690 680 960

Na al. Witosa wprowadzono ograniczenie prędkości do 40 km/h. Kierowcy przecierają oczy ze zdumienia (zdjęcia)

Najpierw jest ograniczenie do 40 km/h, za chwilę do 50 km/h, potem znowu do 40, by po chwili wzrosnąć do 70 i znów spaść do 40 km/h. I kierowcy muszą się w tym wszystkim połapać.

Od wczoraj kierowcy alarmują nas o nowym oznakowaniu, jakie pojawiło się na al. Witosa w Lublinie. Chodzi o ograniczenie prędkości do 40 km/h. Jak wyjaśniają, na niektórych odcinkach, co kilkadziesiąt metrów umieszczony jest inny znak. Co więcej, nikt nie zwraca na nie uwagi, gdyż wszyscy jeżdżą tak jak jeździli. Wiele osób obawia się również, że miejsce to stanie się pułapką, gdzie bardzo łatwo będzie można dostać wysoki mandat za zbyt szybką jazdę, a nawet stracić prawo jazdy.

– Zajrzyjcie na al. Witosa co tam się dzieje. Jadę i przecieram oczy ze zdumienia. Najpierw widzę ograniczenie prędkości do 40 km/h. Zaraz jest przejście dla pieszych, gdzie można już jechać 50 km/h. Po jego minięciu znów jest 40, a dalej na słupie wisi znak zezwalający na jazdę do 70 km/h. Jednak nie da rady się rozpędzić, gdyż zaraz za nim, jest kolejny znak do 40 km/h – pisze pan Michał.

Jak ustaliliśmy, nowe oznakowanie związane jest z wprowadzeniem czasowej organizacji ruchu. Wszystko spowodowane jest stanem nawierzchni, a dokładnie dziurami, jakie pojawiły się wraz z odwilżą. Ograniczenie prędkości do 40 km/h wprowadzono również na al. Tysiąclecia na odcinku od ul. Działkowej do al. Witosa.

Podobne rozwiązanie, którego celem jest troska o bezpieczeństwo uczestników ruchu, obowiązywało również w ubiegłym roku na przełomie zimy i wiosny. Dodatkowo ma to ograniczyć uszkodzenia aut, jakie powstają po wjechaniu w dziurę. Kiedy warunki atmosferyczne staną się bardziej sprzyjające, drogowcy przystąpią do naprawy nawierzchni. Po zakończeniu prac znaki ograniczające prędkość mają zostać usunięte.

(fot. lublin112)

80 komentarzy

  1. koło każdej dziury stoi znak w zależności od głębokości tak się robi żeby nie płacić ew. odszkodowań

  2. Zamiast naprawiać drogi to stawiają ograniczenia do 40 km/h tuż za znakiem 70 i pewnie lada moment łapiduchy będą czyhać i nagradzać odpowiednio wysokimi mandatami. Ale okej, jest zima, sezon napraw zacznie się na wiosnę więc stosuje się teraz doraźne rozwiązania typu ograniczenie lub krowi placek (lub choinka) w dziurze. Ale czy nie można zakryć istniejącego ograniczenia do (w tym przypadku 70km/h) i dowiesić czasowo 40? Napier..ą znak za znakiem, gdzie jeden przeczy drugiemu a drugi pierwszemu i zadowoleni. Ogólnie patrząc na nasze drogi to jest tak duża przesada w rozstawianiu wszelkiej maści znaków, ze jak dojdzie czasowa zmiana organizacji to przy drodze jest wręcz las znaków. Kierowcy zamiast patrzeć na drogę to muszą obserwować pobocze i to co na nim stoi. Te nowoczesne systemy rozpoznawania znaków w samochodach to chyba się gotują…

  3. PYTAM POWAŻNIE – CZY NIE MOŻNA ZASŁONIĆ BIEŻĄCEGO OGRANICZENIA I POWIESIĆ NA TYM SAMYM SŁUPIE NOWEGO, TYMCZASOWEGO OGRANICZENIA? PRZECIEŻ CO SŁUP TO INNY ZNAK I INNE OGRANICZENIE. ROZUMIEM ŻE TO TAKI UKŁON W STRONĘ PATROLU „TUŻ ZA ROGIEM” ?

  4. Może te znaki to znaki informujące o głębokości dziur

  5. co za d…l to wymyślił, wystarczył jeden znak o ubytkach w jezdni…
    chociaż wtedy byłoby taniej a chyba nie o to chodziło, tak samo jak ze stawianiem gdzie tylko sięda świateł, nawet na rondach, co z tego, że niepotrzebne i tworzą korki, ważne, że ktoś ma z tego żyłę złota

Materiały wideo

Lubelscy policjanci wzięli udział w akcji #GaszynChallenge (wideo)
Nowe iluminacje świąteczne na Rynku Wielkim w Zamościu (wideo)
99. Rocznica Bitwy pod Komarowem (wideo)
W Zamościu trwa 18 Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny EUROFOLK (wideo)
W Zamościu trwa XIII Zamojski Festiwal Kultury (wideo)

Co? Gdzie? Kiedy?

Zaproszenie na uroczystości upamiętniające poległych i pomordowanych mieszkańców wsi Obrocz
Akcja pomocy zwierzętom Kraśnickiego Stowarzyszenia Pomocy Zwierzętom TULIMY
Konkurs Etiud Cyrkulacje dostarczy wielu emocji i zachwytów w ten weekend
Weekend ze strachem na wróble na Farmie Dyń
Ireneusz Krosny „Mowa ciała” w amfiteatrze na Poczekajce