Rozpoczęła się rozprawa 28-letniego Krzysztofa M., który odpowiada za spowodowania wypadku pod wpływem alkoholu, którego skutkiem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu. Kolejne zarzuty to ucieczka z miejsca zdarzenia oraz uszkodzenie mienia, w posiadanie którego wszedł bez zgody właściciela. Krzysztof M. przyznał się do winy, odmówił jednak składania wyjaśnień. Na wstępnie przeprosił za to co się stało, wyraził też żal z powodu swojego postępowania. Szczegóły tego co się wydarzyło, opowiedziała zaś kobieta, która została przez 28-latka potrącona podczas spaceru ze swoimi dziećmi.
Wszystko wydarzyło się 12 maja w Puławach. Krzysztof M. wrócił do domu pijany, po chwili wziął kluczyki od samochodu. Zauważyła to jego konkubina, do której auto należało. Złapała mężczyznę za rękę, usiłując je odebrać. Ten jednak użył siły i odpychając konkubinę wyszedł na zewnątrz, po czym wsiadł do volkswagena i odjechał. Kobieta nie zastanawiając się długo, powiadomiła o wszystkim policję. Niebawem policjanci otrzymali kolejne zgłoszenie, tym razem o wypadku.
Jak się okazało, Krzysztof M. jadąc ul. Wólka Profecka postanowił skręcić w osiedlową uliczkę. Stracił jednak panowanie na pojazdem po czym wjechał na chodnik. W tym czasie szła nim kobieta z dwójką dzieci. Nie mieli żadnych szans na ucieczkę. Jak wyjaśniała kobieta, najpierw był huk, potem usłyszała pisk i płacz dzieci. Sprawca wypadku zatrzymał się, cofnął, po czym wysiadł z pojazdu. Początkowo stał bez ruchu, po chwili podszedł do jednej z leżących osób. Niebawem jednak wsiadł do samochodu i odjechał.
Cała trójka została przetransportowana do szpitala. Pani Małgorzacie nic poważnego się nie stało. Sześcioletni Patryk również nie odniósł większych obrażeń ciała, pozostał jedynie na obserwacji. Najbardziej ucierpiała dwuletnia Natalka, która ze względu na poważny stan, trafiła do szpitala w Lublinie. Już w przeciągu pierwszych dni przeszła dwie operacje i utrzymywana była w śpiączce farmakologicznej. W wyniku wypadku doznała m.in. obrzęku mózgu, krwotoku, urazów przedramienia, śledziony, wątroby i nerki. Jednak w najgorszym stanie była nóżka dziewczynki. Była ona praktycznie zmiażdżona i lekarze musieli ją amputować.
Policjanci połączyli obie sprawy i kilka godzin po zdarzeniu zatrzymali mieszkańca Puław. W miejscowości Borowina odnaleziono porzucony przez niego samochód. Mężczyzna był pijany, badanie alkomatem wykazało, że miał ponad 1,6 promila alkoholu w organizmie. Teraz grozi mu do 12 lat więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
(fot. policja)
2017-10-03 17:35:39

52 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Lepiej uje……ć mu ten pusty łep bo będziemy musieli go jeszcze żywić
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Do szamba go szczura
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Samosąd pociąć chama
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To samo mu zrobić z jajami
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zabić szmaciaża
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
zawsze musi gdzies byc TROLL, nie karm TROLLA to umrze naturalną smiercią. takim TROLLEM jest bimmer
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy wchodzeniem na przejście z tzw. marszu bez nawet spojrzenia czy coś nie jedzie a tym wypadkiem, którego nie dało się przewidzieć i uniknąć ( jak to wypadku, wynika to z definicji). Całą winę za to nieszczęście ponosi kierowca i powinien ponieść najsurowszą z możliwych karę.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„Stracił jednak panowanie na pojazdem po czym wjechał na chodnik. W tym czasie szła nim kobieta z dwójką dzieci. Nie mieli żadnych szans na ucieczkę. ”
Czekam, aż „gość” napisze, że piesi mają pierwszeństwo na przejściu, a nie na chodniku. Poza tym, „święte krowy” mogły bardziej uważać, to by się nic nie stało. Chodnik nie czyni nieśmiertelnym, a jeździć „na bani” ludzka rzecz, niech pierwszy rzuci kamień…
Różnica pomiędzy tym bydlakiem z Puław, a niektórymi komentującymi tu patusami jest tylko jedna – jego już złapali. Mentalność taka sama.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Trzeba podnieść dopuszczalny limit alkoholu we krwi np. do takiego jak jest we Francji do 0,5 promila (tak żeby nie dało się złapać kogoś na kacu itp.). Dodatkowo podnieść kary, dać takiemu przez którego dziecko straciło nogę przymus zadośćuczynienia np. 500 tys. zł plus 2 tys. zł renty miesięcznie. Jeśli nie ma to powinny być specjalne ośrodki (nie tak jak aktualnie więzienne senatoria) w których będzie pracował codziennie 12h, aż odpracuje cały swój dług (w kopalni, na budowie, jako szambonurek itp.). I niech siedzi nawet do końca życia. Jak nie chce pracować to mu jeść nie dawać i zechce. Kilku takich kierowców skazanych i drastycznie spadła by liczba pijaków za kierownicą.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dożywocie w kamieniołomie!!!