Tylko 38 repatriantów w 15 lat. Radny pyta, czy Lublin robi wystarczająco dużo dla Polaków ze Wschodu
07:24 09-06-2026 | Autor: redakcja
Niewielka skala repatriacji w Lublinie
Sprawa działań Miasta Lublin w zakresie repatriacji osób polskiego pochodzenia ze Wschodu stała się przedmiotem interpelacji radnego Rady Miasta Lublin Roberta Derewendy. Samorządowiec zapytał m.in. o liczbę osób i rodzin zaproszonych do osiedlenia się w Lublinie od 2010 roku, działania wobec kandydatów, którzy nie zostali wybrani, a także o to, czy miasto prowadzi aktywną politykę wspierania repatriacji.
Po otrzymaniu odpowiedzi radny odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych. W swoim wpisie podkreślił, że skala repatriacji w Lublinie jest bardzo ograniczona.
– Dla Polaków ze Wschodu zabrakło miejsca? Tylko 38 repatriantów w 15 lat! – napisał Robert Derewenda.
Z danych przekazanych przez Urząd Miasta Lublin wynika, że w latach 2010–2024 do osiedlenia się na terenie miasta zaproszono łącznie 38 osób. Oznacza to średnio niewiele ponad dwie osoby rocznie. Według radnego jest to liczba zbyt niska, biorąc pod uwagę potrzeby osób polskiego pochodzenia oraz możliwości, jakie daje program repatriacji.
Jedna rodzina spośród 27 kandydatów
Szczególną uwagę radny zwrócił na sytuację z 2024 roku. Jak wskazał, spośród 27 kandydatów ubiegających się o możliwość osiedlenia się w Lublinie wybrano tylko jedną czteroosobową rodzinę. Pozostali kandydaci nadal czekają na swoją szansę powrotu do Polski.
– Co więcej, w 2025 roku nie zaproszono ani jednej osoby, mimo że w 2024 roku spośród 27 kandydatów ubiegających się o możliwość osiedlenia się w Lublinie wybrano tylko jedną czteroosobową rodzinę. Pozostali nadal czekają na swoją szansę powrotu do Ojczyzny – zaznaczył Robert Derewenda.
Urząd Miasta Lublin w odpowiedzi na interpelację poinformował, że wszyscy kandydaci na repatriantów, którzy nie zostali wybrani w postępowaniu prowadzonym w 2024 roku, zostali o tym fakcie poinformowani. Jednocześnie podkreślono, że brak zaproszenia w danym roku nie pozbawia tych osób możliwości ubiegania się o zaproszenie w latach kolejnych.
Miasto wyjaśniło również, że kandydaci często składają wnioski jednocześnie do wielu gmin w Polsce. Dlatego przed przystąpieniem do kolejnej procedury zaproszenia urząd weryfikuje, czy wnioski złożone wcześniej pozostają aktualne. Te, których aktualność zostanie potwierdzona, są następnie przedstawiane komisji.
Repatrianci zapraszani niemal co roku, ale w małej liczbie
Z odpowiedzi urzędu wynika, że zaproszenia dla repatriantów były wystawiane w wielu latach, jednak najczęściej dotyczyły pojedynczych osób lub jednej rodziny. W 2010 roku zaproszono rodzinę czteroosobową, w 2011 roku osobę samotną, w 2012 i 2013 roku rodziny dwuosobowe, a w 2014 roku kolejną osobę samotną.
W kolejnych latach skala działań pozostawała podobna. W 2015 roku zaproszono rodzinę trzyosobową, w latach 2016–2018 po jednej rodzinie dwuosobowej rocznie. W 2019 roku były to rodzina czteroosobowa oraz osoba samotna. W 2020 roku zaproszono rodzinę dwuosobową, a w 2021 roku dwie rodziny – dwuosobową i trzyosobową.
W wykazie nie wskazano zaproszeń za 2022 rok. W 2023 roku do Lublina zaproszono rodzinę dwuosobową oraz osobę samotną, natomiast w 2024 roku jedną rodzinę czteroosobową.
Łącznie daje to 38 osób w ciągu 15 lat.
Ponad 1,1 mln zł z budżetu państwa
Jednym z najważniejszych elementów sprawy są środki finansowe przekazane miastu na przygotowanie lokali dla repatriantów. Jak wynika z odpowiedzi urzędu, od 2018 roku Miasto Lublin pozyskuje dotacje z budżetu państwa na remont oraz wyposażenie mieszkań przeznaczonych dla osób przybywających do Polski w ramach repatriacji.
Łączna kwota dotacji udzielonych gminie w tym okresie wyniosła 1 168 042,46 zł.
Robert Derewenda zwrócił uwagę, że dostępność środków powinna iść w parze z bardziej zdecydowanymi działaniami samorządu.
– Tym bardziej dziwi tak niewielka skala repatriacji, ponieważ od 2018 roku Gmina Lublin otrzymała z budżetu państwa ponad 1 mln 168 tys. zł na przygotowanie mieszkań dla repatriantów. Środki na ten cel są dostępne – potrzeba przede wszystkim woli i aktywnego działania ze strony władz miasta, aby umożliwić większej liczbie Polaków powrót do Ojczyzny – napisał radny.
Urząd Miasta Lublin podkreślił natomiast, że zaproszenie kandydata na repatrianta wiąże się z konkretnym zobowiązaniem. Miasto musi zapewnić lokal mieszkalny na podstawie umowy najmu zawartej na czas nieoznaczony. Lokale te pochodzą z gminnego zasobu mieszkaniowego.
Miasto wskazuje na obowiązki wynikające z ustawy
W odpowiedzi urzędu przypomniano, że zgodnie z ustawą o repatriacji warunkiem wydania wizy w celu repatriacji jest przedstawienie przez kandydata dokumentów potwierdzających posiadanie warunków do osiedlenia się w Polsce. Chodzi przede wszystkim o zapewnienie lokalu mieszkalnego oraz źródeł utrzymania.
Miasto, zapraszając repatriantów, bierze więc na siebie obowiązek zapewnienia mieszkania. Jak wskazano, Lublin przeznacza na ten cel lokale z gminnego zasobu, a następnie pozyskuje środki z budżetu państwa na ich remont i wyposażenie.
Urząd zapewnia również, że aktywnie uczestniczy w procesie aktywizacji zawodowej repatriantów. Obejmuje to zarówno realizację ustawowych zadań powiatu, jak i pomoc w znalezieniu zatrudnienia.
Jednocześnie w odpowiedzi na interpelację poinformowano, że do tej pory w działania z zakresu repatriacji nie były angażowane miasta partnerskie Lublina.
Radny: chodzi o osoby pielęgnujące polskość od pokoleń
Robert Derewenda podkreśla, że repatriacja nie powinna być traktowana jedynie jako jedno z wielu zadań administracyjnych. W jego ocenie jest to kwestia odpowiedzialności wobec osób, które mimo życia poza granicami kraju zachowały więź z polską kulturą, historią i tradycją.
– To sytuacja niezrozumiała, zwłaszcza że mówimy o naszych rodakach – osobach mających polskie korzenie, pielęgnujących polską kulturę, język i tradycję, które chcą związać swoją przyszłość z Polską – zaznaczył radny.
W swoim wpisie wskazał również, że samorząd powinien w pierwszej kolejności troszczyć się o Polaków chcących wrócić do kraju swoich przodków.
– Uważam, że samorząd powinien w pierwszej kolejności troszczyć się o Polaków, którzy chcą wrócić do kraju swoich przodków. To ludzie wychowani w szacunku do polskiej kultury, historii i tradycji, często od pokoleń pielęgnujący swoją polskość mimo życia poza granicami kraju – napisał Robert Derewenda.
„Powrót naszych rodaków nie może być zadaniem drugorzędnym”
Zdaniem radnego powrót Polaków ze Wschodu do Ojczyzny powinien być traktowany jako ważny obowiązek wspólnoty państwowej i samorządowej. Derewenda wskazuje, że repatriacja to nie tylko pomoc osobom polskiego pochodzenia, ale także szansa dla miasta.
– Powrót naszych rodaków ze Wschodu do Ojczyzny nie może być traktowany jako zadanie drugorzędne. To obowiązek wynikający z solidarności narodowej, ale także szansa dla Lublina. Niestety liczby pokazują, że w ostatnich latach miasto nie wykorzystuje w pełni możliwości, jakie daje program repatriacji – podkreślił.
W jego ocenie Lublin ma potencjał, by prowadzić bardziej aktywną politykę w tym zakresie. Dotyczy to zarówno zapraszania większej liczby repatriantów, jak i lepszego wykorzystania dostępnych instrumentów prawnych, finansowych i organizacyjnych.
– Lublin może i powinien robić w tej sprawie znacznie więcej – podsumował Robert Derewenda.
Spór o skalę działań
Z jednej strony Urząd Miasta Lublin wskazuje, że samorząd uczestniczy w procesie repatriacji, zapewnia lokale mieszkalne, korzysta z dotacji państwowych i wspiera repatriantów w aktywizacji zawodowej. Z drugiej strony dane liczbowe pokazują, że w ciągu 15 lat zaproszono do Lublina jedynie 38 osób.
To właśnie ta skala stała się głównym przedmiotem krytyki ze strony radnego. Według Roberta Derewendy liczby te pokazują, że miasto nie wykorzystuje w pełni możliwości, jakie daje program repatriacji. Szczególnie wyraźnie widać to w kontekście 2024 roku, gdy spośród 27 kandydatów wybrano jedną rodzinę, oraz 2025 roku, w którym – jak wskazał radny – nie zaproszono żadnej osoby.
Sprawa może stać się punktem wyjścia do szerszej dyskusji o tym, jaką rolę powinny odgrywać samorządy w procesie sprowadzania do Polski osób polskiego pochodzenia ze Wschodu. W przypadku Lublina pytanie brzmi, czy dotychczasowe działania są wystarczające i czy miasto powinno zwiększyć skalę zaangażowania w tym obszarze.
Odpowiedź UM Lublin na interpelację radnego
Dla Polaków ze Wschodu zabrakło miejsca⁉️
Tylko 38 repatriantów w 15 lat‼️Z odpowiedzi na moją interpelację wynika, że w latach 2010–2024 Miasto Lublin zaprosiło do osiedlenia się w ramach repatriacji zaledwie 38 osób polskiego pochodzenia.
Co więcej, w 2025 roku nie… pic.twitter.com/gWgwjhoODI
— Robert Derewenda (@RobertDerewenda) June 8, 2026
Ależ się 'radny” uaktywnił ostatnio. Cóż to może być tego przyczyną 🤣
A mieszkańcy pytają – co zrobił radny do tej pory w tej sprawie?
Radny przez 8 ostatnich lat siedział jak mysz pod miotłą i robił to co kazał najjaśniejszy Jarosław zawsze dziewica.
Mieszkania socjalne są tylko rozdane i zniszczone przez pijaków i nieudaczników życiowych żerujących na zdrowym organizmie pracujących. Proponuję zrobić zamianę tych ze wschodu osiedlić na miejsce pijaków.
Co to jest milion w 8 lat na mieszkania, skoro jedno potrafi kosztować ponad połowę tego?
Nie Lublin nie robi wystarczająco dużo dla Polaków ze Wschodu, Lublin robi aż za dużo dla ukraińskich dekowników.
Tak, w Lublinie, rządzonym przez Żuka, zdecydowanie bardziej ceni się ukraińskich dekowników niż polskich repatriantów.
O Polakach, mieszkańcach Miasta Inspiracji, nawet nie wspomnę (tym razem).
Dlaczego Repatrianci ze wschodu NIE przyjeżdżają do Lublina ? Bo jak słyszą i widzą takiego PiSiora Derewendę – to wolą w Afryce zamieszkać !!!
Za to wpuszczono i sowicie obdarowano nację bandero.