Przejdź do treści
środa, 7 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Alert RCB wywołał zamieszanie w Lubelskiem. Część mieszkańców dostała tylko odwołanie zagrożenia

Mieszkańcy województwa lubelskiego mieli zostać ostrzeżeni o zmasowanym ataku powietrznym na zachodnią Ukrainę. Część z nich nie otrzymała jednak pierwszego SMS-a, a jedynie późniejszą informację o zakończeniu zagrożenia. Sytuacja wywołała falę krytyki pod adresem Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i MSWiA.

fot. lublin112.pl

Ostrzeżenie nie dotarło do wszystkich

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa poinformowało w niedzielę o wysłaniu do odbiorców na terenie województwa lubelskiego alertu o treści: „UWAGA! UWAGA! UWAGA! Na obszarze zachodniej Ukrainy trwa zmasowany atak powietrzny. Śledź komunikaty”.

Problem polegał na tym, że część mieszkańców nie otrzymała tej wiadomości. Po kilku minutach RCB przekazało aktualizację informującą o zakończeniu zagrożenia.

„UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zakończył się zmasowany atak na obszarze zachodniej Ukrainy. Brak zagrożenia na terytorium RP. Śledź komunikaty” – brzmiał drugi SMS.

Tym razem wiadomość dotarła do odbiorców. W rezultacie niektórzy mieszkańcy otrzymali wyłącznie informację o zakończeniu ataku, bez wcześniejszego ostrzeżenia o zagrożeniu.

MSWiA tłumaczy działanie systemu

Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Karolina Gałecka wyjaśniła w Polsat News, w jaki sposób przekazywane są alerty.

— W chwili nalotów na zachodnią Ukrainę i otrzymania takiej informacji z Centrum Operacyjnego, RCB wysyła alerty o zagrożeniu do operatorów komórkowych. Ci rozsyłają SMS-y na telefony komórkowe. Następnie, kiedy zagrożenie jest odwołane, ponownie alert jest wysyłany z RCB do operatorów — relacjonowała.

Według rzeczniczki przyczyną problemu mógł być wyjątkowo krótki odstęp między wysłaniem ostrzeżenia a jego odwołaniem.

— Dzisiaj był bardzo krótki czas pomiędzy informacją o zagrożeniu i odwołaniem zagrożenia — tłumaczyła w niedzielę Karolina Gałecka.

— W tym przypadku być może część operatorów nie zdążyła wysłać SMS-a informującego o zagrożeniu, bo zaraz przyszła również informacja o odwołaniu alertu — stwierdziła.

Minister zapowiada udoskonalenie alertów

Do działania systemu odniósł się także minister Marcin Kierwiński. W Radiu ZET zapowiedział dalsze prace nad rozwiązaniami służącymi do ostrzegania mieszkańców.

— Cały czas pracujemy nad udoskonaleniem systemu alertów RCB, aby o każdym zagrożeniu mieszkańcy byli informowani w sposób właściwy. Pracujemy nad systemem Cell Broadcast, czyli technologią bezpośredniego przesyłania wiadomości tekstowych do wszystkich telefonów będących w zasięgu, a także aplikacją RSO. Do końca tego roku powinniśmy mieć gotową, dedykowaną aplikację. Kiedy zaczynaliśmy kadencję, nic nie było przygotowane. Budujemy ten system od podstaw — przekazał minister.

Marcin Kierwiński odniósł się również do możliwości uruchamiania syren alarmowych w przypadku bezpośredniego zagrożenia.

— Jeżeli zagrożenie w postaci konkretnego pocisku pojawi się blisko naszego kraju, te syreny, które da się włączyć zdalnie, będą włączone. Zrobiliśmy bardzo wiele, żeby we wschodnich województwach naszego kraju było jak najwięcej syren, które mogą być uruchomione zdalnie. Kiedy zaczynaliśmy, to były pojedyncze urządzenia — powiedział.

Źródło: MSWiA\RCB

24 komentarze

  1. Taka prawda
    Odpowiedz

    Jaki Rząd takie alerty.

    1. Pipi
      Odpowiedz

      Oni to robią żeby nie było że nic nie robią

    2. Janusz
      Odpowiedz

      Za pisu nie było nic, nawet rakiety odnajdywano po pół roku i to przypadkiem😅

  2. Państwo z kartonu
    Odpowiedz

    skończcie te cyrki bo tylko się ośmieszacie.

  3. obywatel
    Odpowiedz

    ALERT RCB to robienie z ludzi idiotów, sianie paniki i próby z cyklu „jak sterować społeczeństwem”

  4. --------------------
    Odpowiedz

    a co z tą montownią ” statków powietrznych ” na Kasprowicza ?
    co taka cisza ?

    1. Chichot Losu
      Odpowiedz

      Ja czytałem dwa artykuły o tym jakże strasznym pozarze, w jednym opisano pożar w hali o wymiarach 30×60 metrów, a w drugim hala powiekszyła się (chyba na skutek pożaru i miała 30×100 metrów.
      I to zupełnym przypadkiem, nie w zachodniej Ukrainie, a we wschodniej Polsce, w Mieście Inspiracji (dawniej: Lublin).

      1. Lord of Dreadfort
        Odpowiedz

        Hala ostatecznie miała takie wymiary jakie ostatecznie zapisano w raporcie.

        1. Chichi Chotek
          Odpowiedz

          Skąd wiesz, przecie raportu nieopublikowano…

  5. John
    Odpowiedz

    Wojewoda do wymiany .Najgorszy z możliwych.

  6. The Bill
    Odpowiedz

    Nas nie interesuje wojna za wschodnią granicą. Obszar zachodniej Ukrainy, to dalej Ukraina.

  7. Adammo
    Odpowiedz

    Nie po to opłacam abonament żeby mi na siłę wciskano takie tematy.Powinna być możliwość wyłączenia alertu,ale o wycofanych lekach z powodu złego składu lub innej przyczyny to już nie łaska .

    1. Chichot Losu
      Odpowiedz

      Spokojnie… jak info będzie dotyczyć zachodniej Ukrainy, dostaniesz i RCB o lekach z politycznie niepoprawnym składzie

  8. Oloo
    Odpowiedz

    To już nie pierwszy raz jak przyszło samo odwołanie. A po drugie to zajmijcie siię wczorajszym pożarem hali na Kasprowicza bo temat jest grubszy niż wam się wydaje.

  9. He
    Odpowiedz

    Tak wysyłają nie wiadomo co, a jak przyjdzie czas na konkretne zawiadomienie to cisza

    Jak się otrzymuje nie wiadomo co a nie można zablokować to z czasem zaczyna się ignorować, „mądre głowy” nie wzięły tego pod uwagę czy co?

  10. Obserwator
    Odpowiedz

    Dobrze że nie ma prawdziwego ataku na nasz kraj.

    1. Reks
      Odpowiedz

      Dowiedział by sie po zakonczeniu abo i nie

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia