Na Lubelszczyźnie rozpoczęły się ferie zimowe. Na stokach narciarskich tłumy
18:49 15-02-2026 | Autor: redakcja
Właśnie rozpoczęła się trzecia, ostatnia tura ferii zimowych. Dwa tygodnie wolnego mają m.in. uczniowie z Lubelszczyzny. W przeciwieństwie do lat ubiegłych, pogoda niezwykle sprzyja typowo zimowym aktywnościom. W tym roku nie trzeba wyjeżdżać w góry, aby móc poszaleć na nartach czy desce. W województwie lubelskim można korzystać z 7 ośrodków narciarskich.
Mowa tu o: Narciarskim Raju u Rzetelskiego w Chrzanowie w powiecie janowskim, Stacji Narciarskiej Szopowe w powiecie biłgorajskim, Stacji Narciarskiej Jacnia w powiecie zamojskim, Stoku Narciarskim Biała Góra w Justynówce w powiecie tomaszowskim. Do tego dochodzą trzy obiekty w powiecie puławskim: Stacja Narciarska Kazimierz Dolny, Ośrodek Narciarski Nart-Sport w Rąblowie i Stok Narciarski Parchatka.
W niedzielne popołudnie odwiedziliśmy największy tego typu obiekt na Lubelszczyźnie, czyli stok w Chrzanowie. Parking był szczelnie zastawiony samochodami, na których dostrzec można było numery rejestracyjne niemal z całego regionu. Nie brakowało też pojazdów z innych województw. Narciarze chwalili warunki do szusowania wskazując, że jest to pierwszy tak udany sezon od lat.
– W ostatnich latach aby naprawdę poszaleć na stoku trzeba było jechać w góry. Korzystałem ze znajomymi z ośrodków w Bieszczadach, choć tam także śniegu było niewiele. Dlatego głównie udawaliśmy się w Pieniny, bo w Tatry były zbyt oblężone. Jednak na taki wypad trzeba było rezerwować cały dzień i brać w pracy wolne. A tu można po południu wpaść i szusować do wieczora – mówi nam pan Grzegorz ze Świdnika.
To, co cieszy mieszkańców naszego regionu, jest z kolei solą w oku Górali. Ferie zimowe na Podhalu zawsze były jednym z najbardziej obleganych okresów w roku. Tym razem jest wprost odwrotnie. Jak wskazuje Tatrzańska Izba Gospodarcza, obłożenie miejsc noclegowych wynosi obecnie ok. 30 proc. Jako powód wskazywana jest właśnie obfitość śniegu w całym kraju. Nie trzeba już jechać w góry aby w pełni móc oddawać się białemu szaleństwu na nartach.
Galeria zdjęć
Na narty to jeżdżę w Alpy albo Dolomity a nie jakieś pseudo-stoki pod Wąwolnicą.
Na Lubelszczyźnie czy w województwie lubelskim? Bo to różnica.
Nie żałuje wcale tych górali. Na mnie też nie zarobić nawet złotówki bo jak narty to tylko Alpy.
I to pewnie tylko niemieckie?
Włoskie czy austriackie też mogą być. A z tymi góralami dajcie spokój, mam nadzieję, że po kilku słabszych latach wykupią Zakopane jakieś fundusze inwestycyjne i zrobią tam porządek, to znaczy zatrudnią do obsługi Polaków, a nie Goralenvolk. Póki co nie jeżdżę, nie daję zarabiać patologii.
Kumpel jak się „zameldował” na jakiejś prywatnej kwaterze, to po paru miesiącach mocno się zdziwił, że mu w biedrze nie wchodzi promka na masło. Dopiero kierowniczka sprawdziła, że na ten numer telefonu już ktoś wykupił cały limit masła. Nawet to wykorzystują.