Środa, 22 maja 202422/05/2024
690 680 960
690 680 960

Dziadek nie poznał wnuka i odebrał z przedszkola obce dziecko. Chłopca szukało kilkudziesięciu policjantów

Przez godzinę kilkudziesięciu policjantów szukało 4-latka, który został zabrany przez starszego mężczyznę z przedszkola. Jak się okazało, dziadek nie poznał swojego wnuka i odebrał inne dziecko. Chłopiec w międzyczasie zjadł zupę i obejrzał bajkę.

W miniony piątek o godzinie 14.40 policjanci z Lubartowa zostali zaalarmowani o zaginięciu kilkuletniego chłopca z jednego z przedszkoli na terenie miasta. Kiedy dziadek przyszedł odebrać wnuka z placówki okazało się, że 4-latka nie ma. Pracownicy przekazali mu, że został on odebrany przez… innego dziadka.

Natychmiast ruszyły zakrojone na szeroką skalę poszukiwania. Oprócz funkcjonariuszy z Lubartowa, zaangażowano w nie policjantów z oddziału prewencji z Lublina, a także przewodnika z psem tropiącym. Sprawdzono też zapisy kamer monitoringu umieszczonych w przedszkolu. Rzeczywiście widać było na nich starszego mężczyznę, który wziął chłopca za rękę i niebawem wyszli na zewnątrz.

W międzyczasie w placówce zorientowano się, że najprawdopodobniej doszło do fatalnej pomyłki. Pozostało bowiem nieodebrane jedno z  dzieci, również chłopiec. Co więcej, obaj z nich byli podobnie ubrani, mają też podobne imiona. Co więcej przyjaźnią się, jak też wzajemnie się odwiedzają i znają członków swoich rodzin. Szybko ustalono więc adres zamieszkania dziecka i na miejsce udali się policjanci.

Zastali tam 80-letniego mężczyznę, który jak wyjaśniał, właśnie się zorientował, że odebrał nie swojego wnuka i miał dzwonić w tej sprawie do przedszkola. Tymczasem chłopiec zdążył już zjeść zupę i obejrzeć bajkę. Po ponad godzinie od wyjścia z przedszkola z „dziadkiem” był już w objęciach swojej mamy. Teraz sprawą zajmują się policjanci. Sprawdzają, czy poprzez działania przedszkolanki nie doszło do stworzenia zagrożenia dla życia lub zdrowia chłopca.

(fot. pixabay.com – zdjęcie ilustracyjne)

40 komentarzy

  1. Dajcie spokój przedszkolankom, tam i tak majty były do zmiany.

  2. Ale teraz to już wszyscy dziadkowie będa znanii.

  3. Kolejny przekręt „na wnuczka”

  4. Zjadł zupe i obejrzał bajke:) Panie dziadku dziekujemy:)

  5. Człowiek Nowej Ery

    Ciekawe kto poniesie koszty związane ze zjedzeniem zupy nie przez prawdziwego wnuka oraz z pokryciem kosztów prądu zużytego na obejrzenie bajki. I czy abonament dziadzia płaci. Komisja śledcza złożona z radnych miasta Lubartów to minimum w tej sprawie.

  6. Konsekwencje dla przedszkolanek, które nie sprawdziły tożsamości dziadka, niestety. Na miejscu matki tak bym im wygarnęła, że by im w pięty poszło. Godzina martwienia się, że ktoś porwał dziecko.

    • dziadek był przecież dobrze znany przedszkolankom…dlatego wydały mu dziecko…to nie był ktoś obcy…tylko wziął nie swojego wnuka…i przyszedł w dobrej wierze…
      każdy kto ma prawo do odbioru dziecka jest wcześniej spisywany…podawane dane z dowodu…nikt przypadkowy nie wchodzi do przedszkola…wiem, bo odbierałam nieraz chrześnicę

    • przedszkolanka to dziewczynka uczęszczająca do przedszkola

  7. no i potem taki „ktoś” ma takze prawa wybierać władzę w tym chorym kraju.

  8. To, że dziadek 80- letni nie rozpoznał wnuka to mnie aż tak nie dziwi. Dziwi mnie jednak fakt, że godzinę zajęło sprawdzenie monitoringu i ustalenie kto odebrał dziecko. A wisienką na torcie jest, że w międzyczasie w przedszkolu został chłopiec podobnie ubrany a nikt się po niego nie zgłosił. To w końcu przedszkolanka skojarzyła komu wydała dziecko czy o wyjaśnieniu sytuacji przesądził nieodebrany chłopiec. Może to właśnie on powiedział, że dziadek po niego nie przyszedł. A tu 50 policjantów postawionych na nogi.