Środa, 22 maja 202422/05/2024
690 680 960
690 680 960

Plac Litewski do poprawki. Zniszczona fontanna, uszkodzone koziołki i zdeptane ławki

Niespełna tydzień wystarczył na przetestowanie jakości materiałów, jakie wykorzystano do przebudowy Placu Litewskiego. Już w pierwszej dobie było wiadomo, że niektóre elementy za chwilę trzeba będzie naprawiać lub wymieniać.

Dokładnie tydzień temu pisaliśmy o testowaniu wytrzymałości elementów Placu Litewskiego. Wystarczył tydzień, aby kompletnie zostały zniszczone bujane koziołki na placu zabaw dla dzieci. Wieczorami zamieniał się on w plac zabaw dla dorosłych. Nie przejmowali się oni zupełnie tym, że sprzęt jest przeznaczony dla maluchów. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Zamiast koziołków mamy obecnie 15 wystających z ziemi sprężyn, a teren palcu zabaw teoretycznie został wyłączony z użytkowania. Rozwieszone karki, folie zabezpieczające i taśma odgradzająca, nie zniechęcają jednak przed dalszym korzystaniem z tego miejsca.

Zniszczone koziołki to efekt siadania na nie m.in. osób dorosłych. Sprzęt został już zdemontowany i będzie zainstalowany zapewne dopiero w lipcu, po skompletowaniu niezbędnych elementów.

W tak zwanym między czasie doszło również do uszkodzenia jednej z fontann linearnych, na które najechał radiowóz policji. Zdarzenie miało miejsce w Boże Ciało. Policjanci jechali na interwencję w rejonie Placu Litewskiego. Kierujący radiowozem zdecydował, że wjedzie na kamienne płyty, ale nie spodziewał się, że konstrukcja runie pod ciężarem pojazdu. Mundurowi chcieli jak najszybciej dojechać do kobiety wymagającej pomocy. Jak się później okazało była ona nietrzeźwa i trafiła pod opiekę swojego chłopaka. Teraz miasto czeka na wycenę uszkodzeń. Wstępnie wiadomo, że naprawa może kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych. Pieniądze mają pochodzić z policyjnego ubezpieczenia.

Kolejny element jaki jest notorycznie niszczony, to drewniane ławki, na których stają osoby przychodzące m.in. na pokazy multimedialne fontann. Nikomu zupełnie nie przeszkadza fakt, że nogami stają na siedziska, które miejsca są tak brudne, że nie da się usiąść. Podobnie jak kamienne ławy rozstawione w rejonie fontann. Te z kolei służą, nie do siedzenia, a do stania lub skakania po nich.

I na koniec należy wspomnieć o dyskusji jaka trwa od kilku dni na temat wchodzenia do fontann. Spora część uważa, że w centrum miasta powstało dzikie kąpielisko, z którego korzystają nie tylko dzieci, ale i dorośli oraz…zwierzęta. Miasto już zapowiada, że postawi znak z zakazem kąpieli. Będzie można wchodzić do wody, ale nie będzie się można w niej kąpać.

Urzędnicy apelują po prostu o rozsądek. Sanepid ostrzega, że korzystnie z fontanny w taki sposób, jak to się teraz odbywa niesie ze sobą ryzyko zatrucia np. bakteriami E. coli, enterowirusami lub pasożytami. Nietrudno sobie wyobrazić, co może znajdować się w wodzie, do której wchodzą tak ludzie jak i zwierzęta (psy lub ptaki), a nawet małe dzieci bez pieluch. Co więcej, dzieci pozostawione bez opieki skaczą po kamiennych elementach, które są mokre. Wystarczy chwila nieuwagi i może dojść do groźnego wypadku lub uszkodzenia któregoś z elementów fontann.

Miasto stawia jednak na edukację mieszkańców i apeluje, aby nie robić z fontann miejskiego kąpieliska. Nie chodzi o to, aby karać mandatami dzieci, ale o zdrowy rozsądek w korzystaniu z wyposażenia placu. Baczniej temu, co dzieje się w rejonie fontann mają się przyglądać funkcjonariusze straży miejskiej i ochrona zatrudniona do pilnowania fontanny.

Przypomnijmy – odnowienie Placu Litewskiego kosztowało 48,8 mln złotych. Duża część tej kwoty pochodziła z dofinansowania z funduszy unijnych, miasto wydało na remont z własnego budżetu 6 mln złotych.

DSC09790

106 komentarzy

  1. Ludzie tutaj nie chodzi o to czy ktoś jest ze wsi czy z miasta. Chodzi o mentalność ludzką. W Warszawie ludzie do wspólnego mienia podchodzą z szacunkiem, jeżeli ktoś niszczy nowo wbudowaną fontannę, to drugi nie patrzy bezczynnie, tylko zwróci uwagę. W Lublinie nikt nie zwróci uwagi bo przecież to nie jego. Władze także są do kitu, nie dbają o miasto wszędzie pełno niedopałków, chodniki brudne, latem trawa nie kiszona, zimą drogi i chodniki to jedno lodowisko ( w stolicy posypaly by sie pozwy i raz dwa trzy był by porzadek). A jeśli chodzi o psy to nie one są problemem tylko ich właściciele. Mam w W-wie Panią która wprowadzała 4 psy na spacer i nie sprzątała po nich. Zebrała opier… kilka razy i teraz kupy z trawnika niemalże zlizuje. Ale wielu ludzi nie robi tego.

  2. Wichura niech się bawi w remizach!!!

  3. A jakos nikomu nie przyszło do głowy że to moze miec zwiazek z paroma tysiacami kibolów szwedzkich którzy grasuja naprani w Lublinie, od czwartku do chwili obecnej chodzących całymi stadami po ulicach Lublina.. wrzeszczac nawet w nocy min. na starym miescie jak dzikusy? Naprawdę świetny moment wybrał sobie Żuk na otwarcie PL. Litewskiego po tak drogim remoncie tuz przed przyjazdem hord szewedzkich „dzikusów”

  4. Wichura niech się bawi w remizie !!!

  5. CBA powinno zainteresować się tą sprawą. Możliwe, że koziołki za 500 zł z marketu, Miasto bez mrugnięcia okiem
    5 000 zl, zapłaciło. Nie możliwe, że przy ” inwestycji” za 49 mln. zł. nikt by parę baniek nie ukręcił, zwłaszcza jak część kasy pochodziła od Unii. Marszałek i lewe „grupy producenckie ” też w białych rękawiczkach miliony przytulili i sprawa ucichła. Dziwne, niby matecznik PiS a PO-wski lis w kurniku hasa.

  6. Mezhdunarodnyy Voditel

    Przyjdzie zima i jak chiński kamień którym jest wyściełany cały ten plac dostanie soli i się rozpadnie, to dopiero będzie afera.

    • Ręcznie odśnieżać i solić zapewne też nie będą. Widać jak po zimie lubelskie drogi wyglądają. Jak przyjdzie wiosna znowu plac odgrodzą i remont za miliony zrobią. Do remontów Unia nie dołoży, zapłaci miejski podatnik.

  7. LU i wszystko jasne ni to na drodze ni to w parku dla dziczy tylko dżungla.