Policjanci obstawili bar na Bronowicach. Pilnują kibiców
00:05 14-05-2018 | Autor: redakcja
W niedzielny wieczór pod jeden z lokali zlokalizowanych przy ul. Pogodnej w Lublinie, zaczęły jeden za drugim podjeżdżać radiowozy. Wjazd do baru został zablokowany, teren zaś zabezpieczają funkcjonariusze. Mieszkańcy zaczęli się obawiać, że doszło tam do czegoś niepokojącego.
Wiele osób zaczęło nas informować o prawdopodobnie groźnej bójce, zwłaszcza, że niejednokrotnie dochodziło tam w przeszłości do podobnych ekscesów.
Jak ustaliliśmy, w lokalu do niczego niepokojącego nie doszło. Mianowicie w Łęcznej odbywał się mecz Górnika z Miedzią Legnica. Powracająca ze spotkania grupa kilkudziesięciu kibiców z Dolnego Ślaska w pewnym momencie zboczyła z zaplanowanej drogi i skierowała się do lokalu na Bronowicach. Nad bezpieczeństwem czuwają policjanci.
(fot. nadesłane)
2018-05-13 23:52:40




Oby bez 751 sobie poradzili.
751 sam ogarnie
To pediatra ?
Takie rzeczy tylko w Polsce
To do takich Sebixów, patyczaków o wadze piórkowej (zgodnie z trendami ogolonych na łyso lub w kaszkiecie – o dziwo nie białym!!!) potrzeba ochrony???!!!
I co działo się coś??? Zajechali na browarka i zapiekankę.
liczą na fajans
Kibice piją, a bohaterscy policjanci łykają ślinkę i …. czuwają.
CZUWAJ!!!
dac im noze i maczety niech sie wybija miedzy soba, oczysci sie wkoncu spoleczenstwo z elementu patologocznego
że policjanty będę ich później siku wyprowadzać i trzymać za koszulkę jak się któremu uleje. Lepszą mają ochronę jak wycieczki na Majdanek.
Od czasu jak tym co to syna bożego wykończyli, umożliwiono korzystanie z naszego Air Port’u, ich konwojowanie i ochrona przed miłością Narodu, jest o wiele tańsza niż z Okęcia.
Według mnie to nie jest normalne…
Ci mieszkańcy to pewnie mohery co sensacji szukają jak tylko kawałek radiowozu zobaczą. Pewno morderstwo jakie albo co gorsze?
Chcą być sławni, żeby taki Janusz mógł potem powiedzieć: „Grażyna, widzisz ten artykuł na 112? To ja im o tym napisałem, nawet mnie zacytowali w nim, o patrz tutaj…”. 🙂
to jest chore po prostu…