Środa, 03 czerwca 202603/06/2026
690 680 960
690 680 960

W Lublinie zorganizowano wielkanocny posiłek dla potrzebujących. Były też świąteczne paczki

Każdego dnia Bractwo Miłosierdzia im. św. Brata Alberta w Lublinie pomaga ponad 300 osobom. Teraz, w okresie świątecznym, wsparcie to ma szczególny wymiar. Zwłaszcza, że są to głównie osoby starsze i samotne.

Zgodnie z wieloletnią tradycją Bractwo Miłosierdzia im. św. Brata Alberta zorganizowało przedświąteczne spotkanie ze swoimi podopiecznymi. W środę, 1 kwietnia, w Kuchni Brata Alberta przy ul. Zielonej w Lublinie osoby ubogie, samotne oraz bezdomne miały okazję zasiąść do stołu przy uroczystym posiłku.

Jak wyjaśnia prezes Bractwa Miłosierdzia, Małgorzata Krauze-Hałas, na co dzień pod opieką placówki znajduje się ok. 300–350 osób. Tyle średnio korzysta z Kuchni Brata Alberta. Zimą podopiecznych jest więcej, latem nieco mniej. Co ważne, kiedyś Bractwo kojarzyło się głównie z pomocą osobom w kryzysie bezdomności. Obecnie jednak zmienia się grupa korzystających z tej formy wsparcia.

– Obecnie w większości są to osoby starsze i samotne. Takie, które nie mają rodziny, nie mają nikogo, z kim mogłyby chociażby zasiąść do wspólnego posiłku. Dlatego my tworzymy tu wspólnotę razem z tymi osobami, które przychodzą do Kuchni Brata Alberta. A teraz, w okresie świątecznym, można powiedzieć, że jesteśmy niejako jak taka mała rodzina – dodaje Małgorzata Krauze-Hałas.

Na wszystkich czekał świąteczny posiłek w postaci żurku i ciepłej białej kiełbasy. Nie mogło zabraknąć również sałatki jarzynowej. Były też ciasta i słodkie wypieki. Na każdego czekała paczka z typowo wielkanocnymi produktami, które pozwolą potrzebującym godnie spędzić święta. W jej skład wchodziły m.in. kiełbasa, gotowane jajka, produkty na sałatkę jarzynową, żurek oraz artykuły spożywcze o długim terminie przydatności do spożycia.

– Największy dar tego spotkania wyraża się w tym, że człowiek odnajduje radość i czuje, że nie jest sam – porzucony czy opuszczony – lecz obdarowany tym, co daje mu radość serca. Myślę, że tego człowiek najbardziej potrzebuje. Tym, co najbardziej doskwiera, jest samotność. Taka wspólnota, jak ta Brata Alberta, pokazuje, że nikt nie jest sam, że każdy, kto chce przyjąć ten dar wspólnoty, tutaj to wszystko znajdzie – mówił biskup pomocniczy Archidiecezji Lubelskiej, Józef Wróbel.

Prezes Bractwa Miłosierdzia, Małgorzata Krauze-Hałas, podkreśliła, że stowarzyszenie działa dzięki ludziom dobrego serca, którzy na co dzień dzielą się tym, czym mogą. Bractwo jedynie przekazuje tę pomoc dalej. Przy okazji złożyła serdeczne podziękowania wszystkim darczyńcom – instytucjom, placówkom, urzędom, firmom oraz osobom prywatnym – które wspierają działalność Bractwa. To właśnie dzięki nim możliwe jest prowadzenie kuchni oraz wielu innych działań na rzecz osób potrzebujących.

5 komentarzy

  1. Ocena: 2

    Trzebaby sobię już po czterdziestce jestem jakieś miejsce rezerwować, może są zapisy. W tym biednym mieście to roboty nie znajdziesz jak nie jesteś ze wschodu.

    • Byś się chociaż powstrzymał od takich komentarzy. Się zdziwić możesz kiedyś w przyszłości

  2. Ocena: 2

    Na pierwszym zdjęciu widać zestaw: biała kiełbasa, sałatka jarzynowa, chrzan, ćwikła, a na zdjęciu 2 brak już kiełbasy …sprawka Chytrej Baby z Radomia.

  3. Ocena: 0

    Może ktoś powiedzieć po co tym biednym ludziom dali do jednej małej kiełbaski pół słoika chrzanu?

    • Nie narzekaj. Jakby to platformiana Kinia im zrobiła poczęstunek, to by jedli surowe kartofle aż by zęby trzeszczały. A koledzy taty by przypilnowali, żeby smakowało.

Dodaj komentarz

Z kraju

Lubelski biznes

Biznes i handel

Sport

Polityka

Społeczeństwo

Zdrowie i styl życia

Nauka i technologia