Zabójca całą noc czekał na swoją ofiarę. Zamordowana przy ul. Gęsiej kobieta spodziewała się dziecka

2018-02-20_08.36.01

Chciała ułożyć sobie na nowo życie i znów być szczęśliwa. Zginęła z ręki męża, który nie mógł pogodzić się z jej odejściem. Wszystko wskazuje na to, że dowiedział się, o jej ciąży z nowym partnerem.

 

Potwierdzają się informacje, o których nieoficjalnie wspominano już na samym początku. Zamordowana we wtorek przy ul. Gęsiej 41-latka była w ciąży. Wskazują na to wstępne wyniki sekcji zwłok. Z kolei bezpośrednią przyczyną śmierci kobiety były rozległe obrażenia głowy spowodowane kilkukrotnym silnym uderzeniem tępym narzędziem. Śledczy są już pewni, że sprawcą zabójstwa jest mąż kobiety, 47-letni Piotr R. z jednej z podlubelskich gmin.

Para od kilku lat była w separacji. Kobieta odeszła od męża, który miał ją źle traktować. Zamieszkała w jednym z bloków przy ul. Gęsiej w Lublinie, od 3 lat spotykała się z innym mężczyzną. Z nowym partnerem chciała ułożyć sobie na nowo życie i znów być szczęśliwa. Jednak Piotr R. nie mógł się z tym pogodzić. Wielokrotnie nachodził żonę starając się wpłynąć na żonę, aby ta do niego wróciła. Bezskutecznie.

Przed czterema miesiącami kobieta zaszła w ciążę. Obecnie wszystko wskazuje na to, że 47-latek dowiedział się o tym, gdyż w poniedziałkową noc pojawił się przed blokiem, gdzie mieszkała kobieta. Siedział w samochodzie i czekał, na swoją żonę. Przed godziną 6 rano 41-latka wyszła z bloku z zamiarem udania się do pracy. Gdy podeszła do samochodu, ze swojego auta wyskoczył Piotr R. Kobieta na jego widok zaczęła uciekać, wzywając pomocy. Chciała schronić się w bloku, jednak przy wejściu napastnik dopadł ją i zaczął zadawać ciosy.

Po chwili, nie interesując się jej losem, wsiadł do samochodu i taranując ogrodzenie odjechał w kierunku ul. Jana Pawła II. Świadek zdarzenia powiadomił o wszystkim służby ratunkowe. Policjanci natychmiast rozpoczęli poszukiwania sprawcy. Przesłuchano dwóch dorosłych synów 41-latki, jak też jej partnera. Wtedy ustalono, kim jest sprawca i z jakich pobudek działał.

Policjanci wzięli sobie za cel jego jak najszybsze zatrzymanie. Nad sprawą pracowało kilkunastu najlepszych funkcjonariuszy. Rysopis sprawcy, jak też dane pojazdu, którym się porusza, trafiły do wszystkich policjantów w województwie. Na wielu drogach ustawiono stałe patrole, sprawdzano też wszystkie miejsca, gdzie mężczyzna mógł się udać.

Przełom nastąpił następnego dnia po godzinie 9. Mieszkańcy Kraśnika zauważyli, że ze stojącego na parkingu przy ul. Lubelskiej volvo, wydobywa się dym. Na miejsce przyjechali policjanci i strażacy. W bagażniku znajdował się Piotr R. Po udzieleniu mu pomocy, został śmigłowcem przetransportowany do Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej. Ma poparzone drogi oddechowe oraz ok. 20 proc. powierzchni ciała. Publikowane przez niektóre portale informacje o tym, że rzekomo chciał się podpalić, mundurowi uznają za nieprawdziwe. Mężczyzna najprawdopodobniej chciał utrzymać wyższą temperaturę w samochodzie. Aby nie wzbudzać zainteresowania mieszkańców uruchomionym silnikiem, zapalił płomień na gazowej butli turystycznej, sam zaś położył się spać w tylnej części auta.

Piotr R. nie został jeszcze przesłuchany, nie pozwala na to stan jego zdrowia. Za zabójstwo resztę życia może spędzić w więzieniu.

28341103_781293308742097_11434452_o

28233184_781398522064909_2061088928_n

2018-02-23 20:00:25
(fot. lublin112.pl, nadesłane Katarzyna, Mourine)