Przed wjazdem kosiarek myśliwi będą sprawdzać łąki. Chodzi o życie młodych zwierząt
20:59 10-06-2026 | Autor: redakcja
W całym kraju rusza sezon sianokosów. Obejmują one koszenie łąk, następnie suszenie skoszonej trawy, która później posłuży jako pasza dla zwierząt gospodarskich, głównie bydła, koni czy owiec. Jednak okres ten jest jednocześnie jeden z najtrudniejszych momentów dla młodych dzikich zwierząt. Ukryte w wysokiej trawie koźlęta saren, młode zające i ptasie lęgi często nie są widoczne dla operatorów maszyn.
Naturalną reakcją młodych zwierząt na zagrożenie jest bezruch i pozostanie w ukryciu. Taka strategia pomaga w chronieniu się przed drapieżnikami, ale wobec szybko pracującej maszyny rolniczej pozostawia zwierzę praktycznie bezbronne. Zagrożone są również ptaki zakładające gniazda bezpośrednio na ziemi. W przypadku wielu gatunków łąkowych termin oraz sposób koszenia mogą decydować o powodzeniu lęgów.
Coroczna akcja
W związku z tym Polski Związek Łowiecki rozpoczął kolejne działania, których celem jest podjęcie działań w celu ochrony zwierząt. Będzie to już szósty rok z rzędu, kiedy to myśliwi we współpracy z rolnikami mają sprawdzać łąki przed rozpoczęciem koszenia aby ograniczać straty w przyrodzie.
– W tej akcji najważniejszy jest czas i współpraca. Rolnik wie, kiedy będzie kosił. Myśliwi znają teren, potrafią go sprawdzić i mogą pomóc zabezpieczyć miejsca, w których znajdują się zwierzęta. W wielu przypadkach wystarczy wcześniejsza informacja i dobra organizacja, żeby uniknąć tragedii na łące – mówi Wacław Matysek z Wydziału Prasowego Polskiego Związku Łowieckiego.
Drony pomagają zobaczyć to, czego nie widać z ziemi
Jednym z najskuteczniejszych narzędzi wykorzystywanych podczas akcji są drony wyposażone w kamery termowizyjne. Oblot łąki wykonywany tuż przed rozpoczęciem prac pozwala wykryć miejsca, w których w wysokiej trawie ukrywają się zwierzęta. Kamery rejestrują źródła ciepła, dzięki czemu możliwe jest zlokalizowanie koźląt, zajęcy czy ptasich lęgów niewidocznych dla człowieka.
Po wykryciu zwierzęcia wskazane miejsce jest sprawdzane przez osoby pracujące w terenie. Następnie zostaje odpowiednio oznaczone i zabezpieczone tak, aby operator maszyny mógł je ominąć. Po zakończeniu koszenia zabezpieczenia są usuwane, a młode zwierzę pozostaje w swoim naturalnym środowisku, do którego wraca matka.
W praktyce akcja wymaga ścisłej współpracy kilku osób. Rolnik informuje o planowanym terminie koszenia, operator wykonuje oblot dronem, a myśliwi i wolontariusze pomagają oznaczyć miejsca, w których znajdują się zwierzęta.
– Termowizja, psy myśliwskie i znajomość terenu dają szansę na szybką reakcję. To pokazuje, że łowiectwo to także codzienna, praktyczna ochrona przyrody – podkreśla Wacław Matysek.
Nie zabierać młodych zwierząt z natury
Myśliwi przypominają również, że znalezienie młodego dzikiego zwierzęcia nie oznacza, że zostało ono porzucone. W przypadku saren samica często pozostawia koźlę w ukryciu i wraca do niego po pewnym czasie. Dlatego nie należy zabierać takich zwierząt do domu ani przenosić ich bez wyraźnej potrzeby. Niepotrzebna ingerencja człowieka może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.
Wspólna odpowiedzialność za przyrodę
Ochrona młodych zwierząt podczas sianokosów jest przykładem działań, w których kluczowe znaczenie mają zarówno wiedza przyrodnicza, jak i praktyczna znajomość terenu. Rolnicy odgrywają tu szczególną rolę, ponieważ od ich wcześniejszej informacji o planowanych pracach zależy możliwość sprawdzenia łąki. Myśliwi z kolei dysponują doświadczeniem terenowym, sprzętem oraz gotowością do szybkiego działania.
Polski Związek Łowiecki apeluje, aby przed rozpoczęciem koszenia łąk, szczególnie w okresie rozrodu dzikich zwierząt przypadającym na maj i czerwiec, kontaktować się z lokalnymi kołami łowieckimi. Wspólne sprawdzenie terenu może uratować wiele zwierząt, a jednocześnie pozwala prowadzić prace rolnicze w sposób odpowiedzialny i przyjazny dla przyrody.
A przed żniwami też będą chodzić po polach i deptać uprawy