Rycerze, śpiewające kaktusy i baranie futra. Na Placu Zamkowym trwa Jarmark Rycerski
19:49 04-07-2026 | Autor: redakcja
Na Placu Zamkowym w Lublinie trwa Jarmark Rycerski. W programie znajdują się pokazy rycerskie, inscenizacje historyczne, prezentacje uzbrojenia, warsztaty oraz animacje dla dzieci. Wydarzenie połączone jest z Bajkowym Festiwalem Słodkości i Smaku, na którym znajdują się m.in. strefa słodkości, lokalne przysmaki oraz liczne atrakcje rodzinne. Jak wskazuje organizator, impreza ma połączyć klimat średniowiecznego jarmarku z atmosferą rodzinnego festiwalu kulinarnego.
Wydarzenie organizowane jest przez prywatną firmę zajmującą się przygotowywaniem tego typu eventów w całym kraju. Zarabia ona na wynajmie miejsc pod stoiska handlowe. Przyjmuje wszystkich wystawców, niezależnie od tego, co oferują. Dlatego na jarmarku znajdziemy zarówno rękodzieło, produkty regionalne i użytkowe, biżuterię, ceramikę, wyroby z drewna, jak i tekstylia.
Odwiedzający Plac Zamkowy mogą podziwiać walki rycerskie, pokazy, inscenizacje i występy. W programie znalazły się także prezentacje uzbrojenia i wyposażenia, przemarsz, pokazowa potyczka, zwiedzanie obozu wojskowego oraz możliwość poznania rycerstwa i szlachty XVII wieku. Można również zobaczyć przymierzanie zbroi, pokaz walk rycerskich, prezentację piechoty i broni czarnoprochowej oraz wysłuchać wieczornej gawędy historycznej.
Z kolei na stoiskach panuje prawdziwy miszmasz, który trudno określić mianem Bajkowego Festiwalu Słodkości i Smaku. Są pluszowe, szczekające pieski i śpiewające kaktusy rodem z Chin, przyprawy, alkohole, baranie futra, wiklinowe kosze, biżuteria, gliniane pojemniki, ubrania czy drewniane przybory kuchenne.
Jeżeli zgłodniejemy, możemy kupić gofra w cenie od 16 do 29 zł, popcorn za 25 zł, watę cukrową za 20 zł, dania kuchni chińskiej z bemarów w cenie od 30 do 44 zł, chleb ze smalcem za 15–30 zł, a także proziaki za 10 zł, przy czym wersje z dodatkami kosztują nawet 30 zł. Na dzieci czekają dmuchańce w cenie 15 zł za 7 minut lub 35 zł za 20 minut zabawy.
Galeria zdjęć
Byłam z rodziną skuszona zapowiedziami wydarzenia. Tymczasem pojawiło się rozczarowanie. Tu prawdziwa nazwa powinna brzmieć Festiwal kiczu i komercji. Czuliśmy się jak jak na Gubałówce, gdzie wokół aby stragany z samym badziewiem. Niech organizator odpowie, gdzie były te „pyszności jak z królewskiej uczty”, „widowiskowe pokazy walk rycerskich”, „regionalne przysmaki” o innych już nie wspomnę. A dla 112 szacun za pokazanie, jak to coś szumnie nazwane Festiwalem wygląda naprawdę. To co miało być atrakcją, okazało się straconym czasem.
Byłem, potwierdzam.
Mam wrażenie, że jest to objazdowy jarmark. Kiedyś były odpusty kościelne (dalej są), i też były stragany.
Dziś mamy jakichś rycerzy, jarmarki jagielońskie, czy eko zdrową żywność. A tak naprawdę ludzie są ci sami, jeżdżą od miasta do miasta wystawiając zbyt wysoko wyceniony towar.