Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Dwie działki, jeden dom. Właściciele nie doszli do porozumienia, z budynku niewiele pozostało (wideo)

Na dwóch działkach znajdował się jeden dom. Właścicielka jednej posesji postanowiła zburzyć część budynku. Małżeństwo, do którego należy pozostała część obiektu ma żal do swojej sąsiadki.

Trwa sąsiedzki konflikt w miejscowości Starościce w gminie Milejów w powiecie łęczyńskim. Przyczyną jest dom, który stał na dwóch działkach, należących do odrębnych osób. W październiku ubiegłego roku państwo Kysowie kupili działkę wraz z częścią budynku. Jak wyjaśniają, wzięli na ten cel kredyt, następnie zaczęli remontować swoją część domu. Prace te pochłonęły ich oszczędności. Planowali, aby w wakacje już tam zamieszkać.

W międzyczasie ich najbliższa sąsiadka, będąca właścicielką pozostałej części budynku, postanowiła go zburzyć. Kobieta na stałe mieszka i pracuje w Niemczech, w Starościcach praktycznie nie bywa, jej posesją opiekuje się inna osoba. W końcu postanowiła sprzedać nieruchomość. Jednak potencjalnych nabywców miał odstraszać właśnie ów należący do dwóch właścicieli dom. Obawiali się problemów z tym związanych.

Kobieta zdobyła pozwolenie na wyburzenie budynku. Urzędnicy wydali zgodę nie tylko na rozbiórkę należącej do niej części, lecz na cały dom. Niebawem na miejscu pojawiła się ekipa, która przystąpiła do prac. Jak ustaliliśmy, firma widząc panującą sytuację postanowiła sprawdzić, czy zlecająca wyburzanie kobieta ma wszystkie niezbędne zgody. Dodatkowo poprosiła, aby przyjechał geodeta i dokładnie wyznaczył przebieg granicy obu działek. Następnie pracownicy rozebrali jedynie część budynku, którego właścicielką była zleceniodawczyni prac.

Państwo Kysowie mają żal do sąsiadki i urzędników. Ich zdaniem starostwo, wydając decyzję o rozbiórce, popełniło błąd. Nie sprawdziło, kto faktycznie jest właścicielem budynku. Zaś kobieta zadeklarowała w urzędzie, że jest właścicielką całego domu. Sprawą zajęli się również dziennikarze programu „Interwencja” w telewizji Polsat.

– Zaproponowała nam, żebyśmy kupili od niej tę działkę za 200 tysięcy. Nie stać nas na to. Wcześniej proponowała 4 tysiące za wyburzenie tej naszej części budynku – opowiada pani Kamila Kys. – Tragedia. Mieliśmy dom, a teraz domu nie mamy. Nie mamy gdzie mieszkać – dodaje Mikołaj Kys.

Pani Kamila podkreśla, że urzędnicy nie sprawdzili w dokumentach, że jest jeszcze inny właściciel budynku. W wyniku tego w pozwoleniu na wyburzenie wpisano również sąsiednią działkę, która nie należy do kobiety wnioskującej o zezwolenie na wykonanie prac wyburzeniowych. Sprawą zajęła się policja, która pod nadzorem prokuratury prowadzi dochodzenie w tej sprawie

Urzędnicy nie mają sobie nic do zarzucenia, gdyż jak tłumaczą, do wniosku zostały dołączone wszystkie niezbędne, przewidziane przepisami prawa dokumenty. W tym również oświadczenie strony, że jest jedynym właścicielem przedmiotowej nieruchomości. Z kolei właścicielka sąsiedniej działki nie chce rozmawiać z dziennikarzami. Państwo Kysowie zamierzają walczyć w sądzie. Liczą, że ten przyzna im odszkodowanie.

 

 

(fot. nadesłane, wideo – Polsat News)

30 komentarzy

  1. Kuba
    Odpowiedz

    Przypomina mi to trochę sprawę faceta, który przez przypadek pobudował się na cudzej działce, bo „tak wymierzył”.
    Też miał pretensje.
    A prawo, od czasów rzymskich, jest proste – to co na gruncie należy do właściciela gruntu.

  2. lolek
    Odpowiedz

    Czy Lublin 112 ma nr ksiąg wieczystych działek i nieruchomości? Sprawdzimy kto jest kłamczuszkiem.

  3. Pan
    Odpowiedz

    Święte prawo własności!

  4. Leo
    Odpowiedz

    Dziwaczna sprawa jak i stan umysłu 'poszkodowanych’. Budynek nie byl w całości ich i sprawa prawna, zamieszkania i wlasnosci byla mocno niejasna a oni wzieli kredyt i go remontowali.

    1. Leo
      Odpowiedz

      Ciekawe czy mozna wziąć kredyt na remont bud którego nie jest się jedynym właścicielem.

      1. Rgs
        Odpowiedz

        Można. Gotówkowy

  5. misiowata
    Odpowiedz

    Zauważcie jedną rzecz ,pomieszkali by sobie jakiś czas a potem nie chcieliby się wynieść dlatego pewnie zdecydowała się na wyburzenie

  6. viv
    Odpowiedz

    Szkoda mi tych Państwa. Faktem jest, że sasiadka skłamała w urzędzie, faktem jest że można było się dogadywać ale też skoro ten dom w połowie nie był tych poszkodowanych to dlaczego założyli sobie, że mogę zasiedlić cały budynek?

  7. Rocco
    Odpowiedz

    No to już na swojej działce nie wolno gospodarzyć??? Brawo urzędnicy – Dobra decyzja!

  8. Noname
    Odpowiedz

    Nie rozumiem o co mają pretensje ? Przecież ich część którą kupili nie została wyburzona. Dokończyć remont i mieszkać.
    Tylko trochę mało tego domu kupili. Zapłacili pewnie w cenie działki albo taniej a teraz zdziwienie że reszty ktoś nie chciał sprzedać za półdarmo

  9. taa
    Odpowiedz

    Bardzo ładnie fachowcy rozebrali część do rozbiórki.
    Zostało niewiele czyli jak można remontować coś co do nich nie należy.
    Zasiedzenie pewnie chcieli zrobić. Brawo dla sąsiadki. Prawo własności jest w tym kraju.

  10. 8888
    Odpowiedz

    Nawet nie chce mi się komentować głupoty… co oni sobie myśleli kupując tą działkę? Żeby nawet się nie zainteresować stanem prawnym budynku…?? Polak to zawsze głupi a teraz płacze po polsatach… poza tym sąsiadka zaoferowała im prawo pierwokupu, sadzili, że dostaną za darmo? Chcieli rozporządzać cudzą własnością??

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy