Syreny alarmowe w Lublinie bez Alertu RCB. Poseł Michał Moskal żąda wyjaśnień od wojewody
08:21 03-08-2026 | Autor: redakcja
Alarm został ogłoszony około godziny 3.50. Po kilku minutach, tuż po godzinie 4, nadano sygnał odwołujący. Syren nie uruchomiono w północnych powiatach województwa.
Jak przekazał rzecznik prasowy wojewody lubelskiego, Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Lublinie otrzymało z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa informację oraz dyspozycję dotyczącą potencjalnego zagrożenia uderzeniami z powietrza. Następnie rozpoczęto procedurę wczesnego ostrzegania i alarmowania ludności.
Poseł Michał Moskal podkreśla, że nie kwestionuje zasadności ogłoszenia alarmu ani decyzji podjętej na szczeblu centralnym. Jego zastrzeżenia dotyczą sposobu przekazania ostrzeżenia mieszkańcom oraz skuteczności wojewódzkiego systemu alarmowego.
Syrena bez komunikatu dla mieszkańców
Z informacji przedstawionych w interwencji wynika, że mieszkańcy nie otrzymali wiadomości w ramach Alertu RCB ani komunikatu wyjaśniającego charakter zagrożenia i zasady postępowania. Część osób miała również nie usłyszeć sygnału lub nie być w stanie go prawidłowo rozpoznać.
— Ludzie w środku nocy usłyszeli syrenę i nic więcej. Żadnego SMS-a, żadnego komunikatu. Można się domyślać, że coś leci nad Ukrainą, ale czy schodzić do piwnicy, czy siedzieć cicho, czy budzić dzieci — tego nikt im nie powiedział — mówi poseł Michał Moskal.
Parlamentarzysta odniósł się także do wypowiedzi rzecznika wojewody, który w rozmowie z Radiem Lublin miał stwierdzić, że usłyszenie syreny oznacza usłyszenie działania państwa. Moskal wskazuje jednocześnie na rozbieżności pomiędzy relacjami o słyszalności alarmu w całym mieście a informacjami przekazywanymi przez mieszkańców m.in. Czubów Południowych i Węglina.
— Rzecznik wojewody powiedział, że kto usłyszał syrenę, ten usłyszał działanie państwa. Nie zgadzam się. Państwo działa wtedy, kiedy człowiek wie, co ma zrobić. Sam dźwięk to jeszcze nie jest informacja — komentuje poseł. — A jeżeli ktokolwiek z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego twierdzi, że w całym Lublinie było słychać syreny, to niech pokaże pomiary akustyczne. Ja mam relacje mieszkańców z konkretnych dzielnic (np. Czubów Południowych i Węglina) i one mówią co innego.
Pytania o ocenę działania systemu
Interwencja poselska odwołuje się do ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej, obowiązującej od stycznia 2025 roku. Zgodnie z jej przepisami wojewoda jest terytorialnym organem ochrony ludności i odpowiada m.in. za powiadamianie, ostrzeganie oraz alarmowanie mieszkańców o zagrożeniach.
Do jego zadań należy również organizowanie i współfinansowanie systemów ostrzegania, ocena ich funkcjonowania oraz współpraca z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa w zakresie wymiany informacji o zagrożeniach.
— Ustawa nie zostawia tu miejsca na wątpliwości. Ostrzeganie mieszkańców województwa to zadanie wojewody i to on ma oceniać, czy ten system w ogóle działa. Pytam więc wprost, czy taka ocena kiedykolwiek powstała i co z niej wynikało — mówi Michał Moskal.
Poseł oczekuje przedstawienia dokładnej chronologii nocnych działań. Pyta, kiedy Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego otrzymało informację z RCB, kiedy przekazało polecenia do powiatów i o której godzinie uruchomiono syreny. Domaga się również wskazania, kto zdecydował o terytorialnym zasięgu alarmu i dlaczego nie objął on północnej części województwa.
Ponad 296 mln zł i zapowiedź zakupu 440 syren
Kolejna część interwencji dotyczy wyposażenia oraz finansowania systemu. W marcu 2026 roku przedstawiciele urzędu wojewódzkiego informowali, że system wczesnego ostrzegania jest jednym z priorytetów Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.
Województwu lubelskiemu przyznano na ten program ponad 296 mln zł. Część pieniędzy miała zostać przeznaczona na modernizację systemu ostrzegania i zakup ponad 440 nowych syren.
Jednocześnie przedstawiciele samorządów wskazywali na braki sprzętowe. Według informacji przytoczonych w materiałach w powiecie bialskim tylko 20 syren miało umożliwiać modulowanie sygnału, natomiast w powiecie radzyńskim takich urządzeń było około pięciu.
— W marcu urząd wojewódzki ogłaszał zakup 440 nowych syren i ponad 296 milionów na ochronę cywilną dla województwa. Minęło niespełna pięć miesięcy. Pytam więc krótko: ile tych syren stoi i ile z tych pieniędzy poszło na ten cel. Jeśli odpowiedź brzmi „jeszcze procedujemy zakup”, to mamy wyjaśnienie, dlaczego 30 lipca ludzie nic nie usłyszeli — mówi poseł.
Moskal pyta o liczbę syren działających obecnie w województwie, w tym urządzeń umożliwiających nadawanie komunikatów głosowych i wyposażonych w zasilanie awaryjne. Oczekuje danych w podziale na powiaty oraz informacji, ile z zapowiadanych urządzeń zostało już zakupionych, zamontowanych i uruchomionych.
Powraca sprawa alarmu w Lubartowie
Parlamentarzysta przypomina również zdarzenie z 6 grudnia 2025 roku w powiecie lubartowskim. Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego uruchomiło wtedy syreny na podstawie informacji, którą później określono jako pochodzącą od podmiotu nieuprawnionego w rozumieniu obowiązującej procedury.
Wojewoda zażądał wówczas pilnego raportu, a dwa dni później przeprowadził wideokonferencję ze starostami, prezydentami miast na prawach powiatu oraz osobami zarządzającymi powiatowymi centrami zarządzania kryzysowego. Spotkanie miało dotyczyć wdrażania procedury SPO-13 w przypadku zagrożenia z powietrza.
— To nie jest pierwszy raz. W grudniu w Lubartowie syreny zostały uruchomione na podstawie informacji od kogoś, kto nie miał do tego prawa. Wojewoda kazał wtedy przygotować raport i zwołał starostów. Chcę zobaczyć ten raport i chcę wiedzieć, co z niego wynikło. Bo niecałe osiem miesięcy później znowu mamy problem z tym samym systemem — zaznacza Michał Moskal.
Poseł chce także ustalić, jakie zalecenia wydano samorządom po tamtym zdarzeniu i czy zapewniono środki potrzebne do ich realizacji.
— Nie zamierzam zrzucać tego na gminy. Jeżeli wojewoda wydaje zalecenie, które kosztuje, to ustawa mówi wprost, że on zapewnia na nie pieniądze. Więc pytanie o brakujące syreny w powiatach jest pytaniem do urzędu wojewódzkiego, a nie do wójtów — podkreśla poseł.
Siedemnaście pytań do wojewody lubelskiego
Interwencja obejmuje również pytania o komunikaty publikowane przez urząd wojewódzki, analizę pokrycia akustycznego Lublina i całego regionu, szkolenia dla samorządowców, raporty z ćwiczeń oraz liczbę zgłoszeń mieszkańców dotyczących słabej słyszalności alarmu.
Poseł domaga się ponadto informacji o wynikach prób systemu przeprowadzonych 21 lipca w ramach ogólnopolskiej akcji MSWiA „ALARM-26”. Ćwiczenia odbyły się dziewięć dni przed rzeczywistym uruchomieniem syren. Wojewoda ma odpowiedzieć m.in., ile urządzeń nie zadziałało prawidłowo i jakie działania naprawcze podjęto przed 30 lipca.
— Mieszkamy przy granicy. Nie mamy komfortu traktowania sygnałów alarmowych jak ćwiczeń dla wprawy. Chcę otrzymać konkretne dokumenty i dane, a nie zapewnienia, że wszystko zadziałało zgodnie z procedurą. Procedura zadziałała. Ostrzeżenie nie dotarło do mieszkańców — mówi poseł Moskal.
Interwencję skierowano na podstawie ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Wojewoda powinien najpóźniej w ciągu 14 dni powiadomić parlamentarzystę o stanie rozpatrywania sprawy.
A my żądamy wyjaśnień odnośnie zaręczyn i przerwania wydobycia w Bogdance
Wszystko w TV wyjaśnił Premier a ten obudził się po tygodniu. To jest mądrość działania.. Robić coś co już zrobili inni. A sam wyjaśnił już wszystkie swoje dawne działania
Ale to nie o to chodzi żeby coś zrobić, tylko pokazać że się coś robi. Tak zaistnieje w głowach potencjalnych wyborców – o patrz, to ten Moskal co złożył zapytanie. A to że po czasie i w zasadzie na temat który został wyjaśniony? A kto będzie o tym pamiętał
robi PR, czyli hałas w mediach
Żeby ktoś nie zapomniał o jego istnieniu…
Won z pisem i tyle w temacie
Żąda 🤣 Zadać to on sobie może
Żądam aby moskal oddał kasę za zaręczyny w Bogdance.
Moskal weź jedź do Moskwy na wakacje, później możesz odwiedzić podwójne zero w USA. Trochę spokoju będzie.
Znowu ta pyza z parciem na szkło… Kiedyś może miałby szanse u prezesa jak ten był młodszy… Gdzie był jak nieudacznik Błaszczak rakiety nie widział i mógł znaleść? Gdzie był jak koledzy z PiS drenowali spółki państwowe?! Gdzie był jak akta spraw pisowców schowano w garażu pod sądem w Lublinie? Banda cynicznych, zakłamanych ludzi, na czele z tęczowym prezesem..!
ty Poseł a czy zaręczyny w Kopalni Bogdanka to już rozliczyłeś
A społeczeństwo żąda wyjaśnień, czy kasę za przestój Bogdanki już oddał?
Dwa dni później, zamiast wyciągnąć wnioski, naprawić system i zrobić test, znów włączyli syreny bez komunikatu. A tak ciężko było wysłać smsy „to tylko ćwiczenia powiązane z pamięcią Powstania Warszawskiego”