Do zdarzenia doszło w minioną niedzielę po południu na ul. Piłsudskiego w Łukowie. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o potrąceniu pieszego przez pojazd osobowy. Na miejscu interweniował zespół ratownictwa medycznego oraz policja.
– Mundurowi, którzy pojechali we wskazane miejsce od świadka zdarzenia dowiedzieli się, że jasny samochód, prawdopodobnie mercedes, po wypadku nie zatrzymał się i odjechał w kierunku Siedlec. Pokrzywdzony 66-letni pieszy doznał obrażeń ciała i został przewieziony do szpitala. Na szczęście okazało się, że urazy jakich doznał nie zagrażają jego życiu – relacjonuje asp. szt. Marcin Józwik z łukowskiej Policji.
Wyjaśnieniem sprawy zajęli się łukowscy kryminalni i policjanci z dochodzeniówki. Niestety zapis kamer miejskiego monitoringu uniemożliwiał ustalenie numerów rejestracyjnych auta.
– Mimo to przeglądając monitoring policjanci ustalili prawdopodobną trasę jaka poruszał się ten samochód ulicami miasta. Według ich ustaleń mogła to być jednak skoda a nie mercedes. Idąc „tym tropem” funkcjonariusze sprawdzali teren parkingów, na które mógł wjechać poszukiwany przez nich samochód. We wtorek na jednym z nich policjanci odnaleźli skodę, która najprawdopodobniej uczestniczyła w niedzielnym wypadku. Mimo, że samochód miał numery rejestracyjne z województwa mazowieckiego, funkcjonariusze ustalili, że użytkuje go mieszkaniec naszego powiatu – dodaje asp. szt. Marcin Józwik.
Właściciel skody twierdził, że kilka dni temu sprzedał auto koledze. Jednak mundurowi nie zastali do w domu wskazywanego, jako nowego właściciela skody.
– Gdy wrócili do jednostki, to zgłosił się do nich 39-letni łukowianin. Stwierdził on, że w niedzielę po godzinie 17.00 potrącił pieszego na przejściu, że z uwagi na zmrok i opady deszczu zauważył go w ostatniej chwili, że nie zdążył wyhamować. 39-latek mówił, że uciekł z miejsca wypadku bo nie ma prawa jazdy, że od niedawna chodzi na kurs. Twierdził też, że po tym jak pozostawił samochód na parkingu przyszedł na miejsce wypadku i widział, że pokrzywdzonemu pieszemu nic poważnego się nie stało, że był pod opieką innych osób. Nie podszedł też do obecnych w pobliżu policjantów – wyjaśnia asp. szt. Marcin Józwik.
We wtorek 39-latek usłyszał zarzut. Za spowodowanie wypadku drogowego i ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi mu zakaz kierowania pojazdami, wysoka grzywna, a nawet do 4,5 roku pozbawienia wolności.
10 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Więc po potrąceniu odjechał, bo nie powinien jeździć? Świetne wytłumaczenie! Może mu tylko pomóc…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jak nie miał prawa jazdy to skąd mógł wiedzieć że nie wolno rozjerzdzać pieszych? Myślę że pouczenie byłoby bardzo surową karą dla jego.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nieznajomość prawa nie sprawia, że można nie stosować się do przepisów.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Statystycznie ci bez upawnień powodują mniej wypadków niż ci z prawem jazdy więc prawo jazdy można śmiało zlikwidować.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Chciałbym te statystyki zobaczyć. Podasz źródło?
A patrzyłeś na odsetek zdarzeń, czy na liczbę? Bo teoretycznie to tych dekli bez uprawnień jest wielokrotnie mniej niż uprawnionych, ciężko by mieli powodować więcej zdarzeń.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Najmniej mniej wypadków powodują niewidomi murzyni albinosi. Jeszcze takiego wypadku nawet u nas nie było.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ooo tak.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Świadkowie też genialni – Fabiedę z Mercedesem pomylić (choć może zmyliły ich widoczne ślady rdzy na progach – w skodach nie takie oczywiste, w starszych Mercedesach to standardowy „ficzer”).
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Być potrąconym przez Fabię to wstyd, ale przez Mercedesa z celownikiem na masce to co innego.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Skodziarze to największe łobuzy drogowe.