Sobota, 18 maja 202418/05/2024
690 680 960
690 680 960

Nie żyje Alfie Evans. Chłopiec zmarł w nocy z piątku na sobotę

Dzisiaj w nocy zakończyła się batalia o życie niespełna 2-letniego Alfiego Evansa. Chłopczyk zmarł o 2:30 w szpitalu w Liverpoolu.

Przez ostatnie dni mieszkańcy Lublina przychodzili przed konsulat Wielkiej Brytanii, aby zamanifestować swoją solidarności z rodzicami małego Alfiego Evansa. W ten sposób lublinianie wyrażali swój sprzeciw wobec decyzji brytyjskich lekarzy i sędziów.

Niespełna dwuletni Alfie cierpiał na ciężką, niezdiagnozowaną dotąd chorobę neurologiczną. Jak ocenili lekarze ze szpitala dziecięcego Alder Hey w Liverpoolu, w którym chłopiec przebywał od grudnia 2016 roku, nie było dla niego już ratunku. Według nich, choroba doprowadziła do nieodwracalnych i katastrofalnych zmian w mózgu, co miało uniemożliwiać chłopcu powrót do zdrowia. Dlatego nie wyrazili zgody na przedłużenie jego życia.

Rodzice Alfiego rozpoczęli jednak starania o uratowanie dziecka. Swoją pomoc zaoferowała znana placówka pediatryczna we Włoszech. W formalnościach pomogło włoskie MSZ, które zdecydowało o pilnym nadaniu chłopcu włoskiego obywatelstwa. Zapewniono też lotniczy transport do watykańskiego szpitala Bambino Gesu w Rzymie.

Brytyjski sąd jednak zdecydował, że Alfie Evans nie mógł być przetransportowany do Włoch. Wcześniej interweniowały w tej sprawie włoskie władze, o pomoc dla chłopca prosił też papież Franciszek. Z kolei Europejski Trybunał Praw Człowieka odmówił interwencji w tej sprawie. Rodzice po raz kolejny odwołali się od decyzji sądu.

Niestety dzisiaj w nocy chłopiec zmarł. O fakcie tym poinformował na Facebooku ojciec chłopca Thomas Evans.

Zdjęcia sprzed konsulatu Wielkiej Brytanii w Lublinie.

2018-04-28 10:05:19
(fot. lublin112.pl)

38 komentarzy

  1. Wszyscy solidaryzują się z rodzicami dziecka, którzy przeżywają tragedię. Nikt jednak tak na prawdę nie solidaryzował się z samym Alfiem, ponieważ dla niego i tak nie było ratunku, a co najwyżej przedłużenie agonii. W tym cały problem, że biedne dziecko cierpiało niewyobrażalne męki, a wszyscy dopingowali, aby jeszcze sobie trochę na tym świecie pożył. Lekarze jedno, a publika drugie. Rozumiem, sam na miejscu rodziców szukałbym ratunku na wszelkie sposoby, ale fakt faktem, że ratunku nie było. Co najwyżej przedłużenie jego cierpienia. Natomiast dlaczego lekarze z Liverpoolu nie zgodzili się na przetransportowanie dziecka do Włoch, to już inna sprawa.

  2. Polacy z Lublina na pola sadzić kartofle czas wracać do wsi z London

    • Skoro ktoś uważał że nie było dla tego chłopca ratunku to dlaczego nie dali mu wylecieć do Włoskiej kliniki? Coś w tym wszystkim śmierdzi!! Tylko szkoda maleńkiego. Śpij aniołku.

      • Dlaczego?Bo jakiś”sąd”podjął taką decyzję.Oparł ją na opinii lekarza,który twierdził,że po kilku minutach od odłączenia od aparatury podtrzymującej malec umrze…Tymczasem przeżył ponad 5 dni… Lekarz pomylił się raz,więc cała jego opinia w tej sprawie mogła być myląca.Sąd dostał 5 dni by zmienić zdanie i dać szansę chłopcu,jednak postanowił trwać przy swojej odważnej decyzji i odebrał mu ostatnią szansę…Spoczywaj w pokoju maleńki…

  3. Europejski trybunał praw człowieka jest jedynie do obrony dewiantów seksualnych i innych patalogizujących osobników społecznych. Co ich jakieś dziecko obchodzień. Co innego gdyby para gejów zechciała go wywieźć z kraju na leczenie, wtedy morderca w todze z miejsca by skapitulował, a banda wykolejeńców z trybunału podstawiłaby samolot na swój koszt.

  4. Życie człowieka jest najwyższą wartością, więc i sąd powinien umożliwić rodzicom ratowanie dziecka, skoro dzięki papieżowi była taka możliwość we Włoszech.

  5. Sąd wydał wyrok śmierci. A podobno Kara Śmierci jest zabroniona w Europie? Jak to jest że dla Breivika jest akademik, komputer, siłownia i inne wygody a dla chorego dziecka śmierć? Postępowanie ludzi w obecnej liberalnej Europie jest dla mnie niezrozumiałe i frustrujące.