Wtorek, 08 września 202608/09/2026
690 680 960
690 680 960

Ukradli butelki ze zbiórki na nowy wóz strażacki. „To naprawdę boli”. OSP Żabce apeluje

Mieli zbierać butelki i puszki na nowy samochód ratowniczo-gaśniczy. Zamiast tego zastali okradzione pojemniki i zniszczony kosz. W Międzyrzecu Podlaskim nieznani sprawcy ukradli opakowania z trzech punktów zbiórki prowadzonej przez OSP Żabce. Strażacy są załamani, ale nie zamierzają się poddać. Ich „Operacja 4 Miliony” przyniosła już ponad 145 tys. opakowań.

To miała być akcja, która połączy mieszkańców wokół wspólnego celu. I rzeczywiście – „Operacja 4 Miliony” organizowana przez druhów z OSP Żabce rozwija się z ogromną dynamiką. Strażacy chcą zebrać cztery miliony butelek i puszek, a dochód z ich sprzedaży przeznaczyć na zakup nowego samochodu ratowniczo-gaśniczego.

W akcję włączyły się już dziesiątki miejscowości, firmy, szkoły i kolejne jednostki OSP. Do tego w wielu miejscach powstają następne punkty zbiórki. Ale w miniony weekend wydarzyło się coś, co mocno uderzyło w druhów.

Kradzież w Międzyrzecu Podlaskim. Złodzieje okradli trzy pojemniki

Do kradzieży doszło w Międzyrzecu Podlaskim. Sprawcy zabrali opakowania z trzech specjalnie oznaczonych pojemników. W dwóch przypadkach kosze pozostały nienaruszone. Zniknęły jedynie zgromadzone w nich butelki i puszki. W trzecim przypadku sprawcy posunęli się dalej – oprócz kradzieży uszkodzili pojemnik, wyginając kosz.

– Przez weekend sprawcy podjęli się śmiałego zadania, aby ukraść nam butelki. W dwóch przypadkach nic nie zostało uszkodzone, tylko zniknęły opakowania. W trzecim przypadku ukradli nam butelki i pogięli kosz – mówi Patryk Kurowski, wiceprezes i naczelnik OSP Żabce.

Sprawa została zgłoszona policji. Funkcjonariusze zabezpieczyli ślady oraz nagrania z monitoringu. Postępowanie trwa.

„Ktoś znalazł sobie sposób na łatwe pieniądze”

Dla złodziei skradzione butelki i puszki mogą być tylko sposobem na szybki zarobek. Dla strażaków oznaczają jednak coś znacznie więcej. Każde opakowanie trafiające do oznaczonego kosza jest częścią wielkiej społecznej akcji.

– Jest nam niezmiernie przykro. Wkładamy w to wszystko dużo czasu i pieniędzy, a ktoś znalazł sobie sposób na łatwe pieniądze. Człowiek nie śpi po nocach, aby prowadzić tę akcję. Sprawiło nam to ogromną przykrość – dodają strażacy.

Druhowie przyznają, że najbardziej boli ich nie sama wartość skradzionych opakowań, ale fakt, że ktoś niszczy inicjatywę, w którą zaangażowało się tak wiele osób.

„To nie jest tylko kosz”. Strażacy pokazują, ile pracy kosztuje zbiórka

OSP Żabce przypomina, że za każdym pojemnikiem stoją konkretni ludzie i ich praca. Strażacy sami przygotowują kosze, kupują materiały, rozstawiają je w kolejnych miejscowościach, a później regularnie opróżniają i naprawiają. Dziś takich punktów jest już ponad 50.

– Te kosze robimy własnymi rękami. Kupujemy materiały za własne pieniądze. Rozstawiamy je, naprawiamy, opróżniamy. Jeździmy po ponad 50 punktach. Nieraz wracamy późno w nocy, a następnego dnia każdy z nas idzie normalnie do swojej pracy – mówią druhowie.

Jak podkreślają, oznacza to również rezygnację z wolnego czasu i weekendów spędzanych z rodziną.

– Jeszcze ciężej, kiedy zabiera butelki i puszki, które ktoś inny przyniósł specjalnie dla nas. To naprawdę boli – dodają.

Mimo kradzieży akcja OSP Żabce nie zwalnia. Wręcz przeciwnie – liczby pokazują, że inicjatywa zatacza coraz szersze kręgi. Do tej pory zebrano już ponad 145 tys. opakowań. To ogromny skok w porównaniu z pierwszym miesiącem „Operacji 4 Miliony”. W ciągu pierwszych czterech tygodni w 40 punktach mieszkańcy zgromadzili 33 428 butelek i puszek.

Później do akcji zaczęły dołączać kolejne osoby, firmy, szkoły, miejscowości i jednostki strażackie. Jedni przynoszą kilka opakowań. Inni przywożą całe worki. Przy większych ilościach strażacy oferują odbiór własnym transportem.

Zbiórka butelek i puszek połączyła ludzi

„Operacja 4 Miliony” miała początkowo być inicjatywą jednej jednostki OSP. Dziś jej organizatorzy coraz częściej mówią o projekcie, który przekroczył granice lokalnej społeczności. Dołączają kolejne jednostki OSP, firmy, szkoły, muzycy i mieszkańcy z różnych części regionu. Co ciekawe, wielu uczestników samo zgłasza się do strażaków.

– To nie my ich szukamy. To oni sami odezwali się do nas z chęcią pomocy. Takie wiadomości dają nam ogromną motywację i pokazują, że razem możemy stworzyć coś naprawdę wyjątkowego – podkreślają druhowie.

Ich zdaniem jest to najlepszy dowód na to, że „Operacja 4 Miliony” przestała być wyłącznie lokalną zbiórką.

Nie proszą o pieniądze

Pomysł strażaków z Żabiec od początku był nietypowy. Zamiast organizować klasyczną zbiórkę pieniędzy, postanowili wykorzystać system kaucyjny. Każda butelka i puszka ma być symboliczną cegiełką do zakupu nowego samochodu.

– Każdy potrafi poprosić o wpłatę. My chcemy zrobić coś zupełnie inaczej – mówią strażacy.

Cel jest jednak ogromny. Żeby zebrać cztery miliony opakowań, potrzebne jest zaangażowanie tysięcy osób. Druhowie wierzą jednak, że właśnie suma małych gestów może doprowadzić ich do wielkiego celu.

Po kradzieży w Międzyrzecu Podlaskim druhowie zwracają się do mieszkańców z apelem. Ponad 50 punktów zbiórki oznacza, że sami nie są w stanie pilnować wszystkich pojemników. Jeżeli ktoś zauważy podejrzane zachowanie w pobliżu oznaczonych koszy, strażacy proszą o reakcję i kontakt z nimi lub – w razie potrzeby – z policją.


Ustaw lublin112.pl jako preferowane źródło w Google

Dodaj komentarz

Z kraju

Lubelski biznes

Biznes i handel

Polityka

Społeczeństwo

Zdrowie i styl życia

Nauka i technologia