Ponad dobę stoją w kolejce. Warunki nie do pozazdroszczenia (zdjęcia)

null

Znów ponad 30 godzin oczekują w kolejce do granicy w Koroszczynie ciężarówki. Sznur aut kończy się przed Białą Podlaską a czeka w nim ponad 700 pojazdów.

Nie poprawia się sytuacja kierowców oczekujących na przekroczenie polsko-białoruskiej granicy. Kolejka do przejścia granicznego w Koroszczynie we wtorek rano zmniejszyła się o kilka kilometrów, jednak już w godzinach popołudniowych znowu sięgała Sławacinka przed Biała Podlaską. Cały czas sytuacje nadzoruje policja oraz Straż Graniczna. Utworzone zostały dwie strefy buforowych dla oczekujących na wyjazd z Polski ciężarówek. W pierwszej z nich stoi 350 pojazdów a kończy się ona w Wólce Dobryńskiej. Druga strefa zaczyna się od dużego parkingu w Kolonii Horbów, gdzie kierowcy mogą przez kilka godzin odpocząć zanim zostaną skierowani do strefy pierwszej.

We wtorek odbyła się wspólna narada służb mundurowych. Zadecydowano o dalszym tworzeniu stref buforowych, co uporządkowuje kolejkę a także pozwala by kierowcy nie musieli co chwile podjeżdżać po kilka metrów a jednocześnie kilka godzin odpoczęli i zregenerowali siły. A jak nam wyjaśniali kierowcy, warunki są tragiczne. -Każdy jest zdany sam na siebie, dopóki stoi się wzdłuż trasy nie ma mowy o zmrużeniu oka, uśniesz a zaraz cię wyprzedzą, tak jak właśnie robią to teraz- wyjaśniał nam pan Marek jadący z Olsztyna i pokazując na jedną z ciężarówek, której kierowca usnął i przez dwie godziny wyprzedziło go kilkanaście pojazdów. –Tu w okolicy nie ma nawet sklepu by kupić coś do jedzenia, nie ma toalet, o łazience nawet nie marzymy –dodaje kolejny z kierowców. Ale już się przyzwyczaiłem do takiego życia, gdyż za kółkiem siedzę od 17 lat.

Kierowcy czas oczekiwania spędzają na rozmowach przez CB radio, wielu ma w kabinach telewizory, z nudów wnętrza aut lśnią czystością, gdyż każdy element został wielokrotnie wypucowany. Dodatkowo rozmowy z rodziną no i przygotowywanie posiłków. Co rusz stoją butle gazowe, na których odgrzewane są zabrane z domów posiłki, samochodowe czajniki grzeją wodę na kawę, a wielu siedzi przed laptopami czas spędzając w zasobach internetu. -Każdy z kierowców jest przygotowany by przeżyć w kabinie kilka tygodni, więc nikt z głodu nie umrze, ale przyznać trzeba, że się nudzi- dodaje jeden z kierowców.

Kiedy unormuje się ruch na granicy, a dokładnie kiedy białoruska strona zacznie sobie radzić z nowymi obowiązkami nikt nie był w stanie nam powiedzieć.

-Tego to raczej nikt nie jest w stanie stwierdzić- mówi jeden z pracowników Straży Granicznej.

null
null
null
null
null
null
null
null
null
null

(fot. lublin112)
2014-01-21 21:44:57