690 680 960

Nie tylko papierosy. Na granicy wpadają przemytnicy ekstraktu z pławikonika, środków ochrony roślin czy też nasion

W przechwyconej przez funkcjonariuszy kontrabandzie królują papierosy, jednak nie brakuje różnych, czasami nietypowych rzeczy. Podsumowaliśmy, co w marcu zatrzymywano na przejściach granicznych w naszym regionie.

W marcu wśród przemycanych przez granicę w naszym regionie jak zwykle królowały papierosy. Przez cały miesiąc funkcjonariusze Lubelskiego Urzędu Celno-Skarbowego udaremnili przemyt ponad 76 tys. paczek, których wartość rynkową oszacowano na około 1 mln zł. Największe próby przemytu wykryto na przejściu w Małaszewiczach. W jednym z wagonów z drewnianymi zrębkami ukryte było 4,5 tys. paczek, kilka dni później, również w wagonie, tym razem pod ładunkiem drewna schowano blisko 2 tys. paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy.

Ponownie pojawiły się wyroby z chronionego, na mocy Konwencji Waszyngtońskiej pławikonika. Trzej obywatele Ukrainy próbowali wwieźć do Polski przez przejście w Hrebennem 1500 tabletek z ekstraktem z tego stworzenia. Specyfiki ukryte były w bagażach podręcznych. Wraz z wiosną pojawiają się próby przemytu środków ochrony roślin. Problem jest w tym, że oprócz braku zezwolenia, chemikalia przewożone są w opakowaniach bez etykiet i instrukcji użycia. Oprócz tego, że mogą one zniszczyć uprawy, to również spowodować poważne zagrożenie dla środowiska, a w konsekwencji dla zdrowia i życia ludzi.

Wśród nietypowych rzeczy, jakie usiłowano przemycić przez granicę, są ramki do miodu oraz nasiona facelii błękitnej. Natrafiono na nie w trakcie kontroli auta, którym w Hrebennem wjeżdżał do Polski 32-letni obywatel Ukrainy. Posiadał on 4,8 tys. sztuk elementów drewnianych ramek do miodu oraz 10 kg nasion. Na tym samym przejściu w bagażu 48-letniego obywatela Ukrainy znaleziono blisko 79 tys. euro, zaś u 20-latka również z tego kraju 20 tys. złotych i 8,5 tys. funtów szterlingów. Obaj mężczyźni nie zgłosili gotówki do odprawy celnej.

(fot. KAS/nadesłane)

4 komentarze

  1. Jak widać ludziska mają sporo kasiorki, szkoda, że im zabrano… może to miał być jakiś datek dla upadającego ponoć toruńskiego radia… albo cooo..

  2. Ha, ha! A później te „środki ochrony” trafiają do lubelskich sadów i w jabłuszkach do waszych brzuszków. Nie ma co winić rolników, skoro to politycy oddali handel w zagraniczne ręce. Dzięki temu z ceny jabłka rolnik ma mniej niż połowę, w czym musi zmieścić jeszcze koszty produkcji.

    • Aaa, to przez to polskie jabłka np. z sadu odległego o 5-10 km od Miasta Inspiracji (d. Lublin), są 2x droższe niż pomarańcze, czy banany przywleczone z drugiego końca świata

      • Węgiel z odległej o kilkadziesiąt kilometrów Bogdanki też jest sporo droższy (choć niekoniecznie lepszy) od tego z Kolumbii przywiezionego statkiem, czy rosyjskiego zza Uralu ciągniętego pociągami.

Kursy walut

  • USD 4.4325zł 1.12%
  • GBP 5.3212zł 0.85%
  • EUR 4.7476zł 0.6%
  • CHF 4.7856zł 0.84%

Polub nas