690 680 960

Z mieszkania na 4 piętrze wypływała woda. Strażacy siłowo weszli do środka (zdjęcia)

Wczoraj późnym wieczorem woda zaczęła zalewać mieszkania w jednym z bloków w Lublinie. Na miejscu interweniowały służby ratunkowe.

We wtorek około godziny 22 mieszkańcy jednego z bloków przy ul. Herberta zauważyli, że z mieszkania na czwartym piętrze budynku wypływa woda. Nikt jednak nie reagował na dobijanie się do drzwi. O wszystkim zaalarmowane zostały służby ratunkowe.

Istniało podejrzenie, że w środku może znajdować się ktoś, kto potrzebuje pomocy. Dlatego też na miejscu interweniował zespół ratownictwa medycznego, straż pożarna oraz policja.

Aby dostać się do mieszkania, strażacy skorzystali z drabiny mechanicznej i weszli przez balkon. W środku nikogo jednak nie zastali. Okazało się, że pękła rura wodociągowa, dlatego też budynek był zalewany. Następnie dopływ wody został odcięty.

(fot. lublin112.pl, nadesłane – Piotr)

13 komentarzy

  1. Jaka piękna drabina!

  2. Nie łatwiej zamknąć zawór główny, a potem dokonać włamania? To samo z wypływem gazu. Najpierw odcinamy i na spokojnie wyjaśniamy sprawę.

    • Tu chodziło o ryzyko, że ktoś jest w środku i wymaga pomocy. W przypadku ratowania ludzkiego życia, nie ma czasu na szukanie zaworów ;).

      • Można pogodzić jedno i drugie: Jedna osoba zamyka zawór, a reszta wchodzi do zalewanego pomieszczenia.

        • Zawór jest zazwyczaj w piwnicy zamkniętej na kłódkę lub zamek. Należy najpierw go znaleźć, a następnie dotrzeć do miejsca zaworu. W budynkach wielorodzinnych jak blok mieszkalny nie jest to takie proste. Na to nie ma czasu, w przypadku ratowania ludzkiego życia. Nie można tego pogodzić, zwłaszcza w nocy, kiedy trzeba szukać w czyjej piwnicy jest zawór. To są cenne minuty, a w mieszkaniach, gdzie są np. piecyki gazowe do podgrzewania wody, cenne są nie tylko minuty, ale i sekundy. Nikt nie będzie chodził i szukał o północy zaworów, tylko działa w kierunku ratowania ewentualnego życia.

          • Nie zgadzam się. To się nazywa podział obowiązków i delegowanie zadań. Przyjeżdża 10 strażaków to chyba nie idą wszyscy pod drzwi próbując je otworzyć. Tak samo przy wypadkach. Owszem ratowanie życia jest najważniejsze ale nie wszyscy strażacy będący na miejscu zdarzenia obstawiają samochód z zakleszczoną osobą próbując ją wydostać.
            Nie będę się wymądrzał, nie było mnie tam, opieram się tylko na informacji ze strony. Logiczne jest dla mnie, że w takiej sytuacji jeden powinien być wydelegowany do odnalezienia zaworu.

            • Miał chodzić i szukać, a reszta miała czekać? 🙂 Logiczne jest ratowanie życia, a nie szukanie zaworu o północy ;). Zazwyczaj dotarcie do miejsca, gdzie taki zawór jest trwa. Nikt nie będzie czekał, w przypadku zagrożenia życia. Zawory są w takich budynkach zazwyczaj w którejś z piwnic lub pomieszczeniu zamkniętym. Zamknięte są również drzwi do piwnicy. Należy pokonać, co najmniej dwa zamki lub kłódki, aby dostać się do takiego miejsca. Należy dotrzeć do kogoś, kto te klucze posiada i o północy otworzy drzwi. Trzeba ustalić, gdzie dokładnie jest ten zawór. To wszystko trwa. W tym czasie może być za późno na pomoc osobie wymagającej natychmiastowej pomocy, która np. w tym czasie leży w wannie pod wodą.

              • Jeśli są takie trudności z kluczami do zaworu i odszukaniem go, proponuję szeroką akcję po blokach. W budownictwie wielomieszkaniowym, wszelkie media powinny być dobrze oznaczone i dostępność do zaworów powinna być na zasadzie klucz/ zbij szybkę.

                • To nie wynika z trudnością „kluczami do zaworu”, tylko dostępnością. Media są dobrze oznaczone w budynkach takich jak bloki osiedlowe, ale chodzi o szybki dostęp do danego zaworu. Zazwyczaj zawory wodne są w piwnicach, często np. w piwnicach należących do mieszkańców – przykładowo odcięcie jednego pionu, a nie całego budynku.

                  • Gdy kabel się pali, nie łapię za niego, tylko wyłączam bezpieczniki. Gdy czuję gaz, nie włączam światła, tylko otwieram okna i zakręcam zawór. Gdy zatapia woda, zakręcam zawór. W międzyczasie mogę powiadomić służby. Każdy mieszkaniec danego budynku powinien wiedzieć o miejscach odcięcia mediów. Zbyt wiele zwala się na strażaków, czekając bezczynnie na przybycie. Telefon i załatwione. Czy powiadomienie dotyczyło zagrożenia życia? Woda się lała i niszczyła mienie, a służby szybciej przyjadą do ratowania życia. Gdyby nie ta woda, nie poznałby właściciela mieszkania, a tak ma szansę (czy się mylę?). Bo to raz sąsiad podtopił sąsiada z dołu? Teraz każda bateria podłączona jest gumowym wężykiem w stalowej osnowie. Wężyk parcieje, osnowa rdzewieje i takich zdarzeń jest bez liku. Dobrze jeśli ktoś jest w mieszkaniu. Jeśli pękła stalowa rura, to mieszkańcy powinni zrewidować swoje instalacje, bo to nie ostatnia pęknięta rura.

    • pociągnij się za wór zanim zaczniesz mędrkować w internecie

  3. Ciekawi mnie kto pokryje koszty naprawy drzwi balkonowych, serio nie wiem. Obawiam się, że nie Ci co przypuszczali, że ktoś w środku jest a może go nie ma ale ratujmy w sumie nie wiadomo kogo. Korby teraz ludzie dostają z ta pomocą z byle googolem panikują i drzwi wyważają. Nawet jak kotlet się przypali to 5 zastępów straży jedzie. Zawór trzeba zamknąć a nie do domu komuś się pchać, chyba każdy dorosły mieszkaniec wie gdzie w danej klatce jest zawór zamykający wodę.

  4. A ja jej mówię

    No sami mondzejsi (błąd specjalnie) od strażaków. idź się zatrudnij, a nie pierdzisz w stołek i piszesz brednie, że trzeba coś znaleźć, a tam może się tragedia dzieje. Potem by pisał taki jeden z drugim, że strażacy szybko nie zareagowali tylko szukali zaworów… Eh mentalność ludzka.

Kursy walut

  • USD 4.3252zł -0.24%
  • GBP 5.3505zł -0.34%
  • EUR 4.7076zł -0.35%
  • CHF 4.6961zł -0.38%

Polub nas