Wtorek, 09 czerwca 202609/06/2026
690 680 960
690 680 960

Pracownicy ZUS zapowiadają strajk ostrzegawczy. Związkowcy mówią o niskich płacach i presji ze strony pracodawcy

Pracownicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zapowiadają strajk ostrzegawczy, który ma odbyć się 17 czerwca 2026 roku w godzinach od 8:00 do 10:00. Organizacje związkowe przekonują, że powodem protestu są niezadowalające propozycje płacowe, brak porozumienia z pracodawcą oraz potrzeba wypracowania realnych, systemowych rozwiązań dotyczących wynagrodzeń.

Strajk ostrzegawczy w ZUS

Związek Zawodowy Pracowników ZUS poinformował o planowanym strajku ostrzegawczym pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Akcja ma być odpowiedzią na sytuację płacową w instytucji oraz – jak wskazują związkowcy – na brak satysfakcjonujących propozycji ze strony pracodawcy.

Zgodnie z informacjami przekazanymi w materiałach organizacyjnych, strajk ostrzegawczy zaplanowano na 17 czerwca 2026 roku. Protest ma potrwać dwie godziny – od 8:00 do 10:00.

Organizatorzy podkreślają, że do udziału w akcji zapraszani są wszyscy pracownicy, niezależnie od przynależności związkowej. Celem protestu ma być zwrócenie uwagi na kwestie wynagrodzeń, warunków pracy oraz przyszłości instytucji.

Związkowcy odpowiadają na komunikat pracodawcy

W komunikacie skierowanym do pracowników ZUS związek odniósł się do stanowiska pracodawcy przesłanego 2 czerwca. Według strony związkowej przekaz ten miał „po raz kolejny” próbować przerzucić odpowiedzialność za brak porozumienia płacowego na organizacje związkowe.

– To nie związki zawodowe blokują zawarcie porozumienia. Prawda jest taka, że Zarząd od miesięcy ignoruje postulaty pracowników i przedstawia propozycje, które nie rozwiązują problemu niskich wynagrodzeń – wskazano w stanowisku Związku Zawodowego Pracowników ZUS.

Związkowcy odrzucają również zarzut, że działają we własnym interesie. Jak podkreślają, ich zadaniem jest reprezentowanie pracowników, którzy wykonują odpowiedzialną i wymagającą pracę, a ich wynagrodzenia – w ocenie organizacji – coraz bardziej odbiegają od realiów gospodarczych.

Spór o podwyżki i jednorazowe środki

Jednym z kluczowych punktów sporu pozostaje propozycja podwyżki w wysokości 220 zł brutto. Strona związkowa ocenia ją jako niesatysfakcjonującą i niewystarczającą wobec wzrostu kosztów życia.

– Przedstawianie kwoty 220 zł brutto jako znaczącej podwyżki wprowadza pracowników w błąd. W praktyce oznacza to około 160 zł netto – kwotę, która nie rekompensuje nawet części wzrostu kosztów życia – czytamy w komunikacie.

Związkowcy przekonują, że odrzucenie tej propozycji było konieczne, ponieważ ich celem są realne podwyżki, a nie rozwiązania, które – jak twierdzą – miałyby poprawić przede wszystkim wizerunek pracodawcy.

W komunikacie odniesiono się także do kwestii wyrównań i dodatkowych środków finansowych. Organizacja związkowa zarzuca Zarządowi Zakładu wywieranie presji na pracowników poprzez sugerowanie, że brak zgody na proponowane warunki może opóźnić wypłatę pieniędzy.

– Należy powiedzieć to jasno – godne pieniądze są należne pracownikom od 1 stycznia 2026 r. Są efektem pracy ponad 43 tysięcy osób i nie powinny być wykorzystywane jako narzędzie nacisku w negocjacjach – podkreślono.

„Nie walczymy o konflikt dla samego konfliktu”

Związek zwraca również uwagę na sposób przedstawiania informacji o dostępnych środkach na wynagrodzenia. Według organizacji najpierw miała być mowa o 2000 zł brutto, następnie o 3400 zł brutto, a obecnie o 4000 zł brutto jednorazowej nagrody.

W ocenie związkowców pokazuje to, że ZUS dysponuje środkami możliwymi do zaangażowania, a ich wysokość zależy od determinacji pracowników, solidarności załogi oraz skuteczności nacisku społecznego.

Organizacja nie zgadza się też z tezą, że odrzucenie porozumienia osłabia pozycję Zarządu Zakładu w staraniach o dodatkowe środki. Zdaniem związku jest odwrotnie – stanowcza postawa pracowników i organizacji związkowych ma skłonić rząd do poważnego potraktowania problemu wynagrodzeń w ZUS.

– Nie walczymy o konflikt dla samego konfliktu. Walczymy o szacunek dla pracy wykonywanej przez pracowników ZUS oraz o godne wynagrodzenia – zaznaczają związkowcy.

Apel o solidarność pracowników

W materiałach zapowiadających protest pojawia się apel o wspólne działanie i solidarność. Organizatorzy podkreślają, że każda forma zaangażowania ma znaczenie, a tylko działając razem pracownicy mogą skutecznie zwrócić uwagę na problemy, z którymi mierzą się na co dzień.

Na plakacie informującym o strajku pojawiają się hasła: „Godne wynagrodzenia”, „Lepsze warunki pracy” oraz „Przyszłość naszej instytucji”. Związkowcy zapowiadają, że protest ma być legalną formą nacisku i elementem działań prowadzonych w ramach sporu zbiorowego.

ZUS: związki zawodowe odrzuciły podwyżki i dążą do strajku

Według Zarządu ZUS odrzucenie propozycji płacowej przez organizacje związkowe oznacza nie tylko brak porozumienia w sprawie wzrostu wynagrodzeń, ale również wstrzymanie możliwości wypłaty jednorazowych nagród dla pracowników. Ostatnia propozycja pracodawcy zakładała podwyżkę w wysokości 220 zł brutto oraz dodatkową nagrodę w kwocie 4000 zł brutto na pracownika, która — jak wskazuje zarząd — mogłaby zostać wypłacona po uzyskaniu stosownych zgód. Pracodawca podkreśla, że zgodnie z obowiązującym w ZUS Zakładowym Układem Zbiorowym Pracy podwyżki wynagrodzeń są elementem corocznych negocjacji ze związkami zawodowymi, dlatego bez ich akceptacji nie może samodzielnie podjąć decyzji o zwiększeniu pensji.

Stanowisko zarządu przedstawił członek zarządu ZUS Paweł Jaroszek, który ocenił, że zaproponowane rozwiązania były maksymalne w ramach obecnego budżetu Zakładu.

– Zarząd ZUS przedstawił realne i odpowiedzialne rozwiązania finansowe. Zaproponowaliśmy możliwe podwyżki i nagrody, które są maksimum tego, co moglibyśmy wypłacić w ramach obecnego budżetu Zakładu. Chcieliśmy zagwarantować naszym pracownikom wyższe pensje już w tym miesiącu z wyrównaniem od stycznia. Niestety, całkowite odrzucenie porozumienia płacowego przez związki zawodowe blokuje realne możliwości zwiększenia wynagrodzeń pracowniczych – informuje Paweł Jaroszek.

Zarząd ZUS wskazuje również, że oczekiwana przez stronę związkową podwyżka w wysokości 1200 zł brutto na etat oznaczałaby zwiększenie budżetu wynagrodzeń o ponad 1 mld zł tylko w tym roku, co — w ocenie Zakładu — wykracza poza jego obecne możliwości finansowe.

Mimo braku porozumienia Zarząd ZUS deklaruje gotowość do dalszych rozmów ze stroną związkową. Jednocześnie zapewnia, że bieżące funkcjonowanie instytucji nie jest zakłócone, a wypłata świadczeń oraz obsługa klientów odbywają się normalnie.

– Zakład cały czas pracuje bez zakłóceń, wypłata świadczeń oraz obsługa klientów odbywa się na bieżąco. Robimy wszystko, aby toczący się spór ze związkami nie był odczuwalny dla naszych klientów – podkreśla Paweł Jaroszek.

Źródło: Związek Zawodowy Pracowników ZUS\ZUS

14 komentarzy

  1. Osoba komentująca J
    Ocena: 28

    Powinno się was przynajmniej połowę zwolnić z tymi komunistami ze związku na czele,to może ta druga połowa ze strachu wzięła by się do rzetelnej pracy.

  2. Zawsze mogą otworzyć firmę i miliony zarabiać skoro uważają ze za mało zarabiają nic nie robiąc i za nic nie odpowiadając.

  3. Ocena: 22

    Jaka praca, taka płaca. Stereotyp ? Kawka i opryskliwość.

  4. nieroby niech się najpierw wezmą do pracy

  5. Ocena: 20

    Popieram podwyżki pod warunkiem, że połowa tych nierobów zostanie zwolniona.

  6. Ocena: 13

    Niedługo problem rozwiąże AI.

  7. Ocena: 9

    A niejaki Derdziuk, prezes zusu wsadzony tam przez tuska, gdy się okazało, że bezprawnie zasiada w radzie nadzorczej jakiejś firmy, poszedł na początku roku na zwolnienie lekarskie i dotąd na tym zwolnieniu siedzi. Ciekawe, czy jakiś lekarz orzecznik sprawdzi, czy rzeczywiście jest chory.

  8. Ocena: 7

    Kiedyś tam byłem po coś, broń boże więcej tam być komuna XXI wieku.

    • Po co, na co, dlaczego?
      Ocena: 4

      Kobiety straciły cierpliwość gdy nie mogły się dowiedzieć się po co właściwie tam przyszedłeś.

  9. Jerzy co w DPSie leży
    Ocena: 7

    Proponuję strajk włoski. A co, jak szaleć to szaleć.

  10. Ocena: 7

    ZUS w Lublinie mieścił się w starej kamienicy przy ul. Hipotecznej 4 funkcjonował od 1934 r. do 1990 r. Kilkudziesięciu urzędników, pomimo braku niegdyś komputerów, internetu dawało radę obsłużyć 350 tys. mieszkańców.Pamietam jeszcze przekazy rentowe czy emerytalne wypisywane ręcznie, pisma urzędowe pisane na maszynach do pisania, adresowane ręcznie. Obecnie ZUS mieszczący się w dwóch kolosach, skomputeryzowany z setkami urzędników przeciążony jest pracą przy mniej więcej tej samej ilości mieszkańców.

    • Ocena: -1

      Dziś ZUS nie zajmuje się wyłącznie rentami i emeryturami. To ogromna instytucja obsługująca składki, konta ubezpieczonych, przedsiębiorców, zwolnienia lekarskie, świadczenia, waloryzacje, rozliczenia, egzekucje, kontrole, korespondencję elektroniczną, sprawy międzynarodowe, archiwa, odwołania i masę obowiązków wynikających ze stale zmieniających się przepisów. Każda decyzja musi być udokumentowana, możliwa do kontroli, zgodna z procedurami i systemami informatycznymi. Dawniej wiele świadczeń i procedur było prostszych. Obecnie każda zmiana ustawowa, każdy nowy program, każda waloryzacja, każda korekta składek czy nowy obowiązek dla płatników generuje tysiące dodatkowych operacji. Pracownicy nie tylko obsługują interesantów przy okienku, ale też pracują na dokumentach, systemach, reklamacjach, błędach, kontrolach i korespondencji. Jest jeszcze jedna rzecz: porównanie liczby mieszkańców Lublina z dawnych lat i dziś nie oddaje pełnego obrazu. ZUS w Lublinie może wykonywać zadania nie tylko dla mieszkańców miasta, ale też dla szerszego obszaru, przedsiębiorców, płatników składek, emerytów mieszkających poza miejscem wcześniejszej pracy, a czasem także w ramach zadań przenoszonych między jednostkami.

Dodaj komentarz

Z kraju

Lubelski biznes

Biznes i handel

Sport

Polityka

Społeczeństwo

Zdrowie i styl życia

Nauka i technologia