Sobota, 25 maja 202425/05/2024
690 680 960
690 680 960

Polesia, Czahar i Lubelsky wróciły do kraju. Dwa żurawie zameldowały się w naszym regionie, trzeci zwiedza okolicę

Wracając z zimowisk na Lubelszczyznę żurawie pokonywały jednorazowo nawet po ok. 350 km. Wszystkie trzy monitowane przez naukowców ptaki przybyły na Lubelszczyznę, choć jeden wybrał się jeszcze na wycieczkę na Ukrainę.

Żuraw jest symbolem nie tylko Poleskiego Parku Narodowego, lecz również lubelskiej części Polesia. Od niedawna na Lubelszczyźnie realizowany jest program czynnej ochrony tych ptaków. Projekt „Wędrówki lubelskich żurawi” prowadzony od 2021 roku, jednak od początku przynosi wymierne efekty. Jego najmocniejszym punktem są nadajniki GPS, w które wyposażane zostały trzy ptaki. Pozwalają one nie tylko na monitorowanie tras ich przelotów i aktywności, lecz również dostarczają niepodważalnych merytorycznie danych o tym gatunku. To wszystko pozwala prowadzić badania dotyczące ekologii rozrodu i migracji żurawi.

Wyposażone w nadajniki żurawie wróciły właśnie na Lubelszczyznę z miejsc zimowania. Jako pierwsze uczyniły to Polesia i Czahar. Samica wleciała do Polski drugiego dnia wiosny w okolicach Komańczy nad Bieszczadami. W dolinie Sanu zatrzymała się na dwugodzinny odpoczynek, po czym wystartowała i dotarła aż do południowych granic Lasów Sobiborskich, spędzając noc nad Bugiem po ukraińskiej stronie. Następnego dnia zameldowała się na mokradłach koło Chełma. Kolejne dni spędziła na lustrowaniu śródleśnych bagien zapoznając się z siedliskami, które mogą posłużyć za miejsca lęgowe.

Kolejny z żurawi, Czahar, z pogranicza serbsko-węgierskiego, gdzie spędził część zimy, wyleciał w styczniu. Do marca przebywał w pobliżu styku granic Węgier, Słowacji i Ukrainy. Powrót do domu rozpoczął 19 marca, po czym pokonując 345 km swoją pierwszą w życiu wędrówkę zakończył na podmokłych łąkach na północ od Chełma.

Najdłużej trzeba było czekać na żurawia o imieniu Lubelsky, który choć pojawił się już na Lubelszczyźnie, to jednak poleciał dalej. Końcówkę zimy spędził on na Węgrzech, a po powrocie do kraju tydzień przebywał w okolicach Puszczy Solskiej jak też na torfowiskach przy Tanwi. Pod koniec marca ruszył w dalszą drogę zatrzymując się w dolinie rzeki Tyśmienicy a potem rzeki Bobrówki na północ od Parczewa, jak też między dolinami Bugu i Tyśmienicy. Obecnie Lubelsky udał się na Ukrainę, przekraczając granicę koło Włodawy. Naukowcy są jednak spokojni, gdyż w przeszłości już zdarzało się, że żurawie zanim wróciły na swoje siedliska, wcześniej „zwiedzały” okolicę.

Jak wskazują przyrodnicy, choć na terenie województwa lubelskiego gniazduje zaledwie kilka procent 20 tys. par lęgowych żurawi, jakie są w Polsce, to jednak nasz region stanowi bardzo ważne miejsce, gdyż większość populacji lęgowej wciąż gniazduje w tradycyjnych, leśno-torfowiskowych siedliskach. Dlatego też ochrona żurawi i jego siedliska przyczynia się do ochrony całego zagrożonego ekosystemu terenów podmokłych. Zwrócono też uwagę na szczególnie ważne znaczenie Poleskiego Parku Narodowego, który to podczas migracji tych ptaków, stanowi dla nich punkt przystankowy.

(fot. PPN/zdjęcie ilustracyjne)

3 komentarze

  1. No chyba nie pierwsze, chyba że pierwsze z nadajnikami, u mnie żurawie już grubo ponad miesiąc są.

    • Wyposażone w nadajniki żurawie wróciły właśnie na Lubelszczyznę z miejsc zimowania. Jako pierwsze uczyniły to Polesia i Czahar.

      Nie jest to informacja, że to PIERWSZE żurawie…w regionie. Tekst jest o konkretnych ptakach z nadajnikami.

  2. Zgadzam się z Olą – co najmniej od miesiąca żurawie są i u mnie