Sobota, 25 maja 202425/05/2024
690 680 960
690 680 960

Zbyt mało przejść, kolejki na granicy, brak ruchu pieszego. Parlamentarzyści zwrócili uwagę na granicę polsko-ukraińską

Od wielu lat znakiem rozpoznawczym granicy polsko-ukraińskiej są długie kolejki pojazdów oczekujących na wjazd lub wyjazd z kraju. Co więcej, mało gdzie można przekroczyć granicę pieszo lub rowerem. Do tego prawie nic nie zmienia się na lepsze.

Problem małej ilości przejść granicznych na granicy polsko-ukraińskiej znany jest od dawna. Na liczącej 535 km granicy z Ukrainą funkcjonuje zaledwie 8 drogowych przejść granicznych. Jedno przejście przypada więc aż na 67 km granicy. Tymczasem porównując do dawnej granicy ze Słowacją, której długość jest praktycznie taka sama, przed przystąpieniem naszego kraju do strefy Schengen, funkcjonowały aż 52 przejścia drogowe i piesze. Z kolei na krótszej granicy z Niemcami, przed 2004 rokiem funkcjonowało 30 przejść.

Kolejnym problemem jest brak możliwości przekraczania granicy pieszo lub rowerem. Obecnie niezmotoryzowani mogą pokonać granicę tylko w dwóch miejscach, w Medyce i Dołhobyczowie. Dla porównania, na 30 dawniej istniejących przejść granicznych z Niemcami, ruch pieszy był dozwolony na każdym z nich. Z kolei na granicy polsko- słowackiej istniały liczne przejścia graniczne ulokowane na szlakach turystycznych.

Uwagę parlamentarzystów na ten problem zwrócił w ostatnim czasie Maciej Piotrowski z inicjatywy „Piesze przejścia graniczne”. Dzięki jego staraniom, szesnastu posłów z różnych okręgów i klubów złożyło interpelacje poselskie w sprawie niedostatecznej liczby przejść granicznych na granicy polsko-ukraińskiej.

– Pomimo że oficjalnie dobre relacje oraz ścisła współpraca gospodarcza z Ukrainą traktowane są jako jeden z priorytetów polskiej polityki zagranicznej, to w dalszym ciągu granica polsko-ukraińska bardziej dzieli niż łączy nasze narody. Przejść granicznych z Ukrainą jest zdecydowanie za mało, a większość tych, które istnieją, nie jest przystosowana do odpraw pieszo-rowerowych. Obecnie standardem jest wielogodzinne oczekiwanie w kolejkach na przekroczenie granicy, co na pewno nie sprzyja tworzeniu dobrosąsiedzkich relacji z naszym największym wschodnimi sąsiadem oraz rozwojowi terenów przygranicznych – wyjaśnia Elżbieta Borowska z partii Kukiz-15.

– Takiej możliwości brakuje zwłaszcza w Hrebennem i Budomierzu – w obu przypadkach można byłoby podjechać do granicy transportem publicznym, przejść granicę pieszo i po drugiej stronie kontynuować podróż np. do Lwowa ukraińskim lokalnym środkiem transportu. W ciągu ostatnich 16 lat powstały tylko trzy nowe przejścia: Krościenko, Budomierz i Dołhobyczów. Kolejne przejście – w Malhowicach koło Przemyśla, ma zostać otwarte w 2018 roku – czyli równo pięć lat po otwarciu poprzedniego. Następne przejścia graniczne nawet nie są w planach – dodają Marek Sowa i Dorota Niedziela.

Posłowie skierowali też do odpowiednich ministerstw wiele pytań w tej sprawie. M.in. w jaki sposób Ministerstwo zamierza modernizować granicę polsko-ukraińską, czy został opracowany wieloletni program budowy i modernizacji przejść granicznych na polsko-ukraińskim pograniczu, z jakich przyczyn drogowe przejścia graniczne z Ukrainą nie są przystosowane do ruchu pieszo-rowerowego, czy w najbliższych latach planowany jest znaczący wzrost środków na budowę nowych przejść granicznych z Ukrainą? jak MSWiA zamierza wesprzeć działania, których celem będzie ułatwienie i upowszechnienie ruchu granicznego między Polską a Ukrainą, ile przejść granicznych zdaniem MSWiA umożliwi upłynnienie ruchu granicznego miedzy Polską a Ukrainą, czy też jaki udział w tworzeniu przejść granicznych na swoich zewnętrznych granicach ma Unia Europejska?

(fot. lublin112 – zdjęcie ilustracyjne)
2016-12-02 23:00:00

7 komentarzy

  1. To prawda, mrówki muszą z czegoś żyć. Otwierać więcej przejść pieszych.

  2. po co nam lepszy kontakt z ukrainą ?
    dziki naród, brak kultury, brak szacunku do człowieka, syf i mogiła i dlatego NIE ptrzeba nam kontaktu z ukrainą jestem na 1001% pewny

    • A ja się z kolegą nie zgodzę, swego czasu często bywałem na Ukrainie i jedyny minus tego kraju to kierowcy i korupcja.
      Poza tym wszystko co napisałeś prędzej tyczy się naszych rodaków i naszego kraju.

      Ukraińcy, bardzo mili, życzliwi i sympatyczni ludzie.

    • Polacy to dziki naród i przede wszystkim chamski i pazerny, na Ukrainie nigdy nic złego od nikogo nie usłyszałem to bzdura co piszesz kolego

    • pomysl nim cos powiesz

      Mów za siebie, nie za wszystkich bo pewnie nawet nie byłeś na Ukrainie a zbierasz głos. A jeśli byłeś, to albo miałeś pecha i spotkała Cię tam niemiła przygoda, albo jesteś uprzedzony. Wiesz świat nie zaczyna się, ani nie kończy na lokalnym blokowisku lub prowincji, gdzie ziomki z ONR wiedzą co to „prawdziwy patriotyzm” dając jego obraz na wszelkiego rodzaju marszach i spędach. Trzeba być mocno ograniczonym by wrzucać wszystkich w największym państwie Europy (nie licząc Rosji).

  3. UKRAINA NIE MA PIENIEDZY NA BUDOWE NOWYCH PRZEJSC GRANICZNYCH BO DAJE PIENIADZE DLA NAJEMNIKOW W DOMBASIE ?????.

    • ukraina nie musi budować przejść, gdyż ponieważ i Dołhobyczów i Budomierz i chyba zosin jest po polskiej stronie granicy jedyne czego wymagamy od ua to jako taki dojazd niech zapewnią reszte finansuje polska bo budują po polskiej stronie. a na budowę drug u nich dostaną kaskę od polskiego rządu.