85-latek stracił 100 tysięcy złotych. Oszuści wmówili mu, że wnuk spowodował śmiertelny wypadek
17:53 27-08-2026 | Autor: redakcja
Wszystko zaczęło się kiedy do 85-latka zadzwonił nieznany mu mężczyzna, który przedstawił się jako adwokat. Rozmówca przekazał seniorowi informację o rzekomym wypadku drogowym z udziałem jego wnuka. Według przedstawionej historii, bliski mężczyzny miał doprowadzić do zdarzenia, w którym zginęły aż trzy osoby.
Oszust wykorzystał emocje seniora i jego obawę o członka rodziny. Przekonał go, że konieczne jest szybkie przekazanie pieniędzy oraz kosztowności, aby pomóc wnukowi uniknąć konsekwencji.
Senior uwierzył w przedstawioną historię i zaczął przekazywać swoje oszczędności.
Stracił pieniądze i złotą biżuterię
85-latek przekazał oszustom 50 tysięcy złotych, 5 tysięcy dolarów oraz 1000 euro. To jednak nie wszystko. Złodzieje otrzymali również wartościową biżuterię wykonaną ze złota.
Wśród przekazanych przedmiotów znalazły się między innymi łańcuszek, bransoletka, pierścionki oraz spinki do koszuli.
Łączna wartość utraconych pieniędzy i kosztowności została oszacowana na około 100 tysięcy złotych. Były to w dużej mierze życiowe oszczędności seniora.
Oszuści grają na emocjach
Metoda „na adwokata” jest kolejnym sposobem wykorzystywanym przez przestępców do wyłudzania pieniędzy. Schemat działania opiera się przede wszystkim na wywołaniu silnych emocji i przekonaniu rozmówcy, że sytuacja wymaga natychmiastowej reakcji.
Policjanci apelują, aby w przypadku telefonu z informacją o wypadku lub problemach prawnych członka rodziny zachować szczególną ostrożność. Nie należy przekazywać pieniędzy ani kosztowności osobom, które kontaktują się telefonicznie i wywierają presję.
Najlepszym rozwiązaniem jest przerwanie rozmowy i samodzielne skontaktowanie się z bliskim, którego rzekomo dotyczy sprawa. Warto również poinformować o próbie oszustwa Policję.
Żaden telefoniczny „adwokat” czy inna osoba podająca się za przedstawiciela służb nie powinna być powodem do przekazywania oszczędności życia. Chwila ostrożności może uchronić przed utratą dorobku całego życia.
Ciekawe czy oszust zadzwonił kiedyś do „gołego” emeryta.
Skąd oni mają dane ofiary, dane “wnuczka”? Skąd wiedzą jaki głos najlepiej będzie udawał glos “wnuczka”? Kto za tym stoi? I dlaczego każdy emeryt w tym mieście nie otrzymuje durnej kartki do skrzynki pocztowej z informacjami jak się nie dać? To byłoby proste, ostrzec emerytów, oni na necie nie siedzą. Ale pocztę sprawdzają, telewizję oglądają, do przychodni chodzą. Komu zależy żeby nie przeprowadzać kampanii informacyjnych?
jak długo jeszcze dziadki przewaznie z prowincji beda sie na to nabierac , cywilizacja nie dotarła tam ?
mental prl, ze za pinionszki sie da wszystko zalatwic
Kurde bogaci Ci emeryci.