Niedziela, 19 maja 202419/05/2024
690 680 960
690 680 960

Piją do upadłego, a potem siadają za kierownicę. W alkomatach kończy się skala

Aż 81 pijanych kierowców zostało zatrzymanych od piątku na drogach naszego regionu. Wielu z nich to recydywiści, którzy wcześniej byli już zatrzymywani za jazdę w stanie nietrzeźwości, co więcej posiadają wyroki sądu i zakazy kierowania pojazdami.

Na pijanych kierowcach obowiązujące w kraju sankcje nie robią większego wrażenia. Coraz częściej zdarza się, że wyniki badania alkomatem są na granicy skali tych urządzeń. Przyjmuje się, że ponad 4 promile alkoholu w organizmie może już stanowić zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia człowieka. Tymczasem takie wyniki u kierowców są ostatnio na porządku dziennym i wcale nie dziwią mundurowych.

Wczoraj policjanci z opolskiej drogówki przejeżdżając przez miejscowość Wólka Kolczyńska dostrzegli audi jadące środkiem drogi. Natychmiast zatrzymali auto do kontroli, bo już z daleka tor jego jazdy wzbudzał niepokój. Na wstępie policyjnych czynności było jasne, że obawy funkcjonariuszy się potwierdziły. Od kierowcy mundurowi czuli wyraźną woń alkoholu. Badanie alkomatem wskazało, że 34-latek miał w organizmie blisko 4,6 promila alkoholu. Z kolei w niedzielę wieczorem policjanci zatrzymali 39-latka z gminy Karczmiska. Mężczyzna kierując hyundaiem usiłował utrzymać prosty tor jazdy. Jego starania poszły na marne, ponieważ jazda wężykiem rzucała się w oczy. Badanie alkomatem wykazało, że miał on ponad 3,7 promila alkoholu w organizmie.

Niestety wciąż, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, panuje powszechne przyzwolenie na jazdę po pijanemu. Ludzie tłumaczą sobie, że to nie ich sprawa, że przecież zawsze tak jeździli i do tej pory nic nie stało. Trwa to do czasu wypadku, a te, jak wiadomo mogą być tragiczne w skutkach. Praktycznie nie ma tygodnia, żeby pijany kierowca nie zderzył się z innym autem lub też nie wjechał w przechodniów. Wiele osób, które nie reagują widząc zataczającego się kierowcę lub jadące wężykiem auto, w ogóle nie zastanawia się nad konsekwencjami jakie mogą z takiego przyzwolenia wyniknąć.

Są jednak też pozytywne przypadki. W niedzielę jeden z kierowców przejeżdżając przez powiat parczewski dostrzegł jadącego całą szerokością drogi opla. W pojeździe zauważył także dzieci, więc natychmiast powiadomił policję. Cały czas również przekazywał, gdzie podejrzany pojazd w danej chwili się znajduje. Auto zostało zatrzymane na drodze wojewódzkiej nr 815 w miejscowości Gęś. Badanie alkomatem wykazało, że 38-letni mieszkaniec gminy Milanów miał 3,5 promila alkoholu w organizmie. W takim stanie przewoził trójkę swoich dzieci. Co więcej, jechał samochodem na przyjęcie komunijne do znajomych. Okazało się także, że to kolejny już przypadek, gdy mężczyzna po pijanemu wsiadł za kierownicę.

Wczoraj po godzinie 18 dyżurny puławskiej komendy został poinformowany, że kilku mieszkańców Puław uniemożliwiło jazdę nietrzeźwemu motorowerzyście. Funkcjonariusze drogówki zastali na miejscu zgłaszającego oraz kilka innych osób, które próbowały powstrzymać przed dalszą jazdą kierowcę motoroweru, bowiem cały czas usiłował on odjechać. Od mężczyzny wyraźnie wyczuwalna była woń alkoholu. Badanie alkomatem wykazało, że 34-latek z gm. Puławy, miał prawie 4 promile alkoholu w organizmie. Jak oświadczył, przyjechał do restauracji bo był głodny i upierał się, że jest w stanie kierować motorowerem.

Tym razem tych 81 kierowców zostało zatrzymanych zanim doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Każdy z nich odpowie za kierowanie samochodem pod wpływem alkoholu. Grozi im za to do dwóch lat pozbawienia wolności oraz wysoka grzywna. Tym, którzy posiadali jeszcze uprawnienia do kierowania, zostały one zatrzymane.

2017-05-30 13:07:10
(fot. lublin112.pl)

32 komentarze

  1. Wsie wokół Opola Lub. I Poniatowej słyną z pijaków na drogach. Ale najczęściej dzieje się tak bo jest na to przyzwolenie (rodzin, znajomych, sklepowych). A potem płacz.