Nie udało się uratować jednego z łosi, które przywędrowały do Lublina. Zawisł na ogrodzeniu (zdjęcia)
15:08 10-05-2019 | Autor: redakcja
Piątkowa wizyta łosi w Lublinie wywołała sporo zamieszania w mieście. Do działań zaangażowano różne służby: policję, straż miejską, straż pożarną i lekarzy weterynarii. Wszystko z powodu zagrożenia, jakie zwierzęta te mogły stworzyć dla mieszkańców.
O ile łoś w swoim naturalnym środowisku nie jest groźny dla człowieka, to w tego typu sytuacji istniało już większe ryzyko. Biegające po ruchliwych ulicach łosie mogły doprowadzić do wypadku, a także stratować ludzi. Jak nam wyjaśniał jeden z lekarzy weterynarii, zwierzęta te są bardzo podatne na stres.
O ile początkowo wydawało się, że do miasta przywędrowało jedno zwierzę, tak kolejne sygnały jakie odbierali policjanci i straż miejska sprawiły, że szybko ustalono iż zwierząt jej kilka. Były one widziane m.in. na ul. Grabskiego, Pogodnej, przy dworku Graffa, na ścieżce rowerowej przy Bystrzycy, na al. Unii Lubelskiej, na błoniach zamkowych, na al. Tysiąclecia, na ul. Lubartowskiej, Probostwo, a nawet w zaroślach przy ul. Niecałej.
Kiedy tylko służby udawały się na miejsce okazywało się, że zwierzęta już się przemieściły. Po południu jednego z łosi mieszkańcom udało się zamknąć na jednej z posesji przy ul. Mieszczańskiej na Tatarach. Szybko okazało się, że blisko dwumetrowe ogrodzenie nie stanowi dla potężnego zwierzęcia żadnego problemu. Pokonało je jednym susem i przebiegając przez ul. Łęczyńską uciekło w na pobliskie osiedle.
Niebawem funkcjonariusze z Zespołu Dzielnicowych VI Komisariatu Policji dostrzegli uciekiniera w pobliżu kompleksu garaży przy ul. Przyjaźni. Łoś usiłując przeskoczyć metalowe ogrodzenie jednej z posesji zawisł na nim. Z uwagi na liczne rany, jakich zwierzę doznało podczas wędrówki po miejskich ulicach, lekarz weterynarii podjął decyzję o zastosowaniu środka, po którym usnęło i można było je zbadać. Wtedy okazało się, że obrażenia których doznał łoś nie dają mu szans na przeżycie. Konieczne okazało się jego uśpienie.
Jak wyjaśniał lek. wet. Kamil Łukaszczyk z Centrum Małych Zwierząt w Lublinie, była to młoda samica o wadze ok. 350 kg. Dodał jednocześnie, że w ostatnim czasie liczba interwencji z udziałem łosi w Lublinie wzrosła wielokrotnie. W tym miesiącu jest to już ich czwarta tego typu interwencja. Tymczasem w ubiegłym roku notowano średnio jedną wizytę łosia w Lublinie w ciągu miesiąca.
Galeria zdjęć
(fot. lublin112.pl, nadesłane Janusz i Iza – dziękujemy!)
Po co on tam wlazł
odstrzelić połowę i będzie spokój
Popieram – jaki kraj takie metody.
co poradzić że żyjemy w chorym kraju. W normalnych państwach kontroluje się daną populacje i jak trzeba to część się odstrzeliwuje. A tu sami hipokryci szyneczkę zajadają ze świnek trzymanych w niewoli a potem zabijanych i jest oki ! Ale strzelić dzika czy łosia to już wielkie haloo się podnosi
…a może odstrzelić połowę ludzi…? Katolicy… wasza mać… miłość do stworzenia boskiego o ile mam w tym interes a jak nie mam to „odstrzelić”… przecież to ludzie pozagradzali płotami, ekranami itp ścieżki wędrówek dzikiej zwierzyny i dziwią się że łosie się błąkają po mieście….
Druga sprawa to w naturze podczas wędrówek też zdarzają się wypadki w których łosie giną więc jedyne co pozostaje to stwierdzić że trudno, zdarzyło się ale żeby od razu „odstrzelić połowę”…? Co wam przeszkadzają że chcecie je mordować…?
Nie zrób kopy!
jerbi, jakaż merytoryczna wypowiedź… i jak wiele wnosi do dyskusji…
I masz chłopie rację…
Morduje to się ludzi a zwierzęta zabija, ale ty między jednym a drugim stawiasz znak równości.
Istne barbarzyństwo. Brak metodologii w działaniu i do tego brak kompetencji doprowadziły do jeszcze większego popłochu u zwierzęcia i w konsekwencji do jego śmierci. Ci „ludzie” powinni odpowiedzieć za tak niehumanitarne zachowanie!
A jaka jest wg szanownego Pana prosta, szybka i bezbolesna dla każdej ze stron metoda złapania 350-600 kg dzikiego ssaka w mieście pełnym aut i pieszych? Kici, kici, taś, taś i wejdzie do busa sam?
Szanowna Pani, otóż jak najbardziej takowa metoda istnieje. Wystarczyło zastosować większą dawkę środka usypiającego i „nie ganiać” zwierzęcia po podwórku, a zwyczajnie i spokojnie poczekać aż uśnie.
No to przecież zastosowali większą dawkę. Po przebadaniu i stwierdzeniu, że nic innego nie mogą zrobić… 🙂
Ale sensacja ruszcie tylki Na wies to tu los jest czyms normalnym I za dnej z tego sensacja nikt nie robi ba nawet losie podchodza po same domy
Baba go wq…. i poleciał do miasta
nie bądz pan łoś
Przynajmniej nie zabije kogoś jak na drogę wyjdzie
ta, łosie killery… czyhają na biednych kierowców i ich mordują masowo…
Dziwne, że łosie przychodzą do miasta. Zwierzaki musiały się czegoś ewidentnie wystraszyć. Może nielegalnego polowania?
Łoś się niczego nie boi, nie ma naturalnego wroga i właśnie dlatego pałęta się tam, gdzie mu się podoba.
czy tak trudno uśpić łosia i wywieźć za miasto? trudno, bo jak za łosiem osły biegają, to ciężka sprawa