Środa, 17 kwietnia 202417/04/2024
690 680 960
690 680 960

Czy reklamy pięknych, niekompletnie ubranych kobiet rozpraszają kierowców? Patrzeć czy nie patrzeć…?

Komu właściwie służą takie treści billboardów umieszczane przy drogach? Dla kogo są przeznaczone te reklamy? Czy rozpraszają kierowców w trakcie jazdy?

Po wielkim bumie reklamowym, który nastał wraz z upadkiem epoki peerelowskiej, szybko przywykliśmy do mniejszych i większych plakatów reklamowych, wszędobylskich billboardów, przenikniętych reklamami audycji radiowych, programów telewizyjnych, sieci handlowych czy różnych usługodawców.

Zamieszczanie reklam jest trendem ogólnoświatowym i niewątpliwie bardzo potrzebnym. Stara maksyma głosi: „Reklama dźwignią handlu”, co bez wątpienia jest prawdą, a i korzyści obopólne. Bo z jednej strony handlowcy wychodzą w kierunku konsumenta, a ten z kolei, wie gdzie i co, a nawet za jaką cenę może nabyć. Ale wszystko wymaga rozwagi i umiaru, zaś wolność gospodarcza nie może być bezgraniczna.

Jednak chyba liczba reklam, a przede wszystkim ich nachalny charakter i powszedniość już się nam znudziły. Zrozumieliśmy, iż estetyki miast wcale nie podnosi nieprzemyślane i niekontrolowane umieszczanie gdziekolwiek, przez kogokolwiek i jakkolwiek tego, co chce się reklamować. Dlatego też mają miejsce akcje, takie jak: „Stop reklamom”, „Reklamom mówimy NIE” czy „NIE dla reklam”.

Usytuowanie wielkich billboardów reklamowych przy centrach handlowych, galeriach, w pobliżu hurtowni, targowisk jest zjawiskiem naturalnym. Nieco mniej stosowne wydają się dla nich deptaki miejskie, parki wypoczynku, centra kultury. Ten sposób reklamy dominuje również na ulicach miast, jest wszechobecny na drogach dojazdowych do nich, na obwodnicach dużych aglomeracji. Nie jest on rzadkim zjawiskiem również i przy naszych drogach krajowych oraz międzynarodowych, przy trasach szybkiego ruchu, a nawet przy autostradach, choć tych zbyt wiele, jeszcze mimo wszystko nie posiadamy.

W tych właśnie ostatnich przypadkach dobór treści reklam jest bardzo ważną, a zarazem delikatną kwestią. Jeśli bowiem sugerowanie zakupu określonych artykułów spożywczych, budowlanych czy wyposażenia wnętrz nie budzi wątpliwości, to już jednak piękne modelki na bilbordach i to w skąpych strojach plażowych lub reklamujące bieliznę damską zmuszają do zastanowienia się.

Nadal większość bowiem kierowców to mężczyźni, których wzrok, mimowolnie nawet, przesuwa się zza kierownicy na reklamę. I zazwyczaj rozpraszając prowadzącego pojazd, koncentruje się on nie tyle na przedmiocie reklamy, a więc nie na konkretnej części stroju plażowego czy na danym elemencie bielizny damskiej lub nawet na jej cenie, ale na samej modelce, na pięknie jej twarzy, poszczególnych częściach ciała.

Czy więc w tym przypadku reklama spełnia swą funkcję?

Jeśli chodzi o męską część społeczeństwa, to delikatnie mówiąc, raczej nie zawsze, gdyż przecież nie o reklamę modelek idzie reklamodawcom, a o sprzedaż reklamowanego towaru. Ale kobiety – i to zarówno te siedzące w charakterze pasażerek, jak i prowadzące pojazdy – są bardziej zadowolone – wiedzą bowiem co, gdzie i za ile mogą kupić.

Czy zatem tego typu billboardy z dominantą uroków kobiecego ciała są bezpieczne?

Zasadniczą w tym aspekcie jest chyba odpowiedź na pytanie: czy takie reklamy rozpraszają, czy może raczej skupiają na sobie uwagę kierowców męskiej części społeczeństwa? Wydaje się, że i rozpraszanie uwagi (poza pole widzenia toru jazdy) i skupianie jej (na reklamie) sprowadza się do jednego mianownika – ograniczenia bezpieczeństwa ruchu na drodze.

– Jestem zawodowym kierowcą od 12 lat i prowadzę autokary z turystami – informuje pani Ania z jednej z lubelskich firm transportowych. – Obserwuję moich kolegów mężczyzn, którym zazwyczaj podczas jazdy wzrok znad kierownicy ucieka w kierunku reklam z atrakcyjnymi modelkami, tym bardziej, gdy są one skąpo ubrane. Nie widzę jednak niebezpieczeństwa w takim spojrzeniu trwającym mgnienie oka, gdyż wszyscy jesteśmy profesjonalistami i wiemy, z czym może się wiązać dłuższe zainteresowanie kierowcy taką reklamą. Ale rzecz może mieć się zupełnie inaczej w wypadku kierowców amatorów, szczególnie, gdy są oni tzw. „niedzielnymi kierowcami” – dodaje.

– Na skąpo ubrane panie na billboardach nie patrzę – przyznaje Adrianna, posiadająca prawo jazdy od ponad 15 lat – ale dostrzegam to, co one reklamują i od razu zastanawiam się, czy ta rzecz by mi się przydała, analizuję, czy mnie na nią stać. Ale gdyby to nie kobiety reklamowały bieliznę damską, stroje kąpielowe, tylko roznegliżowani mężczyźni, to może nawet zatrzymywałabym się przy niektórych… – dodaje z uśmiechem i rozbrajającą szczerością.

– Oczywiście, że patrzę. Gdy z daleka zauważam plakat z sympatyczną kobiecą twarzą, to od razu mimowolnie mniej dociskam pedał gazu. A jeśli jeszcze jest to reklama bielizny, to tym bardziej… – szczerze wyznaje zawodowy kierowca TIR-a. – Ale czynię to na tyle niepostrzeżenie, że nie powoduję żadnych naruszeń ruchu drogowego, a tym bardziej jego bezpieczeństwa. Wszystko jest dla ludzi, ale nie wszyscy ludzie umieją z tego korzystać…

W przyspieszonym trybie nie zmienimy zasad ani ruchu drogowego, ani umieszczania reklam. Dlatego więc należy jedynie apelować do kierowców, aby nie skupiali swych spojrzeń na pięknych i uśmiechających się paniach z wielkich przydrożnych billboardów, aby nie rozpraszali swej uwagi, a bezpiecznie zmierzali do celu.

Szerokiej drogi, panie kierowczynie i panowie szoferzy!

Tekst: Leszek Mikrut

31 komentarzy

  1. Niedługo na faceta opiekującego się dzieckiem będą mówić: nianiek:)

  2. Najlepsza reklama to polecenie znajomych a nie jakieś banery co zaśmiecają przestrzeń publiczną. Na ulicach jak w jakimś bangladeszu, każdy wuj na swój strój sie baneruje byle większy byle kolorowszy bardziej świecący… Najładniej byłoby bez reklam a siedziby firm i sklepów tylko z elegancką tabliczką w stonowanych barwach.

  3. Jak nie ma w domu kobiełki – kobietki to może go rozpraszać ta reklama, tak myślę ….

  4. Każda ale to każda nawet na płocie prywatnym reklama powinna być płatna do kasy miasta bo to nie prywatna przestrzeń a publiczna. Nawet na swojej działce nie mozesz robić co ci się podoba, nie mozesz ściąc drzewa bez pozwolenia, nie możesz tak samo stawiać reklam w dowolnych kolorach i rozmiarach. A najlepiej byłoby gdyby miasto kazało usunąć 80% reklam , a pozostałe 20 pożądną opłatą obciązyć.

Dodaj komentarz

Z kraju