690 680 960

Poderżnął żonie gardło, kiedy obok spała ich córeczka. Chciał sprawiedliwego wyroku, w więzieniu spędzi 25 lat

Usiłował przekonać sąd, że tylko bronił się przed żoną, śledczy twierdzili zaś, że tego typu wyjaśnienia nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Prokurator żądał 25 lat pozbawienia wolności, 30-latek chciał zaś sprawiedliwego wyroku. Sąd uznał, że przychyli się do próśb obu stron.

W środę przed Sądem Okręgowym w Lublinie zapadł wyrok w sprawie zabójstwa 27-letniej Eweliny S., do jakiego doszło 25 października 2018 r. w Opolu Lubelskim. O dokonanie tego czynu oskarżony został mąż kobiety. Sąd uznał, że wina mężczyzny nie budzi żadnych wątpliwości i przychylił się do wniosku śledczych, którzy żądali właśnie takiego wymiaru kary. Prokurator wyjaśniał, że Rafał S. nie działał w afekcie, lecz była to zbrodnia z premedytacją. Mężczyzna po tym, jak małżonkowie uśpili ich córeczkę rzucił żonę na łóżko i poderżnął jej gardło. Dlatego też takie osoby powinny być eliminowane ze społeczeństwa.

Przypomnijmy, policja o zwłokach kobiety w jednym z mieszkań w centrum Opola Lubelskiego została powiadomiona w środku nocy. Przybyli na miejsce funkcjonariusze zastali matkę nieżyjącej kobiety, jej męża oraz jego matkę. Na łóżku w sypialni, znajdowało się przykryte kołdrą ciało 27-latki. Od razu było wiadomo, że nie zmarła ona w naturalny sposób. Wszystko wokół znajdowało się we krwi, a kobieta miała podcięte gardło. Policjanci zatrzymali męża denatki. Następnego dnia trafił on przed oblicze prokuratora i został przesłuchany. Przyznał się do zabójstwa małżonki, złożył również obszerne wyjaśnienia, w których zapewniał, że nie planował tego czynu i było on efektem awantury. Co więcej tłumaczył, że w ten sposób bronił się przed żoną, która jako pierwsza złapała nóż i rzuciła się na niego.

W trakcie prowadzonego przez kolejne miesiące śledztwa udało się ustalić dokładny przebieg zdarzeń feralnego wieczoru. Para była małżeństwem od zaledwie kilkunastu miesięcy, mieli też roczną córkę. Oboje mieszkali w domu rodziców Eweliny S. W ostatnim czasie dosyć często dochodziło pomiędzy nimi do kłótni. Ich powodem była sytuacja małżonków. Kobieta zarzucała mężowi, że ten nie wywiązuje się z domowych obowiązków, a jego zarobki są niedostateczne. Mężczyzna był zawodowym kierowcą i rzadko bywał w domu. Małżeńskie konflikty z czasem przybierały na sile, dochodziło do rękoczynów, były też groźby rozwodu.

Feralnego dnia małżonkowie załatwiali wspólnie formalności związane z chrzcinami ich córki. Kiedy wrócili do domu i uśpili dziecko, pomiędzy nimi znów doszło do kłótni. Powodem ponownie była m.in. sprawa niskich wg. kobiety zarobków mężczyzny, a także kolizja, jaką spowodował mężczyzna. Jak ustaliła prokuratura, w pewnym momencie Rafał S. z dużą siłą pchnął żonę na łóżko, po czym złapał nóż i wskoczył na swoją żonę. Krępując jej ruchy kilkukrotnie ugodził 27-latkę w szyję a następnie poderżnął jej gardło.

Po wszystkim umył z rąk krew, wyszedł z domu i wsiadł do samochodu. Potem przez kilka godzin jeździł bez wyraźnego celu po okolicy. Później pojechał do domu swoich krewnych. Tam powiedział, że jego żona leży w kałuży krwi. Wtedy wszyscy udali się na miejsce i po potwierdzeniu jego słów, powiadomili policję. Początkowo mężczyzna zaprzeczał, aby miał coś wspólnego ze zbrodnią. Jednak w obliczu ustaleń oraz zebranych dowodów przyznał się do winy.

W sądzie Rafał S. tłumaczył, że to żona jako pierwsza go zaatakowała, a on się tylko bronił. Również jego obrońca starał się o zmianę kwalifikacji czynu z zabójstwa na przekroczenie granic obrony koniecznej. Prokurator podkreślał, że wobec zgromadzonych dowodów zeznania te można uznać za zmyślone, na dodatek każda rozsądnie myśląca osoba od razu zorientuje się, że nie są one zgodne z prawdą. Ostatecznie Rafał S. stwierdził, że bardzo żałuje tego co się stało i oczekuje sprawiedliwego wyroku. Sąd uznał, że będzie to 25 lat pozbawienia wolności. Zastrzegł jednocześnie, że 30-latek będzie mógł ubiegać się o warunkowe opuszczenie murów więzienia dopiero po 17 latach. Dodatkowo mężczyzna ma zapłacić nawiązki na rzecz swojego dziecka oraz teściowej w łącznej kwocie 240 tys. złotych. Wyrok nie jest prawomocny.

(fot. TVP Lublin, Policja, nadesłane Misieks)

19 komentarzy

  1. wyglad zę ***** smarnowała mu życie, na poczatek starczyło ***** solidnie ale żeby odrazu mordować ?

  2. znęcanie się psychiczne nad mężem powinno być tutaj argumentem łagodzącym karę. Z drugiej strony nie powinien zabijać, nic to nie daje, ale nie zrozumie chłopa ten, kto nie ma w domu żmiji, która może po dłuższym czasie człowieka doprowadzić do ostateczności…

  3. Powinna być przywrócona kara śmierci i być stosowany kodeks hammurabiego.

Kursy walut

  • USD 4.4325zł 1.12%
  • GBP 5.3212zł 0.85%
  • EUR 4.7476zł 0.6%
  • CHF 4.7856zł 0.84%

Polub nas