Środa, 03 czerwca 202603/06/2026
690 680 960
690 680 960

Na Lubelszczyźnie rozpoczęły się ferie zimowe. Na stokach narciarskich tłumy

Pogoda wyjątkowo sprzyja zimowym aktywnościom. W tym roku na ferie nie trzeba jechać w góry, aby móc poszaleć na nartach czy desce. Trudno się więc dziwić, że stoki są wyjątkowo oblegane.

Właśnie rozpoczęła się trzecia, ostatnia tura ferii zimowych. Dwa tygodnie wolnego mają m.in. uczniowie z Lubelszczyzny. W przeciwieństwie do lat ubiegłych, pogoda niezwykle sprzyja typowo zimowym aktywnościom. W tym roku nie trzeba wyjeżdżać w góry, aby móc poszaleć na nartach czy desce. W województwie lubelskim można korzystać z 7 ośrodków narciarskich.

Mowa tu o: Narciarskim Raju u Rzetelskiego w Chrzanowie w powiecie janowskim, Stacji Narciarskiej Szopowe w powiecie biłgorajskim, Stacji Narciarskiej Jacnia w powiecie zamojskim, Stoku Narciarskim Biała Góra w Justynówce w powiecie tomaszowskim. Do tego dochodzą trzy obiekty w powiecie puławskim: Stacja Narciarska Kazimierz Dolny, Ośrodek Narciarski Nart-Sport w Rąblowie i Stok Narciarski Parchatka.

W niedzielne popołudnie odwiedziliśmy największy tego typu obiekt na Lubelszczyźnie, czyli stok w Chrzanowie. Parking był szczelnie zastawiony samochodami, na których dostrzec można było numery rejestracyjne niemal z całego regionu. Nie brakowało też pojazdów z innych województw. Narciarze chwalili warunki do szusowania wskazując, że jest to pierwszy tak udany sezon od lat.

– W ostatnich latach aby naprawdę poszaleć na stoku trzeba było jechać w góry. Korzystałem ze znajomymi z ośrodków w Bieszczadach, choć tam także śniegu było niewiele. Dlatego głównie udawaliśmy się w Pieniny, bo w Tatry były zbyt oblężone. Jednak na taki wypad trzeba było rezerwować cały dzień i brać w pracy wolne. A tu można po południu wpaść i szusować do wieczora – mówi nam pan Grzegorz ze Świdnika.

To, co cieszy mieszkańców naszego regionu, jest z kolei solą w oku Górali. Ferie zimowe na Podhalu zawsze były jednym z najbardziej obleganych okresów w roku. Tym razem jest wprost odwrotnie. Jak wskazuje Tatrzańska Izba Gospodarcza, obłożenie miejsc noclegowych wynosi obecnie ok. 30 proc. Jako powód wskazywana jest właśnie obfitość śniegu w całym kraju. Nie trzeba już jechać w góry aby w pełni móc oddawać się białemu szaleństwu na nartach.

5 komentarzy

  1. Ocena: 0

    Na narty to jeżdżę w Alpy albo Dolomity a nie jakieś pseudo-stoki pod Wąwolnicą.

  2. Na Lubelszczyźnie czy w województwie lubelskim? Bo to różnica.

  3. Ocena: -7

    Nie żałuje wcale tych górali. Na mnie też nie zarobić nawet złotówki bo jak narty to tylko Alpy.

    • I to pewnie tylko niemieckie?

      • Włoskie czy austriackie też mogą być. A z tymi góralami dajcie spokój, mam nadzieję, że po kilku słabszych latach wykupią Zakopane jakieś fundusze inwestycyjne i zrobią tam porządek, to znaczy zatrudnią do obsługi Polaków, a nie Goralenvolk. Póki co nie jeżdżę, nie daję zarabiać patologii.
        Kumpel jak się „zameldował” na jakiejś prywatnej kwaterze, to po paru miesiącach mocno się zdziwił, że mu w biedrze nie wchodzi promka na masło. Dopiero kierowniczka sprawdziła, że na ten numer telefonu już ktoś wykupił cały limit masła. Nawet to wykorzystują.

Dodaj komentarz

Z kraju

Lubelski biznes

Biznes i handel

Sport

Polityka

Społeczeństwo

Zdrowie i styl życia

Nauka i technologia