Niedziela, 26 maja 202426/05/2024
690 680 960
690 680 960

Pracownicy lubelskiej firmy protestowali przeciwko decyzjom firm ubezpieczeniowych. „Pracujemy prawie za darmo”

Jak tłumaczą przedstawiciele firm zajmujących się sprzątaniem jezdni po kolizjach czy wypadkach, stosowana przez ubezpieczycieli praktyka sprawi, że niedługo nie będzie miał kto się tym zajmować. Już teraz wiele tego typu firm upadło. Dlatego też postanowili rozpocząć protest.

W czwartek przed siedzibą Zarządu Sopockiego Towarzystwa Ubezpieczeniowego Ergo Hestia protestowali pracownicy firm zajmują się usuwaniem skutków wypadków i kolizji na drogach. Wśród nich byli przedstawiciele lubelskiej firmy Eurosistra. Jak tłumaczyli, powodem ich pikiety jest działanie niektórych Towarzystw Ubezpieczeniowych, które może doprowadzić do konieczności zaprzestania działalności ich przedsiębiorstw, a co za tym idzie znaczne zmniejszenie bezpieczeństwa na drogach. Kolejnym problemem jest przerzucenie kosztów sprzątania dróg na sprawców kolizji i wypadków.

Od lat w przypadku kiedy dochodzi do zdarzenia drogowego, po wykonaniu przez policjantów niezbędnych czynności, powiadamiane są firmy, które zajmują się sprzątaniem jezdni. Do ich zadań należy zebranie wszystkich porozrzucanych elementów uszkodzonych pojazdów, a także dokonanie neutralizacji rozlanych płynów eksploatacyjnych czy też paliwa. Wszystko po to, aby nawierzchnię przywrócić do należytego stanu, a tym samym zagwarantować bezpieczeństwo dla innych uczestników ruchu drogowego. Następnie firmy te wysyłają faktury za wykonaną usługę do firmy w której sprawca danej kolizji czy wypadku posiada ubezpieczenie.

Do końca czerwca wszystko odbywało się bez problemów i firmy sprzątające uzyskiwały zapłatę za swoją pracę. Wszystko zmieniło się wraz z początkiem miesiąca lipca, kiedy to nagle większość zakładów ubezpieczeniowych zaczęło wręczać decyzje odmawiające ponoszenia tego typu kosztów.

– Sytuacja ta jest o tyle absurdalna, co wręcz rodzi pytanie o sens istnienia obowiązkowego ubezpieczenia OC komunikacyjnego. Mimo iż ubezpieczyciele działają wbrew ustawie o odpadach i ubezpieczeniach, wbrew zaleceniom Ministra Infrastruktury i Rozwoju oraz zwykłej logice, nie zamierzają zmienić swojego stanowiska. Poszkodowanym i ich pełnomocnikom zalecają oddać sprawy do sądu, w naszej ocenie mając nadzieję na bankructwo firm zajmujących się świadczeniem usług przywracania stanu dróg do stanu sprzed zdarzenia, w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie w sądzie. W polskich realiach okres ten trwa nawet do trzech lat od momentu złożenia pozwu do prawomocnego wyroku- mówi Krzysztof Stasiak, jeden z organizatorów protestu.

Druga strona konfliktu, czyli przedstawiciele firm ubezpieczeniowych tłumaczą, że zgodnie z ich interpretacją przepisów, sprzątanie nawierzchni po zdarzeniach komunikacyjnych nie leży w ich gestii. Jak wyjaśniają, przepisy prawa mówią wprost, iż utrzymanie w należytym stanie nawierzchni drogi, chodników, drogowych obiektów inżynierskich, urządzeń zabezpieczających ruch i innych urządzeń związanych z drogą, spoczywa na zarządcy danej drogi. Z kolei ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych może pokrywać jedynie koszty szkód wyrządzonych w infrastrukturze drogowej, a nie jej sprzątanie. Stąd też decyzje odmowne, jeżeli chodzi o zapłatę za tego typu usługi.

Przedsiębiorcy twierdzą zaś, że zgodnie z przepisami, rozlewiska płynów eksploatacyjnych, w głównej mierze ropopochodnych, czynią drogę niezdatną do użytku. Poza tym przez ich zaleganie trwale niszczona jest nawierzchnia. Powstaje odpad niebezpieczny który wg. Ustawy o Odpadach winien być zagospodarowany przez wytwórcę. W tej sytuacji konieczna jest interwencja firmy specjalistycznej, w celu przywrócenia stanu drogi do stanu sprzed zdarzenia. Dodają również, że firmy ubezpieczeniowe stanęły obecnie na stanowisku, że przywracanie drogi do stanu użyteczności oraz utylizacja odpadów niebezpiecznych powinna być pokryta z pieniędzy publicznych, tj. z kieszeni „przeciętnego Kowalskiego” a nie z polisy ubezpieczeniowej wykupionej przez sprawcę zdarzenia drogowego.

Jak ustaliliśmy, sytuacja firm sprzątających staje się coraz gorsza. Mają one podpisane umowy z samorządami i muszą przyjeżdżać na każde wezwanie aby sprzątnąć zanieczyszczoną drogę. Tymczasem robią to obecnie prawie za darmo, gdyż tylko nieliczni ubezpieczyciele pokrywają koszty tego typu usług. Tymczasem muszą płacić zatrudnionym pracownikom czy też ponosić koszty paliwa i środków służących do neutralizacji substancji niebezpiecznych. Kiedy jeszcze w ubiegłym roku w Lublinie tego typu usługi świadczyło sześć firm, obecnie pozostały tylko trzy.

(fot. archiwum)

24 komentarze

  1. Niech nie sprzątają a wolny rynek wszystko sam ustabilizuje. Powstanie problem z zablokowana droga to i rozwiązanie powstanie. A tak to przepychanka o kasę kosztem społeczeństwa bo nic więcej z tego artykułu nie wynika.

    • już powstało na to rozwiązanie – sprzątać po wypadkach. wystarczy bezsprzecznie, prawnie ustalić, kto ma za to płacić

      • My też jesteśmy za takim rozwiązaniem, tylko ten problem powstał w m-c lipcu jak firmy ubezpieczeniowe jednostronnie zmieniły interpretację ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. Proces uzyskania wykładni prawa w polskich realiach trwa min. 3 lata. W m-cu. sierpniu wygraliśmy sprawę z jednym z Towarzystw Ubezpieczeniowych przy złożonym pozwie w maju 2017 r. w Sądzie Rejonowym co przy odwołaniu się od wyroku przez przegraną stronę, wyrok w Sądzie Okręgowym zapadnie przy sprzyjających okolicznościach w połowie 2020 r.

  2. Jaka Straz ? Jak wam się dom będzie palił i Straz nie przyjedzie bo akurat będzie sprzątała miejsce wypadku , to raczej zmienicie zdanie

  3. Straz nie jest od olejów. Jak już się tym zajmą to splukują wszystko wodą do rowy. Czy to jest utylizacja płynu?

  4. świetny model biznesowy – wykonać usługę i dopiero po tym szukać usługobiorcy…
    dziwne, że takie firmy przetrwały do tej pory

    • My nie szukamy usługobiorcy, swoje usługi wykonujemy na podstawie podpisanych umów z Zarządami Dróg.

      • Zmodyfikować umowę, niech płatnikiem też będzie Zarząd Dróg a oni niech sobie wyciągają kasę od ubezpieczycieli?

  5. Zarząd Dróg szybko znajdzie zródło finansowania w kieszeniach podatników a my zapłacimy dwa razy za to samo bo gdy firmy ubezpieczeniowe podnosiły stawki OC tłumaczyli to po części kosztami sprzątania a teraz próbują tymi kosztami obarczyć kogoś innego , według ustawy o gospodarowaniu odpadami art. 22 pokazuje wprost ” zanieczyszczający płaci ” wytwórca odpadu jest ich właścicielem i ponosi wszelkie koszty związane z uprzątnięciem i utylizacją odpadu a skoro mam wykupione OC które pokrywa szkody związane z ruchem mojego pojazdu to czemu miałbym płacić za sprzątanie z własnej kieszeni