Poniedziałek, 22 kwietnia 202422/04/2024
690 680 960
690 680 960

Trzeci tydzień poszukiwań na Wieprzu. Na razie bez efektów (zdjęcia)

Rozpoczął się kolejny tydzień poszukiwań na Wieprzu kobiety, która pod koniec ubiegłego roku wpadł z dzieckiem do wody. Służby wykorzystują cały dostępny sprzęt, łącznie ze śmigłowcem.

Lubartowscy policjanci kolejny tydzień szukają zaginionej 36-latki, która pod koniec ubiegłego roku, wraz z 10-letnim synem, nieszczęśliwie wpadła do rzeki Wieprz. Dziecko zostało odnalezione, jednak jego życia nie udało się uratować.

W ubiegły piątek śmigłowiec wojskowy kolejny raz przeczesywał teren nad korytem rzeki Wieprz i jej brzegiem. Penetrowany był z góry obszar rozlewisk w okolicach miejscowości Jeziorzany, a także bieg rzeki w kierunku Lubartowa.

Wczoraj do poszukiwań zostały użyte łodzie poszukiwawcze od miejsca zdarzenia w kierunku Leszkowic i Luszawy. Policjanci wraz ze strażakami również pieszo przeczesują brzeg rzeki. Poszukiwania utrudnia wysoki stan wody na rzece.

Trzeci tydzień poszukiwań na Wieprzu. Na razie bez efektów (zdjęcia)

Trzeci tydzień poszukiwań na Wieprzu. Na razie bez efektów (zdjęcia)

(fot. Policja Lubartów)

9 komentarzy

  1. A co ze studentem z Dęblina? Znaleźli go
    czy nie ?

  2. lepiej zlecić jackowskiemu, bedzie taniej…

  3. Przykra sprawa i bardzo trudne warunki do poszukiwań przy tak wysokiej wodzie i bardzo silnym nurcie to ciało może być nawet 50 km dalej. Znam podobną sprawę z przed ponad 20 lat. 3 młodzieńców poszło nad rzekę i dwaj wpadli do wody i utopili się a ten 3 czyli mój sąsiad ocalał. Ciało jednego chłopca znaleźli po paru dniach a drugiego niestety nie znaleźli. Współczuje rodzinie zaginionej kobiety

  4. Na pewno wpadła do tego Wieprza? Trzeba czekać aż woda opadnie.

  5. Na wiosnę wypłynie

  6. Pamiętam jak kiedyś z za Lubartowa zaginął chyba taki Krzysztof Falkowicz jak dobrze pamiętam, to znalezli go z cztery miesiące od poszukiwań na terenach bagiennych z pomocą psa tropiącego, tu już ciało mogło tyle kilometrów zrobić, że to nie do pomyślenia. mieszkam około 10 km od tego miejsca to słychać czasem jeszcze helikopter.

  7. Spróbować jeszcze puścić chleb po zbliżeniu powinien się zatrzymać przy sobie utoniącej ,i świeczka puszczona i zapalona powinna się zatrzymać przy sobie poszukiwanej .Tak kiedyś dziadki robili. Współczuję rodzinie.

Z kraju