Czwartek, 18 kwietnia 202418/04/2024
690 680 960
690 680 960

W czynie społecznym posprzątali zaśmiecony teren. Nikt nie chciał zabrać śmieci (zdjęcia)

Wspólnie posprzątali zaśmiecony teren i przygotowali odpady w workach do wywiezienia. Niestety, służby miejskie nie chciały zabrać odpadów. Po naszej interwencji otrzymaliśmy zapewnienie, że uda się wywieźć zebrane śmieci.

Grupa mieszkańców Lublina postanowiła swój wolny czas spożytkować na sprzątanie miejsc, które od dawna są zaśmiecone, a ich właściciele czy zarządcy nie kwapią się do ich uporządkowania. W sobotę została uprzątnięta posesja przy ul. Spacerowej w Lublinie.

Opuszczona działka od kilkunastu lat służy miłośnikom różnego rodzaju trunków za miejsce spotkań, dla wielu stała się też wysypiskiem śmieci. Należy ona do ok. 10 właścicieli, z których żaden jej nie odwiedza ani też nie interesuje się tym, co się na niej dzieje. Kilkanaście osób przez wiele godzin porządkowało teren pakując wszystko w worki, segregując jednocześnie zebrane nieczystości.

Jak się okazuje zebrane śmieci stoją do dzisiaj na ulicy i nikt nie chciał ich zabrać pomimo telefonów organizatora akcji do Zarządu Dróg Miejskich w Lublinie, Straży Miejskiej i Urzędu Miasta Lublin. Promowana przez miasto wszem i wobec ekologia związana z segregacją odpadów, ma się nijak do postawy miasta wobec akcji społecznej, która pozwala uprzątnąć tereny, z którymi miasto sobie nie radzi. Każdy z mieszkańców zna miejsca, które od wielu lat wyglądają jak wielkie śmietniska.

– Zarząd Dróg i Mostów oświadczył, że oni nie odbiorą tych śmieci. Straż Miejska odesłała mnie do ZDiM. Dzwoniłem też do Urzędu Miasta, ale Urząd Miasta też nie potrafi pomóc. Kom-Eko nie wie jak mi pomóc. Powiedzieli, że trzeba szukać na własną rękę miejsca, gdzie by to wywieźć. Co chwilę słyszę, że miliardy złotych przeznacza się na ekologię i oczyszczanie środowiska, a w Unii Europejskiej i w mieście wojewódzkim nie można pozbyć się śmieci. Zaproponowałem Kom-Eko, że sam przywiozę do nich śmieci, ale powiedzieli, że nie ma takiej możliwości – przekazał nam pan Tomasz organizator akcji.

Wysłaliśmy w tej sprawie maila do Urzędu Miasta. Otrzymaliśmy odpowiedź, oto ona:

– Doceniamy wszelkie tego typu aktywności, Urząd Miasta Lublin ze względu na obowiązujące przepisy prawa nie ma możliwości sprzątania działek stanowiących własność prywatną. Miasto realizuje zadania określone w ustawie o samorządzie gminnym i dotyczą one utrzymania czystości i porządku na terenach miejskich. Śmieci zostaną uprzątnięte, jednak zwracamy się z apelem do organizatorów o wcześniejsze zgłaszanie tego typu inicjatyw do Wydziału Ochrony Środowiska. Zebrane przez mieszkańców odpady zostały przerzucone na pas drogowy, co nie jest rozwiązaniem problemu. Nikt z organizatorów nie kontaktował się z miastem planując taką akcję i nie pytał, jak sytuacja ta wygląda z perspektywy obowiązujących nas wszystkich przepisów prawa.

Tego typy działania wymagają wcześniejszego przygotowania. Problemem nie jest samo uprzątnięcie odpadów, ale ich odbiór i utylizacja. Często na takich działkach zalegają również gruz, odpady wielkogabarytowe czy inne pozostałości po lokatorach.

Przypominamy, że każdy właściciel jest zobowiązany do utrzymania czystości i porządku na swojej posesji, egzekwowanie tego obowiązku należy do Straży Miejskiej i Policji. Organy te mają także możliwość ustalenia właściciela lub właścicieli nieruchomości i podciągnięcia ich do odpowiedzialności karnej. Wydział Ochrony Środowiska koordynuje system zagospodarowania odpadów komunalnych z terenów nieruchomości zamieszkałych. Każdy mieszkaniec podpisuje stosowną deklarację, w której określa liczbę osób. Na tej podstawie wyliczana jest kwota, którą miesięcznie mieszkaniec ponosi za wyprodukowanie dowolnej ilości odpadów na obszarze swojego gospodarstwa domowego – odpowiada Katarzyna Duma Rzecznik Prasowy Prezydenta Miasta Lublin.

Należy mieć tylko nadzieję, że opisywana sytuacja zbliży osoby sprzątające – zupełnie za darmo, do urzędników, którym do dzisiaj zabrakło dobrej woli, aby razem porozumieć się i wypracować wspólny kompromis.

(fot. lublin112.pl)

30 komentarzy

  1. No tak, trzeba uzgodnić wcześniej. Wtedy się zorganizuje, przyjdą politycy, porobią sobie zdjęcia (w sam raz do folderów na najbliższe wybory), wtedy wiadomo będzie kto ma co z tymi śmieciami zrobić.
    A ciekawe jakby zgłosić do służb wykroczenie (zaśmiecenie), to jak by taka sprawa została wyegzekwowana?

  2. żuk i jego podwładni po prostu NIE NADAJĄ SIĘ do sprawowania zajmowanych stanowisk. Najlepiej wychodzi im udział w otwarciach parasola, bankietach, poświęceniach i i wręczeniach pucharu- najlepiej od deweloperów

    • No ja ciebie widzę w śmieciarze ładującego te wory. Nadawałbyś się jak to napisałeś „do sprawowania zajmowanego stanowiska” jak ulał. Nie obrażając ludzi sprawujących ten zawód jak każdy inny.

  3. W czynię posprzątali to i w czynię mogli wywieźć ? , się powiedziało a to i się powinno powiedzieć b ? , a nie aferę i pokazowa . Ładnie posprzątać i nie robić rozgłosu i strzelać selfie …?

    • Umiesz czytać? Przecież chcieli zawieźć śmieci sami osobiście, ale kom-eko na to !nie pozwoliło

      • NIE dla unikających opłat

        A dlaczego niby Kom-Eko (czy też inna firma) miałaby przyjąć bezpłatnie te śmieci?
        Przecież oni musieliby ponieść dodatkowe koszty wywozu do składowiska śmieci.
        Składowisko śmieci (w naszym przypadku Jawidz) pobiera opłaty za przywiezione śmieci.
        Stawki (dosyć wysokie ostatnio podwyżki) ustala Ministerstwo Środowiska.
        Jakoś większość komentujących zapomina, że cała akcja dotyczy prywatnej posesji, która ma ponoć ok. 10 właścicieli.
        Wszyscy narzekamy na ostatnie podwyżki a tymczasem większość tutaj jest oburzona.
        Czym?
        Że niby „miasto” (urzędnicy) robią problem?
        A niby za czyje pieniądze te śmieci miałyby być wywiezione?
        Płacimy za odbiór własnych śmieci i mamy dopłacać do cwaniaków unikających opłat?
        To może zrobimy czyn społeczny i w tym miesiącu wystawimy na ulicę moje śmieci.
        Sąsiedzi pomogą a w następnych miesiącach odwzajemnimy pomoc kolejnym sąsiadom.
        Po co płacić za wywóz śmieci?
        Zróbmy „czyn społeczny” na prywatnych działkach.

        Jeszcze raz powtórzę!
        Cała akcja dotyczy prywatnej posesji mającej ok. 10 właścicieli!
        Chcecie dopłacać do kombinatorów i brudasów?

        P.S.
        Miasto (z naszych pieniędzy) ponosi koszty utrzymania czystości w tzw. miejscach publicznych.
        Chodniki, przystanki, skwerki, parki…
        Gdyba cała akcja miała miejsce w takich miejscach i miasto odmówiłoby współpracy (zabrania śmieci) to faktycznie byłby materiał na „sensację”.
        Cały czas jednak mówimy o działce, których właściciele nie płacą za wywóz śmieci.

        Dobrze, że jeszcze nikt mający zasądzone alimenty nie wpadł na pomysł „czynu społecznego”.
        Bo niby „po robocie” a płacić trzeba 🙂

  4. Miasto wywozi , miasto wystawia właścicielom rachunek za wywóz z terminem płatności i tyle. Ale miasto woli podnosić tylko opłaty za wywóz, segregacje i inne „atrakcje” bo to mniej skomplikowane.

  5. Patrzcie prawnie jak idzie, jeden z właścicieli powiadamia o wtargnieciu i o grabieniu posesji i miasto pomogło w tym.
    Wtedy był by szum jak tak może miasto z ludźmi wchodzić na prywatną posesję i ruszać rzeczy, czy tez śmieci.

  6. Zasadnicze pytanie; czy właściciele działek są wytwórcami tych śmieci, czy raczej ,,społeczeństwo” okrasiło je swoimi cywilizacyjnymi osiągnięciami. Nie żal miastu wydawać pieniędzy na eco-promocję, drukować foldery, które trafiają do kosza, bo na tym zarabiają konkretni urzędnicy. Łatwiej wypisać kolejny mandat (kilka papierków) niż jeden papierek wrzucić do kosza. Tłumaczenie ,,obywatela”, że najpierw należało napisać pismo do urzędu (słowo mówione dla urzędnika nie istnieje!), jest rodzajem polityki unikania. Otrzymano by identyczną odpowiedź jak po fakcie dokonanym. To takie obiecywanie; pożyczyłbyś mi 100 tys zł? Oczywiście, ale nie mam takiej forsy! To pożycz mi teraz dwie dychy. No nie, dwie dychy mam, ale ty mi nie oddasz.

Z kraju