Lubelski student biomedycyny walczy z agresywnym guzem mózgu. Rodzina prosi o pomoc
14:00 30-08-2026 | Autor: redakcja
Wszystko zaczęło się ponad 4 lata temu. U Igora zdiagnozowano żółtakogwiaździaka pleomorficznego o 3 stopniu złośliwości. Chłopak przeszedł już kilka skomplikowanych operacji neurochirurgicznych, trzykrotną radioterapię i wycieńczające pobyty na OIOM-ie. Igor nie poddał się i z ogromną determinacją studiował na lubelskiej uczelni medycznej.
Niestety, potwór w jego głowie znowu uderzył ze zdwojoną siłą. Doszło do gwałtownej progresji zmian nieoperacyjnych. Jedyną i ostatnią nadzieją na uratowanie życia 20-latka jest nowoczesna terapia celowana. Niestety, lek ten nie jest w Polsce refundowany. Astronomiczna kwota 180 000 złotych za każdy miesiąc leczenia całkowicie paraliżuje i przerasta możliwości finansowe rodziny.
– Nasz syn wybrał te studia, ponieważ jego wielkim marzeniem była praca na rzecz nauki i ratowania ludzkiego życia. Dzisiaj los postawił go po drugiej stronie. Jako rodzice robimy wszystko, co w naszej mocy, ale sami nie zdołamy uzbierać tak gigantycznej kwoty. Błagamy o pomoc – apelują zrozpaczeni rodzice Igora.
W internecie ruszyła oficjalna i w pełni zweryfikowana zbiórka funduszy na portalu Siepomaga. Czas ucieka, a bez natychmiastowego wsparcia ludzi dobrej woli, szanse młodego studenta na przeżycie drastycznie maleją.
Jak można pomóc Igorowi?
- Dokonując wpłaty na stronie oficjalnej zbiórki: www.siepomaga.pl/igor-trochimiuk
- Udostępniając informację w swoich mediach społecznościowych z dopiskiem, że liczy się każda minuta.
Jeśli to glejak to pisząc szczerze chłopak jest praktycznie beż szans Pisze tak bo tydzień temu pochowano 19 letnia dziewczynę z tym właśnie potworem w mózgu
Nie wypisuj głupot. Każdy człowiek jest inny, każdy przypadek jest inny. Poczytaj sobie komentarze na fb czy forach. Ludzie po diagnozie żyją x lat i nie ma nawrotu choroby. Z resztą znam takie osoby osobiście. Żadnego przypadku nie można porównać do drugiego. Statystykom też nie ma co wierzyć bo są stare i naciągane. Znam też przypadek, gdzie facet żył z glejakiem nawet o nim nie wiedząc i dowiedział się przypadkowo. Znam też przypadki błędnej diagnozy. Są różne naprawdę i pisanie, że ktoś nie ma szans to bzdury.