Alert RCB wywołał zamieszanie w Lubelskiem. Część mieszkańców dostała tylko odwołanie zagrożenia
09:29 31-08-2026 | Autor: redakcja
Ostrzeżenie nie dotarło do wszystkich
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa poinformowało w niedzielę o wysłaniu do odbiorców na terenie województwa lubelskiego alertu o treści: „UWAGA! UWAGA! UWAGA! Na obszarze zachodniej Ukrainy trwa zmasowany atak powietrzny. Śledź komunikaty”.
Problem polegał na tym, że część mieszkańców nie otrzymała tej wiadomości. Po kilku minutach RCB przekazało aktualizację informującą o zakończeniu zagrożenia.
„UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zakończył się zmasowany atak na obszarze zachodniej Ukrainy. Brak zagrożenia na terytorium RP. Śledź komunikaty” – brzmiał drugi SMS.
Tym razem wiadomość dotarła do odbiorców. W rezultacie niektórzy mieszkańcy otrzymali wyłącznie informację o zakończeniu ataku, bez wcześniejszego ostrzeżenia o zagrożeniu.
MSWiA tłumaczy działanie systemu
Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Karolina Gałecka wyjaśniła w Polsat News, w jaki sposób przekazywane są alerty.
— W chwili nalotów na zachodnią Ukrainę i otrzymania takiej informacji z Centrum Operacyjnego, RCB wysyła alerty o zagrożeniu do operatorów komórkowych. Ci rozsyłają SMS-y na telefony komórkowe. Następnie, kiedy zagrożenie jest odwołane, ponownie alert jest wysyłany z RCB do operatorów — relacjonowała.
Według rzeczniczki przyczyną problemu mógł być wyjątkowo krótki odstęp między wysłaniem ostrzeżenia a jego odwołaniem.
— Dzisiaj był bardzo krótki czas pomiędzy informacją o zagrożeniu i odwołaniem zagrożenia — tłumaczyła w niedzielę Karolina Gałecka.
— W tym przypadku być może część operatorów nie zdążyła wysłać SMS-a informującego o zagrożeniu, bo zaraz przyszła również informacja o odwołaniu alertu — stwierdziła.
Minister zapowiada udoskonalenie alertów
Do działania systemu odniósł się także minister Marcin Kierwiński. W Radiu ZET zapowiedział dalsze prace nad rozwiązaniami służącymi do ostrzegania mieszkańców.
— Cały czas pracujemy nad udoskonaleniem systemu alertów RCB, aby o każdym zagrożeniu mieszkańcy byli informowani w sposób właściwy. Pracujemy nad systemem Cell Broadcast, czyli technologią bezpośredniego przesyłania wiadomości tekstowych do wszystkich telefonów będących w zasięgu, a także aplikacją RSO. Do końca tego roku powinniśmy mieć gotową, dedykowaną aplikację. Kiedy zaczynaliśmy kadencję, nic nie było przygotowane. Budujemy ten system od podstaw — przekazał minister.
Marcin Kierwiński odniósł się również do możliwości uruchamiania syren alarmowych w przypadku bezpośredniego zagrożenia.
— Jeżeli zagrożenie w postaci konkretnego pocisku pojawi się blisko naszego kraju, te syreny, które da się włączyć zdalnie, będą włączone. Zrobiliśmy bardzo wiele, żeby we wschodnich województwach naszego kraju było jak najwięcej syren, które mogą być uruchomione zdalnie. Kiedy zaczynaliśmy, to były pojedyncze urządzenia — powiedział.
Jaki Rząd takie alerty.
ALERT RCB to robienie z ludzi idiotów, sianie paniki i próby z cyklu „jak sterować społeczeństwem”
skończcie te cyrki bo tylko się ośmieszacie.
a co z tą montownią ” statków powietrznych ” na Kasprowicza ?
co taka cisza ?
Ja czytałem dwa artykuły o tym jakże strasznym pozarze, w jednym opisano pożar w hali o wymiarach 30×60 metrów, a w drugim hala powiekszyła się (chyba na skutek pożaru i miała 30×100 metrów.
I to zupełnym przypadkiem, nie w zachodniej Ukrainie, a we wschodniej Polsce, w Mieście Inspiracji (dawniej: Lublin).
Nas nie interesuje wojna za wschodnią granicą. Obszar zachodniej Ukrainy, to dalej Ukraina.
Wojewoda do wymiany .Najgorszy z możliwych.
Nie po to opłacam abonament żeby mi na siłę wciskano takie tematy.Powinna być możliwość wyłączenia alertu,ale o wycofanych lekach z powodu złego składu lub innej przyczyny to już nie łaska .
Spokojnie… jak info będzie dotyczyć zachodniej Ukrainy, dostaniesz i RCB o lekach z politycznie niepoprawnym składzie