Hulajnogi wyprzedziły samochody
Z badania przeprowadzonego na zlecenie Rankomat.pl wynika, że 30 proc. respondentów w ciągu ostatniego roku odczuwało zagrożenie ze strony użytkowników hulajnóg elektrycznych. Taki sam odsetek zadeklarował, że żadna grupa uczestników ruchu nie wzbudziła w tym czasie podobnych obaw.
Kierowców samochodów osobowych wskazało 19 proc. ankietowanych, a rowerzystów — 14 proc. Tyle samo odpowiedzi dotyczyło użytkowników urządzeń transportu osobistego, między innymi elektrycznych deskorolek, segwayów i monocykli.
Kierujący motocyklami, skuterami lub quadami budzili obawy 12 proc. badanych. Po 9 proc. wskazań otrzymali dostawcy poruszający się na rowerach elektrycznych, taksówkarze oraz kierowcy samochodów dostawczych. Kierowców komunikacji miejskiej wymieniło 5 proc. respondentów.
Gwałtowny wzrost liczby wypadków
Pod względem liczby powodowanych wypadków samochody osobowe nadal zdecydowanie dominują w policyjnych statystykach. Ich kierowcy odpowiadali za 14 259 wypadków w 2024 roku i 13 792 w 2025 roku. Rowerzyści spowodowali w tych latach odpowiednio 1364 oraz 1188 wypadków.
W przypadku hulajnóg elektrycznych widoczny jest jednak trend wzrostowy. W 2024 roku ich użytkownicy spowodowali 372 wypadki, w których zginęły trzy osoby, a 400 zostało rannych. Rok później liczba takich wypadków wzrosła do 696, czyli o 87 proc. Zginęło w nich osiem osób, a 757 odniosło obrażenia.
Jeszcze wyższe są dane obejmujące wszystkie wypadki z udziałem użytkowników hulajnóg, niezależnie od tego, kto je spowodował. W całym 2025 roku Policja odnotowała 1158 takich zdarzeń. Zginęło w nich 11 osób, a 1055 zostało rannych.
Od stycznia do lipca 2026 roku doszło już do 828 wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg. W analogicznym okresie poprzedniego roku było ich 702. Liczba ofiar śmiertelnych wzrosła z pięciu do 11, a rannych — z 638 do 745.

Prędkość i nieprzewidywalne manewry
Największym problemem wpływającym na komfort poruszania się po mieście jest szybka jazda hulajnogą, rowerem lub innym urządzeniem transportu osobistego po chodniku. Taką odpowiedź wskazało 20 proc. badanych.
Dla 18 proc. respondentów najbardziej uciążliwe są nieprzewidywalne manewry wykonywane przez rowerzystów oraz użytkowników hulajnóg i innych urządzeń transportu osobistego. Kolejne 15 proc. zwróciło uwagę na agresywne zachowania kierujących, takie jak trąbienie, wymuszanie pierwszeństwa oraz zbyt bliskie omijanie pieszych lub rowerzystów.
Nadmierną prędkość samochodów w mieście wskazało 10 proc. ankietowanych. Parkowanie na chodnikach, przejściach dla pieszych, drogach rowerowych lub trawnikach przeszkadza 9 proc. badanych, natomiast 7 proc. wymieniło nieustępowanie pierwszeństwa pieszym przed przejściem.
Policyjne dane potwierdzają, że prędkość jest jednym z najpoważniejszych problemów dotyczących hulajnóg. W 2025 roku najczęstszą przyczyną wypadków powodowanych przez ich użytkowników było niedostosowanie prędkości do warunków ruchu. Policja odnotowała 344 takie przypadki. Kolejnymi przyczynami były nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu oraz nieprawidłowe zachowanie wobec pieszych.
Kiedy hulajnogą można jechać po chodniku?
Użytkownicy hulajnóg elektrycznych powinni korzystać z drogi dla rowerów lub drogi dla pieszych i rowerów. Gdy takiej infrastruktury nie ma, mogą poruszać się po jezdni, jeśli obowiązujące na niej ograniczenie prędkości nie przekracza 30 km/h.
Jeżeli ten warunek nie jest spełniony, dopuszczalna jest jazda po chodniku. Kierujący hulajnogą musi wówczas ustępować pierwszeństwa pieszym i poruszać się z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego.
Jak dochodzić odszkodowania po wypadku?
Poszkodowany w kolizji z samochodem może zazwyczaj dochodzić roszczeń z obowiązkowego ubezpieczenia OC pojazdu. W przypadku szkody spowodowanej przez rowerzystę lub użytkownika hulajnogi sytuacja wygląda inaczej, ponieważ osoby te co do zasady nie muszą posiadać komunikacyjnego OC.
— Jeżeli rowerzysta lub użytkownik hulajnogi spowoduje wypadek, odpowiada finansowo za wyrządzone szkody. Poszkodowany powinien przede wszystkim ustalić dane sprawcy i możliwie dokładnie udokumentować zdarzenie. Jeśli sprawca ma OC w życiu prywatnym, a zakres polisy obejmuje dane zdarzenie, roszczenie może zostać zgłoszone do ubezpieczyciela. Jeżeli takiej ochrony nie ma, poszkodowany może dochodzić roszczeń bezpośrednio od sprawcy. Przy poważniejszych zdarzeniach mogą one obejmować nie tylko uszkodzone mienie, ale również szkody na osobie — wyjaśnia Stefania Stuglik, ekspertka ds. ubezpieczeń komunikacyjnych Rankomat.pl.

Źródło: rankomat.pl
21 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Na sławinie zdjete ograniczenia predkości, brak świateł, brak obowiązkowego wyposazenia, przejazdy w dwie lub trzy osoby to standard. Jak ma nie wzbudzać obaw?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wręczając 10-cio, czy 12- latkowi maszynę, która zapier…ala 60/h na kółeczkach wielkości pokrywki od słoika, powinni od razu wystawiać jego narządy na OLX’e i w pakiecie tatuować mu informacje na czole, że jest to zbędny odpad medyczny, w razie „W” nie ma sensu go ratować.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Konia z rzędem temu kto uzyska odszkodowanie od jadącego na hulajnodze, który nie ma OC jeżeli zostanie potrącony. Hulajnogę mu zabiorą?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zdelegalizować to zakażenie albo uregulować jak inne pojazdy. Prawko, OC, certyfikat zgodności i rejestracja. Do tego ścisłe przepisy dotyczące poruszania się i ich gorliwe egzekwowanie przez milicję.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
żeby jechać samochodem trzeba coś tam wiedzieć żeby zdać te głupie egzaminy, a na hulajnoge wsiada każdy nawet nie odróżniający czym się rózni znak czerwony od niebieskiego
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tu sie zdziwisz, bo milicji dawno nie ma 😂😂😂😂😂
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tylko z nazwy, tylko z nazwy….
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jedna marka hulajnóg (K) przoduje w tych statystykach… Tak jak BMW w samochodach 🙂
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
kukiriniarze nowi bmwiarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Karta rowerowa obowiązkowa lub prawo jazdy, to jest pojazd jak każdy inny..
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A najlepsi są sami rodzice, którzy po takim zdarzeniu zapalają znicze na skrzyżowaniach i płaczą w telewizji śniadaniowej o niebezpiecznej infrastrukturze miejskiej…
Infrastruktura jest zupełnie w porządku, to wy kupiliście dziecku bilet w jedną stronę na chińskim silniku bez szczotkowym…
Zrobiliście z niego pocisk samonaprowadzający i wypuściliście go na miasto z nadzieją, że problem sam się rozwiąże.
I ten problem faktycznie się sam rozwiązuje… dokładnie przy pierwszym lepszym krawężniku o wysokości 5 centymetrów.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
moim zdaniem jedyne sensowne rozwiązanie to zdjęcie wszelkich ograniczeń których w żaden sposób nie da się na bieżąco egzekwować, wywalenie tego wszystkiego do kategorii motorowerów (wszystkie pojazdy elektryczne poza wózkami) i obowiązkowe PJ + OC. Usunąć idiotyczne ograniczenia prędkości, niech sobie tym jeżdżą jak motocyklisci po jezdni ile dusza zapragnie. Gówniarzom bez PJ i OC sądzić bez litości przepadek sprzętu, ciąć te elektrośmieci na 3 części, bateria do utylizacji a reszta do huty.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Do zdarzenia z udziałem hulajnogi elektrycznej zamiast ratowników medycznych wystarczyłoby wysłać zwykłą zamiatarkę miejską i dwóch panów z łopatami, którzy zeskrobią resztki z asfaltu, wrzucą do kontenera na odpady zmieszane i posypią miejsce wapnem żeby nie psuć estetyki dzielnicy.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jeżdżenie na hulajnodze elektrycznej, powinno być traktowane jako zrzeczenie się praw obywatelskich i dobrowolne wpisanie się na listę osób upośledzonych ruchowo, bo o ile dorosły chłop kupuje to sobie na własną odpowiedzialność i jeżdżąc na kółkach wielkości pokrywki od słoika jeżdżąc z postawą zamrożonej surykatki o tyle rodzice kupujący ten sprzęt dzieciakom to już zupełnie inny poziom patologii.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jeżdżenie na hulajnodze elektrycznej, powinno być traktowane jako zrzeczenie się praw obywatelskich i dobrowolne wpisanie się na listę osób upośledzonych ruchowo, bo o ile dorosły chłop kupuje to sobie na własną odpowiedzialność i jeżdżąc na kółkach wielkości pokrywki od słoika jeżdżąc z postawą zamrożonej surykatki o tyle rodzice kupujący ten sprzęt dzieciakom to już zupełnie inny poziom patologii.
Bo wręczając np. 12- latkowi maszynę, która zapierdala 60/h powinni od razu wystawiać jego narządy na OLX’e i w pakiecie tatuować mu informacje na czole, że jest to zbędny odpad medyczny i w razie „W” nie ma sensu go ratować.
W takich przypadkach powinien być zniesiony natychmiastowo obowiązek udzielania takiemu komuś pomocy, bo skoro jego własna matka kupując mu taki gadżet podjęła świadomą decyzję, że ten dzieciak pewnego dnia ma zniknąć z powierzchni ziemi pod kołami jakiegoś autobusu, to z jakiej racji jego stan zdrowia ma obchodzić obcych ludzi na ulicy, którzy maja ważniejsze sprawy na głowie, chociażby takie jak poranna kawa…
Bo dlaczego przypadkowy przechodzień ma brudzić sobie buty krwią kogoś, kogo rodzina już dawno spisała na straty tylko po to by mieć trzy godziny świętego spokoju od własnego bachora.
Nikt nie powinien reanimować projektu, który został zaprojektowany wyłącznie po to żeby skończyć jako czerwony pas na barierce energochłonnej…
A najlepsi w tym są sami rodzice, którzy po takim zdarzeniu zapalają znicze na skrzyżowaniach i płaczą w telewizji śniadaniowej o niebezpiecznej infrastrukturze miejskiej…
Infrastruktura jest zupełnie w porządku, to wy kupiliście dziecku bilet w jedną stronę na chińskim silniku bez szczotkowym…
Zrobiliście z niego pocisk samonaprowadzający i wypuściliście go na miasto z nadzieją, że problem sam się rozwiąże.
I ten problem faktycznie się sam rozwiązuje… dokładnie przy pierwszym lepszym krawężniku o wysokości 5 centymetrów.
I do takich zdarzeń nie powinno się w ogóle wzywać Pogotowia Ratunkowego, bo blokują karetki ludziom, którzy naprawdę chcą żyć.
Do takiego zdarzenia zamiast ratowników medycznych wystarczyłoby wysłać zwykłą zamiatarkę miejską i dwóch panów z łopatami, którzy zeskrobią resztki z asfaltu, wrzucą do kontenera na odpady zmieszane i posypią miejsce wapnem żeby nie psuć estetyki dzielnicy.