Piłkarzom Motoru nie udało się pokonać mistrza Polski. Jednak przez długi czas to Legia nie dawała im rady (zdjęcia, wideo)

Na Arenie Lublin Motor zmierzył się z Legią Warszawa o awans do ćwierćfinału Pucharu Polski. Ostatecznie lubelskim piłkarzom nie udało się pokonać mistrzów Polski, jednak pokazali klasę i długo stawiali zdecydowany opór nie dopuszczając Legii do własnej bramki.

Mecz prowadził sędzia Łukasz Kuźma z Białegostoku. Motor rozpoczął spotkanie w składzie, Madejski – Błyszko, Swędrowski, Fidziukiewicz, Moskiwk, Cichocki, Wójcik, Sędzikowski, Kołbon, Kusiński i Ceglarz, zaś Legia: Boruc – Hołownia, Josue, Luquinhas, Martins, Nawrocki, Pekhart, Ribeiro, Skibicki, Slisz oraz Wieteska. Warszawski klub zmaga się z poważnymi problemami kadrowymi, gdyż znaczna część zawodników podstawowego składu została wyłączona z gry z powodu kontuzji.

Na początku spotkania zdecydowaną przewagę miał Motor. Zawodnicy lubelskiego klubu pokazali klasę i nie dawali mistrzom Polski praktycznie żadnych szans. Legioniści ożywili się dopiero po kilkunastu minutach, jednak żadna z ich akcji nie stanowiła większego zagrożenia. W 14 minucie Michał Fidziukiewicz dał prowadzenie gospodarzom pokonując Artura Boruca. W kolejnych minutach Legia wciąż miała problem i nie potrafiła poradzić sobie z żołto-biało-niebieskimi.

W 27 minucie mecz został przerwany z powodu zachowania lubelskich kibiców. Po odpaleniu przez nich pirotechniki, płytę stadionu spowił gęsty dym. Decyzją sędziego piłkarze zeszli do szatni. Grę wznowiono dopiero kiedy sytuacja wróciła do normy. Wówczas jednak to piłkarze Motoru wypadli z rytmu, który mieli od początku meczu, a dominację na boisku przejęli piłkarze Legii. Pierwsza połowa zakończyła się rezultatem 1:0.

W drugiej połowie spotkania zauważyć można było zmianę w stylu gry gości. Tym razem to piłkarze z Warszawy zaczęli dyktować warunki na murawie. To sprawiło, że wynik meczu zaczął się zmieniać. W 56 minucie pięknym strzałem z 25 metrów popisał się Luquinhas, a piłka pod poprzeczką wpadła do siatki. W 72 minucie remis był już nieaktualny, gdyż po rzucie rożnym, głową piłkę do siatki posłał Włodarczyk. Po trzech minutach niewiele brakowało, a Legia prowadziłaby już 3:1, lecz drugi celny strzał Włodarczyka nie został uznany, gdyż sędzia dopatrzył się spalonego.

Pomimo doliczenia przez sędziego dodatkowych 4 minut gry, piłkarze Motoru nie byli już w stanie zagrozić mistrzom Polski. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1:2. Wiadomo już, że pobity został rekord frekwencji na Arenie Lublin.

Zabezpieczenie policji przed meczem 

(fot. lublin112.pl)

43 komentarze

  1. gratuluje debilom odpalenia rac które wybiło z rytmu piłkarzy. Banda degeneratów umysłowych, Fakt jest taki do momentu przerwania meczu Tęcza Warszawa praktycznie nie istniała, no ale odpalić race trzeba, jełopy, Niech sobie jeden z drugim w domu odpali.

  2. Artur Borubar

  3. czemu tą patologie z zzabramki nazywacie kibicami?? to zwykłe bezmózgie zwierzęta.

  4. kto bierze forsę z biletów a kto płaci za ochronę policji ?

  5. nawet nie widziałem ze lublin ma swój klub widocznie bez jakichkolwiek zwycięstw skoro nie słyszałem
    znam Ania Świdnik

Materiały wideo

Lubelscy policjanci wzięli udział w akcji #GaszynChallenge (wideo)
Nowe iluminacje świąteczne na Rynku Wielkim w Zamościu (wideo)
99. Rocznica Bitwy pod Komarowem (wideo)
W Zamościu trwa 18 Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny EUROFOLK (wideo)
W Zamościu trwa XIII Zamojski Festiwal Kultury (wideo)

Co? Gdzie? Kiedy?

Kiermasz rękodzieła Klubu Twórców Ludowych w Puławach
Kiermasz Produktów Regionalnych w Janowie Lubelskim
Festiwal Folkloru w Janowie Lubelskim
Najbardziej kolorowa impreza zawita do Lubartowa
W Biłgoraju odbędzie się Zlot Kapel Podwórkowych