Poniedziałek, 13 lipca 202613/07/2026
690 680 960
690 680 960

Dzień Cebularza wraca do Lublina. Warsztaty, spacery, mapping i degustacje już 20 czerwca

Lublin ponownie będzie świętował jeden ze swoich najbardziej rozpoznawalnych smaków. Już w sobotę, 20 czerwca, na Placu Po Farze odbędzie się III edycja Dnia Cebularza. W programie znalazły się warsztaty, spacery kulinarne, konkursy, gra miejska, degustacje oraz widowiskowy mapping na Bramie Krakowskiej.

Lubelski cebularz w roli głównej

Przed nami III edycja wydarzenia poświęconego jednej z najbardziej znanych lubelskich przekąsek. Dzień Cebularza odbędzie się w sobotę, 20 czerwca, na Placu Po Farze. Organizatorzy przygotowali program skierowany zarówno do mieszkańców, jak i turystów, którzy chcą lepiej poznać kulinarne dziedzictwo Lublina.

– Dzień Cebularza na stałe wpisał się w kalendarz letnich wydarzeń organizowanych w Lublinie. To inicjatywa, która promuje nasze miasto, jego bogate dziedzictwo kulinarne i lokalne tradycje, a jednocześnie przyciąga mieszkańców oraz turystów. Wierzę, że również tegoroczna edycja spotka się z dużym zainteresowaniem i będzie okazją do wspólnego odkrywania smaków Lublina – mówi Jarosław Daniewski, Dyrektor Wydziału Sportu i Turystyki Urzędu Miasta Lublin.

Warsztaty, muzyka i kulinarne atrakcje

Wydarzenie rozpocznie się o godz. 13.00 na Placu Po Farze. Do godz. 15.00 uczestnicy będą mogli wziąć udział w warsztatach tworzenia artystycznych magnesów inspirowanych cebularzem. W tym czasie zaplanowano także muzyczne spotkanie z wokalistką Sylvettą Księżniczką Wiatru.

Miłośnicy kuchni regionalnej będą mogli skorzystać z warsztatów gastronomicznych prowadzonych przez Perłową Pijalnię Piwa, laureata tytułu „Miejsce Inspiracji”. Zajęcia zaplanowano w godz. 15.30-18.00.

W programie znalazła się również propozycja dla fanów teatru improwizowanego. Poławiacze Pereł zaprezentują spektakl pt. „Nieznana historia cebularza”. Przedstawienie będzie można obejrzeć dwukrotnie: w godz. 15.50-16.20 oraz 17.00-17.30.

Spacery kulinarne i gra miejska

W ramach Dnia Cebularza odbędą się także dwa spacery prowadzone przez Przewodniczki Inspiracji: Martę Łukasik oraz Magdalenę Mazur-Ciseł.

Pierwszy spacer, zatytułowany „Lubelski Cebularz na okrągło”, rozpocznie się o godz. 14.00 i będzie poświęcony historii najsłynniejszego lubelskiego wypieku. Drugi, pod nazwą „Zasmakuj w Lublinie”, wystartuje o godz. 16.20 i skupi się na lubelskiej kuchni.

Oba spacery rozpoczną się z Placu Po Farze, przed cebularzowym miasteczkiem. Uczestnicy wydarzenia będą mogli wziąć udział również w tematycznej grze miejskiej. Do zdobycia będą drobne upominki, a mapa gry będzie dostępna w punkcie informacyjnym na Placu Po Farze.

Pomiędzy warsztatami, spektaklami i spacerami zaplanowano konkursy z nagrodami.

Degustacje i specjalne propozycje restauracji

Podczas wydarzenia osoby w stylizowanych strojach będą rozdawać cebularze degustacyjne. W miejskie święto włączą się także lokalne lokale gastronomiczne.

Autorskie aranżacje kulinarne przygotuje lodziarnio-kawiarnia BOSKO przy Krakowskim Przedmieściu 4 oraz restauracja Kulturalna w Arche Hotel Lublin. Z kolei Muzeum Smaku i Opowieści przy ul. Rybnej 4 zaprosi nie tylko na degustację cebularza, ale również forszmaku lubelskiego.

Mapping na Bramie Krakowskiej

Dzień Cebularza zostanie zainaugurowany i zakończony cebulowym mappingiem wyświetlanym na Bramie Krakowskiej. Pokazy odbędą się 19 i 20 czerwca w godz. 21.30-2.00.

Widowiskowa projekcja ma być jednym z najbardziej charakterystycznych elementów tegorocznej edycji wydarzenia i dodatkowo podkreślić związek cebularza z tożsamością Lublina.

Cebularzowe atrakcje także na Kośminku i w Głusku

Świętowanie nie ograniczy się wyłącznie do centrum miasta. W piątek, 19 czerwca, w godz. 15.00-19.00 na terenie boiska Szkoły Podstawowej nr 15 przy ul. Elektrycznej 51 odbędzie się Dzień Cebularza na Kośminku.

Z kolei w poniedziałek, 22 czerwca, w godz. 16.00-19.00 wydarzenie zostanie zorganizowane w Głusku przy ul. Głuska 141. Na mieszkanki i mieszkańców będą czekać m.in. gra terenowa, warsztaty rysunku i tworzenia komiksów, zagadki, konkurencje sportowo-rekreacyjne, tworzenie cebulowych bohaterów oraz malowanie kamieni.

Źródło: UM Lublin

26 komentarzy

  1. „Mapping na Bramie Krakowskiej”
    Co to jest mapping? Rozumiem, że w jeżyku polskim nie na odpowiedniego słowa?

    • Ocena: -13

      W jeżyku może nie, ale w języku już może i tak.
      Pytasz o coś co możesz sam sprawdzić?
      Jaki cel jest takiego pytania?

      • Nie wiem, może gdyby redaktorzy pisali bardziej po polsku, to nie trzeba być nic dodatkowo sprawdzać…

        • Ocena: -6

          Słowo „mapping” jest powszechnie używanym terminem, jako efektowna technika multimedialna, w której za pomocą projektora wyświetla się animację lub światło na obiektach przestrzennych, np. fasadach budynków, samochodach czy wnętrzach. Nie idźmy w absurdy, bo za chwilę hot-dogi będziemy na siłę nazywać gorącymi psami.

          • Ocena: 7

            Absurd? Zamiast mapping, można było napisać „pokaz multimedialny”, lub „pokazy świetlne”, lub „widowisko świetlne”, albo właśnie „widowiskowy pokaz multimedialny”. Niestety to już za dużo wyrazów, a w obecnej dobie liczy się wyłącznie krótki, niezrozumiały tekst.

          • „Słowo „mapping” jest powszechnie używanym terminem”
            Nie, słowo „mapping” ma wiele znaczeń.
            Mapping występuję w kontekście biznesu, informatyki, technologi, matematyki, motoryzacji i w każdym znaczy coś innego. To o czym wspomina redakcja to zapewne „video mapping” i idealnie by to pasowało do specjalistycznego tekstu. Natomiast w takim artykule jak tu może lepiej by wystraszyło pisać po polsku „projekcja multimedialna”?

            • Ocena: -4

              Nie twierdzimy, że „mapping” ma tylko jedno znaczenie. Oczywiście, że funkcjonuje w informatyce, matematyce, biznesie czy motoryzacji. Tyle że znaczenie słowa zawsze wynika z kontekstu. W artykule dotyczącym pokazu świetlnego lub multimedialnego nikt rozsądny nie będzie interpretował „mappingu” jako mapowania danych, strojenia silnika czy funkcji matematycznej. Właśnie dlatego w języku używa się skrótów znaczeniowych. W kontekście wydarzeń, widowisk, iluminacji i pokazów na budynkach słowo „mapping” jest powszechnie rozumiane jako mapping 3D/video mapping, czyli projekcja dopasowana do powierzchni obiektu. Nie ma potrzeby za każdym razem rozwijać tego do pełnej, specjalistycznej nazwy, jeśli kontekst jest jasny dla odbiorcy. „Projekcja multimedialna” też nie jest idealnym zamiennikiem, bo jest pojęciem szerszym i mniej precyzyjnym. Projekcją multimedialną może być zwykły pokaz slajdów, obraz na ekranie, prezentacja w sali konferencyjnej albo film wyświetlany na ścianie. Mapping oznacza coś bardziej konkretnego: projekcję dopasowaną do kształtu obiektu, często wykorzystującą jego architekturę, bryłę i detale. To nie jest dokładnie to samo. Poza tym język nie działa tak, że każde zapożyczenie trzeba na siłę zastępować polskim odpowiednikiem. Mamy w codziennym użyciu słowa takie jak weekend, parking, catering, briefing, monitoring czy streaming i nikt przy każdym tekście nie domaga się ich tłumaczenia na siłę. Ważne jest, czy termin jest zrozumiały, przyjęty w danym kontekście i precyzyjny. W przypadku mappingu warunki te są spełnione. Dlatego nie widzimy tu problemu językowego. Jeśli artykuł dotyczy wydarzenia z pokazem mappingu, użycie tego słowa jest uzasadnione. Można napisać „video mapping”, można napisać „mapping 3D”, ale samo „mapping” w takim kontekście również jest czytelne. Z kolei „projekcja multimedialna” brzmi bardziej ogólnie i może wręcz rozmywać sens tego, co faktycznie było prezentowane.

              • Przypuszczam, że „Projekcja multimedialna na Bramie Krakowskiej” jest bardziej zrozumiałe dla czytelnika aniżeli „Mapping na Bramie Krakowskiej”. Ale mogę się nie znać 😉

                • Ocena: -3

                  „Projekcja multimedialna na Bramie Krakowskiej” rzeczywiście może brzmieć bardziej opisowo, ale niekoniecznie jest bardziej precyzyjne. Projekcja multimedialna to pojęcie bardzo szerokie – może oznaczać film, animację, pokaz slajdów albo zwykłe wyświetlenie obrazu na dowolnej powierzchni. „Mapping” oznacza coś konkretniejszego: projekcję dopasowaną do bryły obiektu, jego kształtu, detali architektonicznych i przestrzeni. W przypadku Bramy Krakowskiej to rozróżnienie ma znaczenie, bo nie chodzi wyłącznie o „rzucenie obrazu na ścianę”, ale o technikę wykorzystującą sam obiekt jako element widowiska. Użycie słowa „mapping” w takim kontekście nie jest błędem – to po prostu krótsze, przyjęte określenie tej techniki.

          • Ocena: 3

            Absurdem jest używanie skrótów od nazewnictwa, które nie pochodzi z rodzimego języka.
            Powszechnie używanym terminem test „projection mapping” lub „video mapping”.
            Jak zwykle komuś się coś wydaje i na siłę przekonuje do swojej, błędnej racji.

            • Ocena: -4

              Absurdem jest raczej udawanie, że język nie funkcjonuje poprzez skróty, zapożyczenia i kontekst. W polszczyźnie od lat używa się skróconych form pochodzących z obcych nazw: „parking”, „monitoring”, „streaming”, „briefing”, „catering”, „skaner”, „komputer” czy „internet”. Nikt rozsądny nie wymaga, aby za każdym razem rozwijać je do pełnych, pierwotnych konstrukcji albo zastępować sztucznymi odpowiednikami. Tak, pełniejsze określenia to „projection mapping” albo „video mapping”. Tyle że w języku potocznym, medialnym i branżowym bardzo często funkcjonuje skrót „mapping”, dokładnie tak samo jak mówi się „streaming”, a nie za każdym razem „internetowa transmisja strumieniowa”. Znaczenie wynika z kontekstu. Jeśli tekst dotyczy pokazu multimedialnego na budynku, to „mapping” jest zrozumiały i nie prowadzi odbiorcy w stronę matematyki, informatyki czy motoryzacji. Co więcej, „projekcja multimedialna” nie jest precyzyjnym odpowiednikiem, tylko pojęciem szerszym. Projekcją multimedialną może być zwykły obraz rzucony na ekran, prezentacja, film albo animacja na płaskiej powierzchni. Mapping oznacza projekcję dopasowaną do kształtu obiektu, jego bryły, elewacji i detali architektonicznych. To właśnie dlatego ten termin jest używany – bo jest krótszy i bardziej konkretny. Można oczywiście napisać „video mapping” i będzie to poprawne. Ale twierdzenie, że samo „mapping” w takim kontekście jest błędem, to już czepialstwo, a nie troska o język. Język nie działa według zasady „wszystko tłumaczymy na siłę”, tylko według zasady komunikatywności, uzusu i precyzji. W tym przypadku odbiorca doskonale wie, o jaką technikę chodzi.

              • Ocena: 4

                Dobra już widzę który z Was to pisał.
                Nie masz racji, ale ciśniesz dalej swoje.
                Absurdem jest uważanie, że znasz się na tym co robisz człowieku..

                • Ocena: -3

                  Gdy kończą się argumenty, zaczyna się właśnie takie pisanie…ehhh. Na rzeczowe wyjaśnienie otrzymujemy komentarz: „Nie masz racji, ale ciśniesz dalej swoje.” Skończyły się argumenty, więc zaczęły się personalne wycieczki. To zwykle najlepszy sygnał, że rozmowa przestała dotyczyć języka, a zaczęła dotyczyć potrzeby postawienia na swoim. Napisaliśmy jasno: pełniejsze formy to „video mapping” albo „projection mapping”, ale w polskim użyciu funkcjonuje także skrócona forma „mapping”, szczególnie w kontekście pokazów świetlnych, wydarzeń i projekcji na obiektach. Znaczenie wynika z kontekstu, a nie z tego, że ktoś będzie udawał, iż w artykule o pokazie na budynku chodzi o mapowanie danych albo matematykę. Można się z tym nie zgadzać, ale samo obrażanie autora nie jest argumentem. Jeżeli ktoś ma rzeczowy kontrargument, to chętnie go przeczytamy. Jeżeli cała odpowiedź sprowadza się do „nie masz racji, bo ja tak mówię”, to trudno traktować to jako merytoryczną dyskusję. Na tym etapie pozostaje podtrzymać stanowisko: „video mapping” byłoby określeniem pełniejszym, „projekcja multimedialna” jest określeniem szerszym, a „mapping” w takim kontekście jest zrozumiałym i używanym skrótem. Personalne zaczepki tego nie zmieniają.

          • Ocena: 2

            Dla mnie osobiście mapping może oznaczać jedno skanowanie wybranego obszaru, terenu w celu projektowania nowych map kartograficznych, lub naniesienia zmian na obowiązujących mapach. Podsumowując, mój mapping, a mapping z tekstu ni jak się ma do dnia cebularza.

            • Ocena: -2

              To, że dla Pana „mapping” oznacza akurat skanowanie terenu i prace kartograficzne, nie znaczy, że takie jest jedyne znaczenie tego słowa. Właśnie na tym polega wieloznaczność pojęć – ich sens wynika z kontekstu. W tekście nie było mowy o geodezji, kartografii, mapach ani skanowaniu terenu, tylko o pokazie multimedialnym. W takim kontekście „mapping” odnosi się do techniki projekcji obrazu lub animacji na konkretnym obiekcie, najczęściej budynku, z dopasowaniem do jego kształtu i detali. Idąc tym tokiem rozumowania, słowo „zamek” też należałoby uznać za błędne, bo może oznaczać budowlę, mechanizm w drzwiach albo element odzieży. A jednak nikt nie ma problemu ze zrozumieniem, o co chodzi, bo znaczenie podpowiada zdanie i sytuacja. Dlatego „Pana mapping” i „mapping z tekstu” faktycznie dotyczą różnych rzeczy — ale to nie jest dowód na błąd w artykule, tylko normalne działanie języka. W tym konkretnym tekście kontekst jasno wskazuje, że chodzi o pokaz multimedialny, a nie o kartografię czy geodezję.

              • Ocena: 1

                Tak to tylko dowód na to, że autor tekstu stosuje niedopowiedzenia, które jak widać zaburzają odbiór artykułu.
                Przy braku argumentów stosuje manipulację faktami i blokuje możliwość komentowania.

      • Ocena: 3

        A może zamiast mapping to lepiej napisać cebuling. Co oznacza słowo mapping? Jeżeli ktoś stosuje jakieś dziwne słownictwo, to powinien je normalnie w świecie opisać, co oznacza, albo zastosować przypis. Najlepiej by było dla autora, żeby nie używał słów, których sam nie rozumie, lub nie jest w stanie ich przetłumaczyć. Tfuu dla takich dziwadeł, które nie wiadomo co oznaczają.

  2. Tanio to już było !!! Urodziłem się w Lublinie mieszkam dla rodowitego Lubelska powinien przysługiwać cebularz raz na Miesiąc a co😉😀😀

  3. Kupuje i zabieram do rodziny w kujawsko-pomorskim. Chyba że mam czas to piekę

  4. Cebulopolis

  5. Ocena: 0

    Tylko nikt nie wspomniał, że cebularze nie wywodzą się z Lublina.

  6. A może artysta tego artykułu wyjaśni gdzoie jest ulica Głusk ? Mieszkam przy uliczy Głuskiej i znam te okolice ale ulicy Głusk nawet google nie znajduje. Dobrze byłoby pierwsze sprawdzić i przeczytać to co che się opublikować

  7. A może artysta tego artykułu wyjaśni gdzoie jest ulica Głusk ? Mieszkam przy uliczy Głuskiej i znam te okolice ale ulicy Głusk nawet google nie znajduje. Dobrze byłoby pierwsze sprawdzić i przeczytać to co che się opublikować

Dodaj komentarz

Z kraju

Lubelski biznes

Biznes i handel

Sport

Polityka

Społeczeństwo

Zdrowie i styl życia

Nauka i technologia