Dachowanie w Kalinowicach. Nie żyje 43-letni kierowca Hondy
10:16 03-09-2026 | Autor: redakcja
Do wypadku doszło w środę, 2 września, około godziny 22:00. Kierowca Hondy podróżował sam. Szczegółowy przebieg zdarzenia wyjaśniają zamojscy policjanci.
Samochód zjechał na pole
— Wczoraj około godziny 22:00 otrzymaliśmy zgłoszenie dotyczące dachowania pojazdu na polnej drodze w Kalinowicach, gmina Zamość. Zadysponowani do zdarzenia policjanci wstępnie ustalili, że kierujący Hondą poruszał się drogą żużlową, nagle stracił panowanie nad pojazdem i zjechał z drogi na pole, doprowadzając do dachowania samochodu — przekazała podkomisarz Dorota Krukowska-Bubiło z Komendy Miejskiej Policji w Zamościu.
43-latek doznał poważnych obrażeń i był nieprzytomny.
— Hondą kierował 43-letni mieszkaniec Zamościa, jechał sam. Mężczyzna doznał poważnych obrażeń, był nieprzytomny. Załoga karetki pogotowia przetransportowała go do szpitala. Niestety pomimo reanimacji 43-latek zmarł — poinformowała rzeczniczka.
Miał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów
Jak wynika ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy, mężczyzna nie powinien znajdować się za kierownicą. Policja podejrzewa również, że mógł być pod wpływem alkoholu.
— Mężczyzna posiadał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, w czasie zdarzenia prawdopodobnie znajdował się pod działaniem alkoholu — dodała podkomisarz Dorota Krukowska-Bubiło.
Okoliczności tragedii są przedmiotem dalszych czynności prowadzonych pod nadzorem prokuratury.
— Na miejscu policyjna grupa dochodzeniowo-śledcza wykonała czynności procesowe. Funkcjonariusze wykonali oględziny miejsca i pojazdu, zabezpieczyli ślady, przesłuchali świadków. Ciało mężczyzny, decyzją prokuratora z Prokuratury Okręgowej w Zamościu, zostało zabezpieczone celem wykonania badań sekcyjnych. Ustalamy dokładny przebieg zdarzenia i jego okoliczności — wyjaśniła rzeczniczka zamojskiej policji.

fot. Policja Zamość

fot. Policja Zamość
Smutny koniec alkoholika… Dobrze, że kogoś nie zabił. Zapewne powtarzał, że nie ma problemu z alkoholem, rodzina widziała, ale może zamężna finansowo..? Dzieci na to patrzyły, anajgorsze w tym zdarzeniu jest fakt, że pewnie wcześniej z kimś pił i pozwolili mu wracać autem! No tyle razy się udało.., ale nie tym razem. Gdyby podjął leczenie, miał chęci i motywację do zmiany życia… Sam wybrał taki tragiczny finał.
Wolno niebylo
Pojechał bocznymi bo tam nie stoją, zatem ten problem obsłużył.
Kolejny łeb rozbity.
Policja po raz kolejny przypomina i apeluje, że nawet jeżeli korzystanie z kamizelek odblaskowych czy kasków nie jest prawnie wymagane to jednak (dla własnego bezpieczeństwa) warto z nich korzystać.
I kolejna ciekawostka:
80% samochodzistów jest za obowiązkowymi kaskami u hulajnogistów.
0% samochodzistów jest za obowiązkowymi kaskami u samochodzistów.
Czyli samochodziści bardziej martwią się bezpieczeństwem innych niż własnym.
Nawalony i z zakazami. Gdyby nie to zdarzenie to jeździłby dalej. Bo policja w tym czasie kontrolowała dzieci na hulajnogach.
Rząd powinien wszystkie zardzewiałe niebezpieczne hondy sprzed 2020r oraz wszystkie inne samochody ustawowo wyeliminować z ruchu i za próbę poruszania się nimi konfiskata i 100000 kary, zmalała by liczba wypadków
Kolejny wypadek spowodowany za pewne przez dziadka, który po mieście jeździ 40km/h, czym stwarza zagrożenie nie mniejsze niż ci jeżdżący setką po mieście.