W wyniku kontroli przeprowadzonych przez Państwową Inspekcję Sanitarną stwierdzono przekroczenie najwyższego dopuszczalnego poziomu pozostałości pestycydu – antrachinonu, w herbacie czarnej liściastej. Zgodnie z oceną ryzyka ekspertów Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego, spożycie herbaty z określonych partii może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów.
Działania podjęte przez przedsiębiorców i organy urzędowej kontroli
Producent, firma HEALTH FARM, zobowiązał się do wycofania z rynku wszystkich produktów z podejrzanych partii i poinformowania swoich odbiorców o podjętych działaniach. Organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej prowadzą postępowanie wyjaśniające, jednocześnie monitorując proces wycofania kwestionowanych produktów.
Zalecenia dla konsumentów
Nie należy spożywać herbaty z partii określonych w tym komunikacie.
Szczegóły dotyczące produktu
Producent:
HEALTH FARM
Wola Łaska 48, 98-100 Łask
Nazwa produktu i numer partii/data minimalnej trwałości
Herbata czarna Yunann 01.2026 oraz 12.2025

Nazwa produktu i numer partii/data minimalnej trwałości
Herbata czarna Madras 01.2026 oraz 12.2025

Nazwa produktu i numer partii/data minimalnej trwałości
Herbata czarna Ceylon 01.2026 oraz 12.2025

Nazwa produktu i numer partii/data minimalnej trwałości
Herbata czarna Assam 01.2026 oraz 12.2025

5 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
jak wypłuło UE to nic dziwnego
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
No tak, bo przecież w UE są hektary plantacji krzewów herbacianych.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ta firma powinna zniknąć z powierzchni ziemi na zawsze. Właściciel powinien pójść do pierdla.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Firma tego nie uprawia – importują to z Chin i tylko tu paczkują.
Chociaż rzeczywiście powinni jakąś kontrolę prowadzić.
Jutro zamkną się jako firma X, pojutrze będą sprzedawać jako Y.
Życie…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Taka ciekawostka – czarna herbata jest praktycznie nieznana w Chinach czy Japonii. Tam piją prawdziwą, czyli zieloną. Czarna, fermentowana czy aromatyzowana była pita z konieczności w Europie, takiego koloru nabierała podczas długiego transportu statkiem, a pływało się wtedy dookoła Afryki. Nieraz była farbowana. Te różne earl greye zaczęły się od „uzdatniania” herbaty, która zawilgotniała i stęchła w ładowni statku. Skoro nasi „żywią i bronią” dosuszają rzepak czy grykę randapem, to czy mamy prawo oczekiwać, że tamci producenci rolni będą lepsi?