu.
Mam poważne wątpliwości czy kierowca powinien odpowiadać za to, że małolat mu wjechał w tył pojazdu.
Współczuję bardziej kierowcy niż głupawemu tatusiowi.
Czy w jakimkolwiek miejscu przepisów prawa drogowego jest wzmianka że zasady poruszania się nie dotyczą 18 metrowych pojazdów?
Nie, lecz nie będziesz widział wszystkiego jak z 4metrowej osobówki
Żal dzieciaka, jednak winy kierowcy autobusu nie ma żadnej! Ewidentnie za to popis głupoty dał tatuś. Jak można być takim durniem i jeszcze zwalać winę na kogoś innego by uciszyć własne sumienie !
Ojapier…le…
Szkoda dziecka ogromna tragedia
Koronne znaczenie ma tu ostatni akapit tekstu którego pewnie nikt nie przeczytał…: „Do manewru kierowcy zastrzeżenia miała też prokuratura. Chodziło o to, że przejechał on przez dwie linie ciągłe, a przepisy tego zabraniają. Jednak biegli z zakresu ruchu drogowego nie dopatrzyli się tutaj związku ze spowodowaniem wypadku. Przejście dla pieszych jest usytuowane pod kątem ukośnym względem toru ruchu pojazdów a przegubowy autobus musi wykonać łuk, gdyż nie ma możliwości, aby skręcić pod kątem prostym. Nawet gdyby skręcał ciaśniej, wypadku nie dało się uniknąć. Dodatkowo kierowca nie mógł zauważyć chłopca, właśnie przez sposób ustawienia pojazdu.”
Szczególne znaczenie ma tu opinia „biegłych” która wyklucza sama siebie… czyli zapieprzanie „na skos” „nie miało związku” ale już przez ten właśnie sposób ustawienia pojazdu „kierowca nie mógł zauważyć chłopca”….!!!. Jest wiele skrzyżować pod kątem prostym i jakoś prawdziwi kierowcy radzą sobie…
Oczywiście nieodpowiedzialność ojca jest tu ogromna ale myślę że już poniósł on karę najwyższą. Mam chłopców w podobnym wieku i wolałbym po stokroć sam wpaść pod autobus…
…proszę też o spokojne przeczytanie i mojego tekstu do końca…
chyba sam nie zrozumiałeś ani tego tekstu który cytujesz, ani samego własnego komentarza… nie kompromituj się człowieku
typowy ignorant…