Piątek, 11 września 202611/09/2026
690 680 960
690 680 960

Protest maszynistów dobiegł końca, opóźnienia pociągów wystąpią do wieczora. „Została przekroczona czerwona linia”

Na Lubelszczyźnie niektóre pociągi wciąż są opóźnione o ponad 100 minut. Związkowcy przekonują jednak, że nie chodziło o paraliż kolei, lecz o alarm w sprawie bezpieczeństwa na przejazdach kolejowo-drogowych. Przywrócenie normalnego rozkładu jazdy ma zająć kilka godzin.

Ponad 23 tys. minut – tyle łącznie wyniosły opóźnienia pociągów związane z akcją protestacyjną części maszynistów. Jak wskazały Polskie Linie Kolejowe, protest wpłynął na punktualność 1105 pociągów. Według wstępnych danych czynny udział w akcji wzięło mniej niż 20 proc. maszynistów prowadzących tego dnia pociągi.

Obecnie około trzy na cztery pociągi docierają do stacji docelowych zgodnie z rozkładem jazdy. Średnie opóźnienie jednego pociągu, które było bezpośrednim skutkiem protestu, wyniosło 21 minut.

Opóźnienia także na Lubelszczyźnie

Polskie Linie Kolejowe na bieżąco monitorują sytuację na całej sieci kolejowej. W województwie lubelskim kilkanaście składów notuje opóźnienia sięgające 20 minut. Niektóre pociągi są jednak opóźnione znacznie bardziej.

Wśród największych opóźnień odnotowanych w regionie znalazły się: pociąg PR Chełm – Lublin – 117 minut opóźnienia, IC „Zamoyski” relacji Szczecin – Rzeszów – 112 minut opóźnienia oraz IC „Górski” relacji Szczecin Główny – Chełm – 104 minuty opóźnienia.

PKP Polskie Linie Kolejowe przewidują, że utrudnienia związane z protestem i ich skutkami mogą utrzymywać się do późnych godzin popołudniowych, a nawet wieczornych.

„Została przekroczona czerwona linia”

Tuż po zakończeniu akcji protestacyjnej głos zabrał Leszek Miętek ze Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce. Podziękował maszynistom za udział w działaniach, a pasażerom za wyrozumiałość. Miętek podkreślił, że akcja miała – w ocenie związkowców – bardzo ważny cel. Chodziło przede wszystkim o zwrócenie uwagi na problem bezpieczeństwa na przejazdach kolejowo-drogowych.

Przypomniał jednocześnie tragiczne wydarzenie, które stało się jednym z bezpośrednich powodów podjęcia działań. W wyniku zdarzenia zginęła pasażerka pociągu Intercity jadącego z Lublina do Szczecina. Ranny został również maszynista. Jak mówił Miętek, maszynista nadal przebywa w szpitalu. – Leży w tej chwili z połamanym kręgosłupem i z wieloma obrażeniami – przekazał.

Maszyniści alarmują od lat

Przewodniczący Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce przekonywał, że związkowcy od kilku lat podejmowali działania mające doprowadzić do skutecznej poprawy bezpieczeństwa na polskich torach. Jak zaznaczył, ich apele nie przynosiły jednak oczekiwanych rezultatów.

– To, że po kilkunastu latach zginął pasażer na polskich torach, to jest znamienne. Musieliśmy zareagować. Została przekroczona czerwona linia – tłumaczył Leszek Miętek.

Zwracał także uwagę na specyfikę pracy maszynistów i obciążenie psychiczne, z jakim wiąże się wykonywanie tego zawodu.

– My ze sprawami śmierci obcujemy na co dzień. Maszynista widzi to, co się dzieje na torach, widzi ludzi, którzy za chwilę zginą. Widzi również osoby postronne, samobójców, ale również ludzi nieuważnych, którzy nieroztropnie przechodzą przez tory. I ten ciężar musi nosić na własnych barkach – mówił.

Związkowcy: to nie był strajk

Miętek podkreślał również, że działania maszynistów nie powinny być określane mianem strajku albo jakiejś akcji protestacyjnej, lecz „maszynistowskim aktem desperacji”. Zaznaczył, że było to normalne wykorzystanie zapisów Kodeksu pracy, artykułu 210, który mówi, że jeżeli praca zagraża zdrowiu i życiu, to pracownik powinien się powstrzymać od takiej pracy.

Związkowcy zapowiadają teraz udział w rozmowach dotyczących poprawy bezpieczeństwa na przejazdach kolejowo-drogowych. Ich zdaniem tragiczne zdarzenia na kolei pokazują, że konieczne są konkretne działania, które ograniczą ryzyko kolejnych wypadków.

Utrudnienia mogą potrwać do wieczora

Choć sama akcja protestacyjna dobiegła końca, pasażerowie nadal muszą liczyć się z opóźnieniami. PKP PLK wskazuje, że przywrócenie normalnego rozkładu jazdy może zająć kilka godzin.

Według przewidywań zarządcy infrastruktury sytuacja na sieci kolejowej będzie stopniowo wracać do normy, jednak utrudnienia mogą być odczuwalne jeszcze do późnych godzin popołudniowych i wieczornych.


Ustaw lublin112.pl jako preferowane źródło w Google

Dodaj komentarz

Z kraju

Lubelski biznes

Biznes i handel

Polityka

Społeczeństwo

Zdrowie i styl życia

Nauka i technologia