Przejdź do treści
wtorek, 13 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Mieszkańcy Lubelszczyzny chętnie wybierają ten kierunek. Bieszczady wcale nie opustoszały

Bieszczady od lat przyciągają mieszkańców Lubelszczyzny, którzy chętnie wybierają ten kierunek na weekendowe i kilkudniowe wyjazdy. Jeszcze niedawno pojawiały się jednak głosy, że w tym sezonie turyści zaczęli omijać góry, a jednym z powodów miały być obawy przed spotkaniem z niedźwiedziem. Wakacyjne statystyki pokazują, że prawda jest nieco inna.

fot. BPN

Bieszczady od lat są jednym z popularnych kierunków wybieranych przez mieszkańców Lubelszczyzny, szczególnie w przypadku krótszych, kilkudniowych wyjazdów. Bliskość regionu sprawia, że na południowy wschód Polski można wybrać się nawet na zwykły weekend, bez konieczności planowania długiego urlopu.

Dużym zainteresowaniem cieszą się zarówno najbardziej znane bieszczadzkie szlaki, jak i spokojniejsze miejsca z dala od największych atrakcji. Jesienią szczególnym magnesem są połoniny, które o tej porze roku przybierają charakterystyczne złote, rude i czerwone barwy. Dla wielu turystów to właśnie jesień jest najlepszym momentem na odwiedzenie Bieszczad.

Jeszcze na początku sezonu głośno było na temat odwracania się turystów od tej wyjątkowej krainy. Sugerowano, że wiele osób rezygnuje z wyjazdu w Bieszczady ze względu na coraz częstsze doniesienia o niedźwiedziach pojawiających się w pobliżu szlaków, miejscowości i zabudowań. Na brak klientów skarżyli się też właściciele obiektów noclegowych.

Okazuje się jednak, że Bieszczady wcale nie przestały przyciągać turystów. Statystyki Bieszczadzkiego Parku Narodowego rzeczywiście wskazują na mniejszy ruch niż przed rokiem, ale trudno na ich podstawie mówić o turystycznej katastrofie. W lipcu i sierpniu 2026 roku park odwiedziło łącznie około 244,7 tys. osób. To o około 38 tys. mniej niż w analogicznym okresie 2025 roku.

Największa różnica widoczna była w lipcu. Wówczas liczba wejść na teren parku była niższa o około 14,5 proc. W sierpniu ruch również osłabł, ale skala spadku była nieco mniejsza i wyniosła około 12,7 proc. Oznacza to, że Bieszczady faktycznie odwiedziło mniej osób, jednak nadal mówimy o setkach tysięcy turystów, którzy w ciągu zaledwie dwóch wakacyjnych miesięcy pojawili się na terenie parku.

Ciekawie wyglądają przy tym statystyki dotyczące Tarnicy, czyli jednego z największych magnesów Bieszczad. W lipcu liczba turystów wchodzących na najwyższy szczyt polskich Bieszczad była wręcz minimalnie wyższa niż rok wcześniej. Dopiero w sierpniu odnotowano wyraźniejszy spadek – na Tarnicę weszło wówczas około 49,7 tys. osób.

Podobny trend widać w przypadku ruchu samochodowego. Automatyczne pomiary wskazały, że w obu wakacyjnych miesiącach na teren parku wjechało mniej pojazdów niż rok wcześniej. Spadek był jednak zdecydowanie mniejszy niż sugerowały najbardziej pesymistyczne przekazy – w lipcu wyniósł około 3,4 proc., a w sierpniu 7,1 proc.

5 komentarzy

  1. darecky
    Odpowiedz

    W Bieszczady jedzie się tylko raz.
    Potem się tylko wraca…..

  2. Entliczek Pentliczek...
    Odpowiedz

    Jak będzie więcej alertów RCB, warto tam spier…alać. Trudniej dronem trafić.

  3. cc
    Odpowiedz

    niedźwiedzie już się cieszą i ostrzą ząbki

    1. Iwona
      Odpowiedz

      Żadne tam niedźwiedzie. Argument przykrywka. Prawda jest taka, że na Bieszczady był boom w pandemii. Ludzie windowali ceny w kosmos. Otworzyli granice, turysci pojechali za granicę. Ceny w Bieszczadach lekko spadły ale turysta się zmienił: chce komfortu za cenę sprzed lat, z jakiej słynęły Bieszczady. Dalej. Ceny wszystkiego skoczyły w górę to i ceny noclegów i gastronomii podskoczyły. Za cenę jakości. Ci, którzy jeździli tam od zawsze jakoś zostali, chociaż wielu zrezygnowało bo za cenę fajnego kilkudniowego pobytu w Bieszczadach bardziej opłaca się wyskoczyć gdzieś do Egiptu czy innej Grecji.
      Umówmy się, dojazd w Bieszczady to raczej autem niż pociągiem, a cena paliwa szybuje. Do tego atrakcje Soliny (wiem, to nie Bieszczady) są żadne, a jak są to powalają.

      Niektórzy boją się bo wojna, teraz te alerty… dzisiaj rozmawiałam ze znajomymi z Bieszczadów, którzy wściekli są bo na ten weekend i następny mieli obłożenie i wszyscy im odwołali. Widzą regularne spadki obłożenia od 3 lat. Wszystkie długie weekendy owszem zarezerwowane ale z tego nie da się żyć, o ile żyje się głownie z turystów. Fajnie, no nie? Ale dalej będzie pitolenie o niedźwiedziach.

      Więcej alertów to następny artykuł będzie o upadku turystyki w Bieszczadach.

      1. Anonimus
        Odpowiedz

        Gdyby im nie odwaliło jak w Zakopanem to było by więcej ludzi.
        Ceny z kosmosu, a jakość jak PRL.
        Niewiele jest noclegów, gdzie cena jest adekwatna do jakości.
        Tam się jedzie na nocleg, w dzień przebywa się na szlakach.
        Ale właścicieli lokali odkleiło i ludzie nie będą wydawać za zwykły nocleg tyle co za pobyt na morzem za granicą..

        PS.
        „dzisiaj rozmawiałam ze znajomymi z Bieszczadów”
        Chyba Bieszczad..

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy